REKLAMA

Dom Slaughterów. Lazur. Tom 6 – recenzja komiksu – Finał!

Adam Aleksandrowicz

Opublikowano: 19 kwietnia 2026

Spis treści

W finałowym tomie Domu Slaughterów śledzimy losy Nolana, który na co dzień przesiaduje w centrum informatycznym Domu. Jego rutynę przerywa pojawienie się na korytarzach tajemniczego monstrum. Czy szósty tom domyka historię w satysfakcjonujący sposób, czy pozostawia niedosyt?

 

Lazurowe Maski

Dom Slaughterów. Tom 6. Lazur skupia się na jednym z członków Lazurowych Masek – Nolanie. Chłopak zaczyna dostrzegać dziwne nieprawidłowości w raportach z wypraw Masek. Dodatkowo w posiadłości zaczyna grasować przerażające monstrum uwolnione z totemu Szkarłatnej Maski, które żywi się wspomnieniami i traumami. Dom jest więc idealnym miejscem do żerowania – pozwala monstrum rosnąć w siłę.

Dom Slaughterów. Tom 6. Lazur | soniadraga.pl

 

Świetnym pomysłem było postawienie w centrum historii bohatera, który nie jest łowcą – w przeciwieństwie do postaci, których losy śledziliśmy wcześniej. Nolan zajmuje się raczej papierkową robotą niż działaniem w terenie. To odświeżające i sprawia, że Lazur ma nieco spokojniejsze tempo.

REKLAMA

Podoba mi się, jak osoba odpowiedzialna za scenariusz (Sam Johns) prowadzi narrację – przeplatanie tego, co Nolan mówi i myśli, ciekawie buduje jego charakter. Widzimy, że chłopak wiele rzeczy analizuje, dwa razy się zastanowi, jego wypowiedzi są bardzo przemyślane. Najbardziej widać to w Części drugiej, w której Nolan konfrontuje się w bibliotece z Edwinem i Wabikiem. To świetnie napisana scena!

Dom Slaughterów. Tom 6. Lazur | soniadraga.pl

 

Oprócz rozwinięcia tematu i odpowiedzi na pytania fanów – czym zajmują się Lazurowe Maski, album rozwija również istotę Totemów. Po pięciu tomach Domu Slaughterów dowiedziałem się, że każdy łowca ma swój totem, który (zazwyczaj) rozmawia z nim i pomaga mu w walce. Tutaj jednak następuje zwrot akcji i dowiadujemy się o drugiej stronie tych towarzyszy. Podobała mi się sama koncepcja tego, że są one w jakiś sposób powiązane z Łowcą, ale ten twist dodaje im głębi.

Jestem też dużym fanem rysunków Letizii Cadonici – są proste, ale spójne z resztą serii. Choć mam wrażenie, że jeszcze większą robotę niż same rysunki robią tutaj kolory (Francesco Segala) – są wyraziste, dodają głębi i dynamiki scenom. Mimo że w albumie nie doświadczymy zbytnio walk, to gdy już się pojawiają, robią wrażenie! Jest klimatycznie i mrocznie.

Dom Slaughterów. Tom 6. Lazur | soniadraga.pl

 

Czy to godne zakończenie?

Dom Slaughterów. Tom 6. Lazur to spokojniejsze i bardziej kameralne zakończenie serii, które zamiast ciągłej akcji stawia na rozwój postaci i budowanie napięcia. Historia Nolana pozwala spojrzeć na świat Łowców z innej perspektywy i dobrze uzupełnia wcześniejsze tomy. Choć finał próbuje dorzucić bardziej widowiskowy akcent, nieco gryzie się on z tempem reszty albumu. Mimo to całość pozostawia po sobie dobre wrażenie i daje poczucie domknięcia pewnego etapu. Jednocześnie wyraźnie sugerując, że to jeszcze nie koniec tej historii. Ostatnia strona bowiem sugeruje, że ciąg dalszy poznamy w kolejnych albumach z serii Coś zabija dzieciaki. Więc chyba to ostateczny znak, że czas zacząć ją czytać ; )

Sprawdź też poprzednie tomy:
– Dom Slaughterów. Znamię rzeźnika. Tom 1 – recenzja komiksu. Gdy Aaron był jeszcze nastolatkiem.
– Dom Slaughterów. Szkarłat. Tom 2 – recenzja komiksu – Tajemniczy skrybowie
– Dom Slaughterów. Powrót rzeźnika. Tom 3 – recenzja komiksu – Powrót rzeźnika
– Dom Slaughterów. Alabaster. Tom 4 – recenzja komiksu – Cichy łowca potworów
Dom Slaughterów. Wojna rzeźnika. Tom 5 – recenzja komiksu – Krwawe zakończenie historii Jace’a Bouchera

 

ZALETY +

WADY -

Dziękujemy wydawnictwu Nonstopcomics za udostępnienie egzemplarza komiksu.
Adam Aleksandrowicz

Urodzony z padem w dłoni. Gdy wszyscy na wsi zagrywali się na Pegazusie, ja grałem na Playstation. W swoim życiu byłem skrytobójcą, superbohaterem, archeolożką, zabójcą bogów, smokiem, hakerem i przetrwałem apokalipsę. W wolnych chwilach buduję miasta i popijam krafciki. Z grubsza tak wygląda moje życie. Z grubsza, bo lubię zjeść.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Starfield [PS5] – recenzja gry – Kosmiczna odyseja z ludzkimi problemami

Starfield [PS5] – recenzja gry – Kosmiczna odyseja z ludzkimi problemami

Diabeł ubiera się u Prady 2 – recenzja filmu. Project Runway. Moda się zmieniła, Miranda nie. Czy to wystarczy?

Diabeł ubiera się u Prady 2 – recenzja filmu. Project Runway. Moda się zmieniła, Miranda nie. Czy to wystarczy?

Ranger’s Path National Park Simulator – recenzja gry PC. Tu nic nie musi się dziać, żebyś nie mógł przestać

Ranger’s Path National Park Simulator – recenzja gry PC. Tu nic nie musi się dziać, żebyś nie mógł przestać

Ride 6 – recenzja gry XSX. Motocyklowa obsesja zamknięta w symulatorze.

Ride 6 – recenzja gry XSX. Motocyklowa obsesja zamknięta w symulatorze.

Zwiastun Burz – Recenzja Książki – Chaos i Przeznaczenie zawsze Cię dopadną

Zwiastun Burz – Recenzja Książki – Chaos i Przeznaczenie zawsze Cię dopadną

Taniec ze smokami – Recenzja Książki – Ten walczyk nie będzie prosty

Taniec ze smokami – Recenzja Książki – Ten walczyk nie będzie prosty