REKLAMA

Cyberpunk 2077 Psycho Squad – recenzja komiksu – Czy cyberpsychole to naprawdę największe zagrożenie w Night City

Jakub Trojanowski

Opublikowano: 10 lipca 2026

Spis treści

Kilka dni temu internet ponownie oszalał na punkcie Cyberpunka 2077. Spowodował to opublikowany teaser Cyberpunk Edgerunners 2 – produkcji jeszcze brutalniejszej i różniącej się estetycznie od poprzednika. Ja natomiast oprócz zanurzenia w centrum uniwersum, czyli grę od CD Projekt Red, od czasu do czasu nurkuję w innych środkach przekazu rozszerzających ten świat. Po dość intensywnym roku na studiach przyszła więc pora na niedawną premierę – Psycho Squad.

 

Zespół mniej znany, zadanie niełatwe

W czerwcu bieżącego roku na półki księgarń i w ręce czytelników trafił kolejny – już dziewiąty komiks rozszerzający świat oparty na grze polskiego studia o kolejne krótkie, acz interesujące wątki. Tym razem za scenariusz odpowiadał Dan Watters, pracujący wcześniej z Marvel Comics i DC Comics nad takimi seriamii jak Nightwing, Lucifer czy autorskim Home Sick Pilots. Rysunki stworzył natomiast Kieran McKeown, współtworzący Avengers, Judge Dredd czy Wonder Woman, a kolorami wypełniła je Giada Marchisio działająca przy Profane czy Conan the Barbarian. Za przekład odpowiadała Magdalena Salik, a album został wydany przez Story House Egmont.

Cyberpunk 2077 Psycho Squad | egmont.pl

 

Spoglądamy w szeregi Max-Tacu

Zapewne graliście swego czasu w Cyberpunka 2077 – być może niedługo po jego niechlubnej premierze lub jak ja – po kilku latach poprawek i wypuszczeniu Widma Wolności. Niezmiennie jednak jednym z najbardziej interesujących wątków pobocznych jest cyberpsychoza. Możliwe, że wielu z was na prośbę Reginy Jones biegało od dzielnicy do dzielnicy polując na kolejne podejrzane przypadki i rozwiązując kolejne zagadki. Czasem mogliśmy walić do niego ze wszystkich giwer bez opamiętania, bywało jednak, że zleceniodawczyni prosiła nas o pacyfistyczne podejście, aby spróbować zbadać i uleczyć delikwenta. 

REKLAMA

W Psycho Squad wracamy do tematu cyberpsychozy, jednak patrzymy na problem z odmiennej perspektywy – Max-Tacu, czyli elitarnej jednostki, która wkracza do akcji, gdy zwykli gliniarze nie dają rady. Dotychczas widzieliśmy ich tylko, gdy narozrabialiśmy podczas naszych wojaży lub podczas zleceń sprzątaliśmy po ich niekoniecznie udanych interwencjach. Tym razem zerkamy w ich szeregi, obserwując kulisy ich starć z kolejnymi brutalnymi przypadkami, podstępnymi przełożonymi i ceną jaką płacą za każdą styczność z oszalałymi osobnikami. Z czasem okazuje się, że formacja, która ma bronić Night City przed chaosem, sama jest nim przepełniona.

Cyberpunk 2077 Psycho Squad | egmont.pl

 

Cyberpsychoza z nieco innej perspektywy

Dotychczas na ten problem natykaliśmy się gdy było już za późno i pokojowe podejście było całkowicie niemożliwe. Tutaj jednak, podobnie jak w Cyberpunk Edgerunners, jesteśmy świadkami jego rozwoju. Komiks nie traktuje jej wyłącznie jako fabularnego pretekstu do efektownych strzelanin i widowiskowych starć z przeciwnikami wyposażonymi w wojskowe implanty. Staje się ona raczej symbolem świata, który nieustannie wymaga od ludzi przekraczania własnych granic. W Night City ciało można ulepszyć niemal bez końca, ale psychika nie nadąża za tempem zmian. Kolejne wszczepy, rosnące wymagania i nieustanna presja sprawiają, że człowiek zaczyna stopniowo tracić samego siebie.

To motyw doskonale znany fanom gry oraz Cyberpunk: Edgerunners. Podobnie jak tam, również tutaj cyberpsychoza jest konsekwencją dehumanizacji, samotności i funkcjonowania w rzeczywistości, która traktuje ludzi jak zasoby możliwe do wykorzystania i wymiany. Komiks stawia przy tym pytanie znacznie ciekawsze niż „jak pokonać cyberpsychola?”. Pyta bowiem, gdzie właściwie przebiega granica człowieczeństwa i czy w świecie tak głęboko zespolonym z technologią można ją jeszcze jednoznacznie wyznaczyć.

