MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Poprzedni
Następny

ŁAP ZA SŁÓWKA WERSJA MINI – recenzja gry planszowej.

Wydawnictwo Egmont kojarzy mi się z latami ‘90 i beztroskim życiem małolata. Komiksy, książki, w szczególności te, które dostawałem od rodziny. Niezapomniana seria bajek Walta Disneya, czy tzw. „złota seria” Kaczora Donalda. Tym razem zamiast literatury wspomniane wydawnictwo serwuje nam kolejną iterację gry planszowej z serii Łap za słówka. Potyczkę słowno-językową pora zacząć!

ŁAP ZA SŁÓWKA WERSJA MINI – recenzja gry planszowej.

ZAGRAMY W SŁÓWKA?

To smutne, bo dawno nie grałem w żadną grę planszową. Nie ukrywam, miło jest wrócić do analogowego grania. Choć ten dziecięcy zapał minął, to nic nie stanęło na przeszkodzie, by zagrać partyjkę. Ewentualnie kilka… Jednak nie. Nie coś, a ktoś przeszkodził. Czar pryska, pora nakarmić i uśpić malucha.

Powracając jednak do tematu, gra została wydana w ładnym, ale nie za dużym zbiorczym pudełku zamykanym od góry. Twardy karton pokrywają grafiki tematycznie nawiązujące do wspomnianego tytułu oraz samej rozgrywki. Na tyle znajdziemy krótki opis gry oraz spis elementów znajdujących się wewnątrz. Dodatkowo zawarto informacje dotyczące liczby graczy, wieku, czasu gry oraz autorów. Co do samego opakowania – zdecydowanie na plus zaliczam wspomnianą wielkość, ponieważ dzięki jej małym wymiarom, grę możemy zabrać ze sobą dosłownie wszędzie. Bez problemów zmieści się w plecaku czy torbie. Mobilność to jej drugie imię. Prawie jak NSW!

Zatrzymajmy się na chwilę w tej smutniejszej części, czyli tej opartej na liczbach. W środku znajdziemy następujące elementy:

  • 48 kart zadań z 480 zadaniami (imponująca liczba),
  • 48 kart punktów z liczbami od 1 do 6 w 8 kolorach,
  • 12 kart utrudnień,
  • 1 karta startu, 1 karta mety,
  • 8 pionków,
  • 1 klepsydra,
  • 1 notes.

A to wszystko w takim pudełeczku! Jestem na tak!

ZANIM ZACZNIEMY ROZGRYWKĘ

Przejdźmy do samej rozgrywki, którą rozpoczynamy od… przygotowania planszy. Rozkładamy ją przy użyciu kart zadań oraz utrudnień, oczywiście uprzednio je tasując. Układ jest prosty i zawsze wygląda tak samo, także po pierwszej partii na pewno go zapamiętacie. Nie zapomnijcie o położeniu w dwóch odrębnych stosach wspomnianych kart zadań i utrudnień! Każdy z graczy wybiera kolor swojego pionka, dobiera karty punktów w tym samym kolorze co pionek oraz kartkę z dołączonego notesu. Następnie np. losujecie gracza prowadzącego pierwszą rundę (nie stresujcie się, drugą rundę poprowadzi inny gracz w zależności, czy idziecie według wskazówek zegara, wieku czy z zupełnie innych wytycznych). I najważniejsze – czas. Klepsydrą zarządza oczywiście prowadzący, nikt inny… Ale i tak dobrze wiemy, jak to wygląda w praktyce. Dokonujecie wyboru liczby od 1 do 10, którą będziecie się kierować podczas czytania zadań.

