MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Elex – recenzja gry. Magia i technologia.

Coraz głębiej zanurzam się w świat wykreowany w przedostatniej produkcji Piranha Bytes. Najdziwniejsze jest to, że ciągle o niej myślę w dwóch kategoriach, na dodatek bardzo skrajnych. Raz ją kocham, uwielbiam i wynoszę na piedestały. Innym razem nienawidzę… Jaki jest więc Elex? Gry nie ukończyłem i długo nie ukończę. Przedstawię ją Wam na podstawie 10 godzin intensywnej rozgrywki wraz z fanem dziewiczej serii niemieckiego studia. Grześ, dziękuję za pomoc. Jesteś wielki!

Elex – recenzja gry. Magia i technologia.

Screen z gry Elex

Zderzenie ze ścianą

Magalan, planeta przypominająca Ziemię. Świat niegdyś zamieszkały przez wielomilionową cywilizację, teraz targany walkami między czterema frakcjami. Lecz nie wojny, a kometa obróciła w perzynę to, co udało się stworzyć, łącznie z niezwykle zaawansowaną technologią. Wraz z zagładą pojawił się on, tytułowy Elex. Nowa substancja, która nigdy naturalnie na Magalanie nie występowała. Dla jednych to nowe zagrożenie, dla drugich nowy początek dający rozwój, a przede wszystkim czerpanie korzyści. Tutaj pojawiamy się my, ale nie jak do tej pory jako Nieznajomy z Gothica a Jax z frakcji Albów.

 Uwielbiam uczucie towarzyszące mi podczas pierwszego uruchomienia tytułu, który miał premierę znaczny czas temu. Nie inaczej było z Elexem. Pięć długich lat zajęło mi sięgniecie po tę produkcję. Upływający czas to coraz nowsze aktualizacje zawierające liczne poprawki, które powodują, że gra jest przystępniejsza. Dzieło Piranii, pomimo łatek, od samego początku do takich nie należy. Pierwsze godziny to walka sam ze sobą – sztywne dialogi, sztuczne animacje, drewniana walka. Co tu ukrywać – tytuł jest toporny. Gdzie się nie ruszyłem, to byle co potrafiło zakończyć moją rozgrywkę, a gra informowała mnie o tym wielkim napisem „KONIEC”.

Screen z gry Elex

Droga usłana próbami

Mijały godziny, coraz bardziej rozumiałem ten świat i mechaniki rządzące Elexem. Rozgrywka stawała się przyjemniejsza, a ja chłonąłem coraz więcej z historii zaserwowanej nam przez twórców. Zgłębiałem wiedzę o frakcjach i korzyściach płynących z przyłączenia się do jednej z nich. Znajdziemy tu m.in. nietolerujących technologii Berserków, dysponujących magią płynącą z many wytwarzanej z elexu. Używających „dopalaczy” Banitów, czyli środków odurzających przygotowywanych z kosmicznej substancji. Kolejną frakcją, do której możemy dołączyć, są klerycy.. Stanowią oni połączenie kultu oraz umiejętności wykorzystania umysłu. Polegają głównie na technologii. Ostatnią są Albowie, największa i najpotężniejsza frakcja nałogowo korzystająca z elexu, który powoduje u nich zatracenie człowieczeństwa i ludzkiej świadomości.

Screen z gry Elex

Niech nie zwiedzie Was początek tego podrozdziału. Aby zrozumieć całokształt tej produkcji, poświęciłem jej wiele nerwów. Nie śmiejecie się, ale po wielu godzinach rozgrywki stałem się jej fanem i nie mogę się doczekać premiery drugiej części. W takim razie jak wyglądała moja droga przemiany? Pozwólcie, że wymienię – zgon za zgonem, coraz to bardziej idiotyczne dialogi, które chyba pisał na kolanie Seba wraz z głuchoniemym Michałkiem. Machanie toporkiem czy każdą inną bronią przypomina mi przełom późnych lat dziewięćdziesiątych i początku XXI wieku. Nie wspominając o strzelaniu … DREWNO! Na domiar złego dochodzi jeszcze typowe dla twórców sztywne poruszanie się postaci. Koszmar? Nie, ale wiele razy chciałem porzucić ten twór. Na koniec chyba najgorsza, a zarazem najlepsza rzecz – od początku zostajemy rzuceni na głęboką wodę, skazani na poznawanie świata i jego historii w praktyce.

Screen z gry Elex

Brama Goliet

Dzieła Piranha Bytes albo się kocha, albo nienawidzi. Wszystkie te godziny zmagań wynagrodził mi Magalan oraz jego eksploracja. Olbrzymia mapa to zlepek kilku biomów szytych grubymi nićmi. Czasami pustych i powtarzalnych, niekiedy wręcz imponujących. Tworzą kontynent, którego nie da się opuścić tak jak doliny wyspy Khorinis. Dzięki plecakowi odrzutowemu samo przemieszczanie się i walka zyskały na dynamice. Nic nie stoi na przeszkodzie, by na widoczne w oddali wzgórze wlecieć i prowadzić z niego ostrzał. Zachęca to również do zwiedzania każdego zakamarku – a nóż uda się coś znaleźć.

Podobieństw jest wiele, ale nie oczekujcie od Elexa, że będzie kolejnym action RPG na modłę gry z 2001 roku. Oprawa graficzna jest nierówna. Raz mam poczucie, że gram w tytuł typowo budżetowy. Raz, że pomyliłem się i obcuję z pełnoprawną dużą produkcją. Początek gry wielu fanów piranii miło zaskoczy, a dalsza rozgrywka tylko rozgrzeje serca. Rozwój postaci oparty jest na pięciu atrybutach. Umiejętności rozwijane u poszczególnych osób. Wszystko to brzmi wciąż znajomo.

Screen z gry Elex

Czy warto?

Ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie. Ja dałem radę, ale pierwsze 5-6 godzin było ciężkie. Dalej była tylko czysta zabawa i chęć poznawania coraz to nowszych informacji o game lore. Jeżeli macie bądź ktoś z waszych znajomych ma w kolekcji – płytka do napędu, sprawdźcie. Najwyżej oddacie bądź odsprzedacie/wymienicie. Zakup? 30 zł to niedużo, ale pomyślcie, co równie fajnego moglibyście mieć za równowartość tej sumy. Werdykt? Odpalacie na własną odpowiedzialność! Za swoją kopię w folii dałem 39 zł i to były bardzo dobrze wydane pieniądze. Jak będzie u Was? Nie wiem.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