MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Poprzedni
Następny

Expeditions: Rome – recenzja gry. Faber est suae quisque fortunae!

Zobaczmy… starożytny Rzym? Jest. Wciągająca rozrywka? Obecna. Licznik godzin przebijający wartość 15? Mocno powyżej! Cóż mogę powiedzieć o Expeditions: Rome? W sumie to całkiem sporo, bo właśnie dlatego napisałem poniższą recenzję.

Expeditions: Rome – recenzja gry. Faber est suae quisque fortunae!

Ku Chwale Rzymu!

Expeditions: Rome to ciekawe połączenie uproszczonej strategii i turowego cRPG. Całość fabuły została osadzona w czasach starożytnego Rzymu z pierwszej połowy I wieku przed naszą erą i nie znajdziemy tutaj magii, smoków czy demonów. W trakcie opowieści poznamy historię samodzielnie wykreowanego przedstawiciela elity rzymskiej i będziemy toczyć wojnę w malowniczej Grecji, spalonej słońcem Afryce Północnej oraz w porośniętej lasami Galii. Jeśli jesteście osobami, które lubią ślęczeć godzinami nad tworzeniem postaci, tutaj będą lekko zawiedzeni — generator tworzenia postaci jest bardzo prosty. Klasy są 4 i każda z nich reprezentuje typowe archetypy — wsparcie, ofensywa, defensywa oraz broń zasięgowa.

Screen z gry Expeditions: Rome

Po tym jak wykreujemy swojego Legatusa zostajemy wrzuceni w wir politycznych intryg, gdzie już na początku naszej przygody, ojciec zostaje zamordowany przez wrogów politycznych i jedyną nadzieją na nasze przeżycie jest ucieczka z Rzymu. Tak trafiamy pod skrzydła przyjaciela rodziny, który wdraża nas w wojenne rzemiosło i szybko okazuje się, że stajemy się kluczowym dowódcą kampanii wojennej. Mamy tutaj kilka zwrotów akcji oraz dużo rozmów politycznych. Na ekranie nie zabraknie także historycznych postaci jak choćby Kleopatra czy Juliusz Cezar (choć twórcy zaznaczają, że ich gra nie jest do końca wierna wydarzeniom, o których opowiada). Do tego w samej rozgrywce umieszczono całkiem pokaźną dawkę informacji o Starożytnym Rzymie i jego funkcjonowaniu. Dużo jest tutaj dialogów, załatwiania spraw administracyjnych oraz planowania. Zdarzają się nawet momenty, że walka całkowicie schodzi na dalszy plan, bo nagle wszyscy koniecznie chcą porozmawiać z naszym legatem.

Screen z gry Expeditions: Rome

Sama walka jest bardzo typowa dla turowych cRPG. Mamy zdolności, które odblokowujemy wraz ze wzrostem doświadczenia. Najbardziej przydatne i skuteczne okazały się dla mnie możliwości Triariusa będącego typowym wsparciem. Ma możliwość zwiększenia obrażeń swoich towarzyszy, uleczenia ich a nawet przywrócenia całej tury. Potężniejsze zdolności mają limit co do możliwości ich wykorzystania w konkretnej walce. Dlatego warto tutaj mieć odpowiednie wyczucie, zwłaszcza że na polu bitwy często pojawia się wsparcie przeciwnika, więc zawsze lepiej mieć asa w rękawie. Oczywiście wojownik bez dobrego sprzętu jest nic nie wart, dlatego w trakcie gry znajdujemy tony zbroi, amuletów czy broni. Legendarne przedmioty poukrywane w różnych zakątkach całymi garściami czerpią z mitologii zarówno greckiej, jak i rzymskiej. Spodobało mi się także to, że twórcy zrezygnowali z przydzielania broni, którymi może posługiwać się dana klasa. Także nic nie stoi na przeszkodzie, aby łucznik miał pod ręką długą włócznię.

Screen z gry Expeditions: Rome

Drużyna do zadań specjalnych

Uwielbiam motyw towarzyszy i postaci z własnymi historiami, które wspierają głównego bohatera całej opowieści. Tutaj mamy taką właśnie kompanię, którą werbujemy w trakcie naszych przygód. Każda z nich ma własne motywacje, mamy także możliwość romansowania z jedną z nich. W mojej pamięci zapadł zwłaszcza czarnoskóry gladiator Bestia, który początkowo myśli tylko o walce i zabijaniu, jednak z czasem za sprawą nauki innego z naszych towarzyszy Senerosa, zaczyna być swoistym filozofem. Wspomniany Grek także zasługuje na uwagę, bo jest on swoistą personifikacją filozofów, których wydała Grecja. Porusza kwestie, które znajdziemy, chociażby w dziełach Platona czy Sokratesa.

