MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Nudesy Demonicy. „Succubus” — recenzja gry

Agony nie było typową porażką, ale prawdziwym piekłem dla gracza — nudne, mało straszne i co najwyżej odrobinę kontrowersyjne. A potem wchodzi Succubus cały we krwi, który w trakcie orgii zabija niemowlęta, duszące się na pępowinie. A to dopiero początek jego “grzechów”!

Screen z gry Succubus

Siekajta co ci wpadnie pod miecz

Tym razem Madmind Studio nie stworzyło dziwnego połączenia przygodówki i skradanki, ale przyjemnego slashera, gdzie trup i krew ścieli się gęsto. Gramy demonicznym sukkubem, jednym z potężniejszych istot w piekielnych otchłaniach. Zamiast chować się przed każdym lekko wykrzywionym stworem, podpalamy go siarczystą kulą ognia. Fabularnie nie ma tutaj żadnego polotu — sukkub Vidija po zakończeniu Agony zostaje demoniczną oblubienicą króla Nimroda, który przejął władze w piekle. Jednakże na swojej drodze spotkała ona armię demonów pod przewodnictwem Baphometa, a ten dotkliwie kaleczy Vidije i zmusza ją do ucieczki. Jak na żądnego władzy i rozkoszy cielesnych demona przystało, chce ona zlikwidować zagrożenie dla swojego władcy i dalej cieszyć się przywilejami. Skaczemy więc od jednej zamkniętej lokalizacji do drugiej, wykonując różne dość banalne zadania, skupiające się głównie na likwidacji celów.

Screen z gry Succubus

Produkcja polskiego studia nie odkrywa koła na nowo i jest to po prostu dobrze wykonany akcyjniak, który syci walką. Bywa ona niejednokrotnie bardzo chaotyczna, zwłaszcza że wykonywanie egzekucji przywraca trochę życia. Oznacza to w praktyce, że gdy wrogów kupa, robimy ciągłe uniki, próbując wyłuskać przeciwnika do szybkiej likwidacji. Do tego dochodzą różne zaklęcia bojowe, które zależą od zbroi, którą akurat nosimy. Nie znajdziemy tutaj większego rozwoju bohatera, statystyki zależą od doboru broni oraz pancerza.

Niejednokrotnie nie miałem bladego pojęcia, co trafia pod moją kosę/widły/młot, bo wciskałem klawisz myszy jak wściekły, próbując z jednej strony przetrwać starcie, z drugiej skupiając się głównie na pasku zdrowia. Nawet jeśli upadniemy, to dostaniemy jedną szansę rewanżu w postaci szału, gdzie nasza bohaterka wściekle atakuje pazurami. To także alternatywny sposób walki, który zyskujemy, gdy zapełniamy pasek wściekłości. Jak nie trudno się domyślić, ten ładuje się w trakcie walki. To przydatne narzędzie, zwłaszcza gdy zostajemy otoczeni przez słabszych wrogów i potrzebujemy zrobić sobie trochę miejsca.

Screen z gry Succubus

Twórz swojego wyuzdanego demona

To, co zapewne ucieszy wielu graczy, jest możliwość dopasowania naszej demonicznej oblubienicy do własnych fetyszy… znaczy naszej wizji sukkuba. Wielkość i jędrność piersi, włosy, oczy, figura czy kwestie karnacji skóry. Nowe zdobienia odblokowujemy w trakcie wykonywania misji, więc warto rozglądać się po piekielnych włościach. Twórcy także nie zamykają przed nami możliwości powtórzenia danego poziomu jeśli nie udało nam się wykonać wszystkich zadań w danym miejscu. To zarówno przyjemny sposób dodatkowego zdobycia dusz i esencji, przy jednoczesnym nadrabianiu pewnych braków.

Do tego możemy zmienić wystrój wnętrza naszej jaskini. Praktycznie każdy element “domu” podlega możliwej zmianie, a do wyboru graczy oddano kilkanaście różnych stylów. Mnie przypadł do gustu mięsny, pełen zwłok, macek oraz żyjącej tkanki, przypominającej co najmniej trupa. Można także pokusić się o bardziej świątynny wymiar, ewentualnie dodać trochę leśnych elementów.  Do tego dochodzi kwestia uzbrojenia czy pancerza, ten ostatni jest o tyle istotny, że wpływa na dostępne zaklęcia.