 

Czuć klimat Night City na każdym kroku

Ilustracje Kierana McKeowna doskonale wpisują się w charakter opowieści. Kreska jest surowa, momentami wręcz brudna i agresywna, dzięki czemu Night City wydaje się miejscem nieprzyjaznym, pełnym przemocy i ciągłego napięcia. Szczególnie dobrze wypadają sceny akcji, którym nie brakuje dynamiki i brutalności. Kadry często sprawiają wrażenie chaotycznych, niemal przytłaczających odbiorcę nadmiarem bodźców, co dobrze oddaje atmosferę miasta i naturę przedstawianych wydarzeń.

Jednocześnie właśnie ten artystyczny nieład może okazać się dla części czytelników problematyczny. W niektórych momentach trudno śledzić przebieg walk czy dokładnie odczytać rozmieszczenie postaci. Można jednak odnieść wrażenie, że jest to zabieg w pełni świadomy. Chaos obecny na planszach przypomina bowiem psychiczny stan bohaterów, którzy każdego dnia funkcjonują na granicy przeciążenia i sami coraz bardziej upodabniają się do ludzi, na których polują.

Sprawdź też: Cyberpunk 2077: Kickdown – recenzja komiksu – Szybcy, wściekli i Cyberpunkowi

Cyberpunk 2077 Psycho Squad | egmont.pl

 

Trochę mi zabrakło

Największą wadą Psycho Squad jest poczucie, że historia kończy się zbyt szybko. Zanim czytelnik zdąży naprawdę zaangażować się w losy bohaterów i lepiej poznać dynamikę funkcjonowania MaxTac, opowieść zmierza już ku finałowi. Kilka relacji oraz interesujących wątków zostaje jedynie zasygnalizowanych, choć wyraźnie mają potencjał na znacznie głębszą eksplorację.

Paradoksalnie zarzut ten wynika przede wszystkim z jakości samego pomysłu. Komiks skutecznie rozbudza ciekawość i pokazuje MaxTac z perspektywy, której wcześniej praktycznie nie poznaliśmy. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że materiał ten lepiej sprawdziłby się jako dłuższa miniseria, pozwalająca mocniej wejść w psychikę bohaterów i pełniej rozwinąć temat cyberpsychozy. To jedna z tych historii, po których zakończeniu pozostaje przede wszystkim niedosyt i przekonanie, że autorzy dopiero zaczęli odkrywać najbardziej fascynujące elementy swojej opowieści.

Sprawdź też: Cyberpunk 2077. Blackout – recenzja komiksu – Przerwać cykl, znaleźć przyczynę, za nią przyjdzie skutek 

egmont logo key art
Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza komiksu.
Jakub Trojanowski

Student medycyny, prywatnie wielki fan papierowego wydania Gwinta. Od dziecka pochłaniam książki i filmy o różnorodnej tematyce. W wolnych chwilach, przy pracy lub nauce zawsze w tle wybrzmiewa klasyczną i filmową. Zarówno w grach, jak i w życiu lubię nieszablonowo podchodzić do problemów. Nie mam ścisłej czołówki ulubionych uniwersów, ale podium zajmują Władca Pierścieni, Wiedźmin i Mass Effect. Co nie znaczy, że z chęcią nie podyskutuję, chociażby o Asasynach goniących po dachach Szturmowców Imperium Galaktycznego.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Blind Box Shop Simulator – recenzja gry. Zamień Labubu na Ladudu

Blind Box Shop Simulator – recenzja gry. Zamień Labubu na Ladudu

Trzecia kamera — recenzja komiksu — Ciekawy temat, na który zabrakło pomysłu

Trzecia kamera — recenzja komiksu — Ciekawy temat, na który zabrakło pomysłu

Assassin’s Creed Black Flag Resynced – recenzja gry – To ten sam dobry pirat, ale w nowych szatach

Assassin’s Creed Black Flag Resynced – recenzja gry – To ten sam dobry pirat, ale w nowych szatach

The Blood of Dawnwalker – pierwsze wrażenia. Wiedźmin na sterydach?

The Blood of Dawnwalker – pierwsze wrażenia. Wiedźmin na sterydach?

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 20 – recenzja komiksu – Magiczna energia zamknięta w kolorowym komiksie

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 20 – recenzja komiksu – Magiczna energia zamknięta w kolorowym komiksie