Dodatkowo najmujemy także dodatkowych członków drużyny, których także możemy rozwijać i dawać im co lepszy sprzęt, ale nie nawiązujemy z nimi żadnych relacji. Musimy tylko dbać, aby mieli wysokie mniemanie o naszej postaci, bo inaczej mogą zrezygnować ze służby i opuścić szeregi naszego legionu. A są oni przydatni w obsadzaniu obiektów obozowych pokroju kuźni czy polowego ambulatorium.

Screen z gry Expeditions: Rome

Twórcy nie bali się także bardzo mocno przełożyć realiów historycznych, co w dzisiejszych czasach nie zawsze się zdarza. Przykładowo Syneros reprezentuje typowo greckie podejście do życia, czyli uważa, że kobiety nie powinny mieć prawa, aby decydować w sprawach politycznych. Nie podoba mu się, gdy jego dowódca przytakuje kobietom lub aprobuje ich pomysły. Z kolei Bestia jako były gladiator uważa, że wszelka litość jest przejawem słabości, więc zawsze naciska na naszego bohatera, by ten zabił każdego, kto stoi mu na drodze. Branie jeńców lub darowanie życia nie jest w stylu tego twardego wojownika. A to nie jedyne elementy, które rozbudowują biografię naszych towarzyszy. Każdy z nich posiada swój własny wyjątkowy przedmiot, który darzy sentymentem (pancerz, kaptur, miecz etc.). Zapewnia mu on dodatkowe premie i można je ulepszać przez całą grę. Może to naprawdę nic nieznaczący detal w kontekście całej gry, ale jest to mała cegiełka, która buduje wyjątkowy klimat i jeszcze bardziej wiążę nas z naszą kompanią.

Screen z gry Expeditions: Rome

Ważnym elementem rozgrywki jest prowadzenie wojny. Pod naszą komendą zostaje oddany legion, o który musimy zadbać. Jego nadrzędnym celem jest zajmowanie kolejnych terenów oraz obrona miejsc, które już zdobyliśmy. Dodatkowo musimy dbać nie tylko o świeży napływ rekrutów (bo niestety nasi żołnierze giną w walce), ale także o morale, bo te są kluczowe w bitwach. Potyczki bazują głównie na matematyce (ten, kto ma silniejszą armię, wygrywa) i prostym wizualnie polu bitewnym, na którym widzimy znaczniki naszych jednostek. Naszym jedynym zadaniem jest wydawanie rozkazów, które w znaczącym stopniu wpływają na wynik batalii. W ich trakcie zdobywamy niezbędne surowce, złoto oraz niewolników, którzy są jednym z niezbędnych zasobów do rozbudowy obozu. Zdarza się także, że wysyłamy ich na misje np. zrzucenie kamieni na wrogą armię lub do prac poza obozem w celu pozyskania zapasów.

Screen z gry Expeditions: Rome

Ave Legate!

W ostatecznym rozrachunku Expeditions: Rome jest jak ruchome piaski — wciąga niemiłosiernie. Z jednej strony, gdy przypominało mi się bieganie po mapie, odechciewało mi się grać, jednak gdy już byłem w samej grze, nie potrafiłem się oderwać. Za młodszych lat spędzałem dużo czasu nad książkami historycznymi i spory sentyment do “dawnych czasów” wciąż mi pozostał. Jednakże to nie otoczka historyczna powoduje, że tak dobrze gra się w Expeditions: Rome.

 Owszem ma swoje męczące mechaniki i czasem zdarzają się irytujące błędy. Jednakże rozwlekła, ale ciekawa fabuła i dobrze zaprojektowana walka powoduje, że człowiek nie wie kiedy mijają kolejne godziny. Dlatego z czystym sercem mogę polecić produkcję Logic Artists. To gra, która zaspokoi zarówno fanów Starożytnego Rzymu, jak i dobrze zrobionych taktycznych cRPG-ów.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

TOP TYGODNIA

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

UDOSTĘPNIJ
UDOSTĘPNIJ