FAZA PIERWSZA, CZYLI REALIZACJA – ZAPISYWANIE SŁÓWEK

Plansza rozłożona, karty zadań oraz utrudnień potasowane i ułożone w dwóch osobnych stosach. Czynności, za które odpowiada prowadzący, są już nam znane, więc płynnie przechodzimy do następnej części. Nasz guru odsłania pierwszą kartę z talii, która odpowiada za zadania. Jak wcześniej wspomniałem, wybieramy liczbę, którą będziemy się kierować – na potrzeby opisu będzie to cyfra 5. Odczytuje na głos 5 z 10 zadań na karcie. „Wymień drapieżniki!”, obraca klepsydrę i… dzieje się magia. Tylko że w ferworze walki głowa nagle staje się pusta. Wiecie, jak to jest – oglądacie Jeden z dziesięciu, znacie odpowiedź na większość pytań, wielcy profesorowie i znawcy tematów wszelakich. Ale kiedy przychodzi co do czego, to nawet najłatwiejsze pytania potrafią nas pokonać. Tak dzieje się i w tym wypadku. Drapieżniki, drapieżniki? „Lew, puma, eeeeeeee… Co tam jeszcze może być?”. Gwarantuję Wam, ubaw po pachy. Czas płynie nieubłaganie, ostatnie ziarenko w klepsydrze spada. Głośne „Stop!” kierownika i przechodzimy do…

ILE PUNKTÓW MOGĘ ZDOBYĆ?

Każdy gracz poprzez karty punktów deklaruje, ile w danej rundzie może zdobyć punktów. Ktoś wyłożył dwie karty? Blef? Tak, nic nie robi większego wrażenia na rywalach, jak większa ilość czegoś (tutaj możemy podać w sumie wszystko, co jest związane z daną grą). Jak to zinterpretować? Jeżeli włożyłem kartę 1 i 4 to ich liczba sumuje się, dając 5 słówek, które muszę zebrać. Wracając, karty wykładamy tak, aby były zakryte, najlepiej przed sobą. Każdy gracz zaproponował, ile punktów może zdobyć, pora na finał rundy.

POKAŻ GRACZU CO MASZ W ŚRODKU

Odkrywamy karty. Niestety podałem najmniejszą ilość punktów ze wszystkich, dlatego to ja pierwszy czytam zapisane słówka. Oczywiście wybieram tyle, ile zadeklarowałem w kartach. Recytuję, jednakowo odhaczając je na swojej kartce (jeden pro tip – podawaj te wyrazy, które jak sądzisz, nie wybrali inni zawodnicy). Zakasam rękawy, bo widzę, że reszta wykreśla ze swojej listy wyczytane przeze mnie drapieżniki. Pora na następną osobę, która analogicznie robi to samo. Co dalej? Ten, komu udało się przeczytać tyle słów, ile zapowiedział, przesuwa swój pionek o taką ilość pól, ile wynosiła przez niego liczba. Tak oto panie i panowie – next round!

Przenieśmy się do tej rundy, gdzie pionek trzeciego gracza ląduje na polu sygnalizującym utrudnienia. Tutaj tak szczerze powiedziawszy, są dwie możliwości. Pierwsza to ta, kiedy na polu stoi jeden pionek. Zawodnik ten podnosi pierwszą od góry kartę ze stosu kart przeszkadzajek i czyta na głos. Treść dotyczy tylko jego i tylko w tej rundzie. Jeżeli na tym samym polu stoi kilka figur, to ci wszyscy gracze muszą zastosować się do treści karty.

WRAŻENIA

Pudełko zabrałem do rodzinnego domu, bo to zawsze z rodziną grałem w tego typu gry. Nie ze znajomymi, nie z przyjaciółmi, tylko właśnie z nimi. Spędziliśmy przy niej niecałe półtorej godziny, następnego dnia podobną ilość czasu. Świetna planszówka o bardzo małych wymiarach. Karty są proste w wykonaniu i estetyczne. Co najważniejsze – pytania na kartach zadań naprawdę mogą was zaskoczyć! Rywalizowaliśmy w coraz to bardziej wymyślnych słowach, przy okazji rozmawiając o poprzednich rundach i wpadając na zupełnie nowe wyrazy, których mogliśmy użyć. Łap za słówka to dobry wybór, by poćwiczyć pamięć, a przy okazji koncentrację. Jest tylko jedno „ale” – nie grajcie w nią za często, bo cały ten czar pryśnie. Polecam raz na jakiś czas, w ramach miłego spędzenia popołudnia/weekendu i ruszenia szarych komórek.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

UDOSTĘPNIJ
UDOSTĘPNIJ