Screen z gry Succubus

Seks, krew i brutalność

Deweloperzy z Madmind Studio w żaden sposób nie hamowali się w kwestii brutalności oraz wyuzdania seksualnego. Gwałty, seks oralny, zabijanie płodów czy torturowanie kobiet w ciąży. Szczerze o tyle imponuje mi ta produkcja w kwestii swojego wyuzdania, że w dobie czasów, gdy World of Warcraft usuwa określenie “zielonskórzy”, bo uważa je za rasistowskie, a seria Assassin’s Creed  na ekranie tytułowym tłumaczy, że zespół deweloperski składał się z osób różnego wyznania czy o odmiennych poglądach politycznych, Succubus jest pewnego rodzaju buntownikiem na tym “poprawnym” tle.

Twórcy chcieli stworzyć powykręcaną, pełną erotyki i krwi wizję piekła i mieli gdzieś czy ktoś uzna to za kontrowersyjne, czy nie. Owszem wszelkie wyuzdane materiały mocno promowały produkcję (i zapewne przyciągnęły niemałą grupę graczy), ale nie odczuwam tutaj takiego marketingu na siłę. Po prostu Succubus musiał mieć taką, a nie inną formę reklamy. Kontrowersje? Kto by się tym przejmował. I w pełni popieram, bo produkcja w przeciwieństwie do Agony, nie broni się wyłącznie tanią kontrowersją, ale ma wciągającą rozgrywkę i duże możliwości customizacji demonicy oraz jej jaskini.

Screen z gry Succubus

Ty poskręcany demonie…

Succubus to produkcja, która w żaden sposób nie zapiszę się złotymi zgłoskami w historii gamedevu, no, chyba że chodzi o ukazanie demonicznych orgii. Wtedy trafi na pierwsze miejsce. Jednakże pozostałe elementy oprócz erotyki wypadają po prostu dobrze. Walka jest satysfakcjonująca, dobór broni wystarczająco szeroki, aby się nie nudzić w trakcie walki. Różne wyzwania w poszczególnych mapach zachęcają do zwiększenia wysiłku, zwłaszcza że ich wypełnienie odblokowuje nowe elementy personalizacji. Fabuła jest po prostu argumentem do masowego wybijania demonicznych stworów i potępieńców, oraz okazjonalnego uprawiania seksu.

Sama gra jest prosta, nawet na wyższych poziomach trudności nie sprawia ona większych trudności. Odskok, atak lub strzał z łuku, odskok. To schemat, który sprawdza się przy 95 proc. przeciwnikach. Okazjonalnie jakieś monstrum pluje rzygami, co utrudnia widoczność i trochę ciężej wówczas obserwować co się dzieje. Długością także Succubus nie powala, bo przejście gry to kwestia 8-10 godzin, zrobienie wszelkich wyzwań pobocznych to drugie tyle.

Nie jest to także majstersztyk technologiczny, bo kilkukrotnie animacje mi się zacinały, co dawało śmieszny efekt np. Vidije budząca się ze sztywnym ogonem w kierunku nieba, lub postacie doczytujące się w trakcie cut-scenki i przyjmujące słynną pozę litery T. Są to oczywiście drobnostki, które zapewne zostaną załatane w patchach, ale gdzieś tam wpadły mi w oko.

Screen z gry Succubus

Tylko nie graj przy innych…

Succubus to dobra gra, która sprawia, że człowiek ma ochotę ją skończyć i wcale nie chodzi tutaj wyłącznie o erotykę. Owszem stanowi ona tutaj sporą wartość dodaną, ale oprócz niej mamy przyjemne ciachanie przeciwników, satysfakcjonujący system magii i fabułę, która nie jest może najwyższych lotów, ale ma swoje momenty.

Mam nadzieję, że Madmind Studio planuje jakoś rozszerzyć uniwersum zapoczątkowane przez Agony, bo tak “hardcorowa” wizja piekła ma swój urok. A jeśli macie ochotę poznać Vidije trochę bliżej, to zachęcam… jednak nie polecam grać w towarzystwie innych ludzi. Ciężko będzie wytłumaczyć, dlaczego właśnie rozdeptałeś niemowlaka czy odrywasz przyrodzenie potępieńcowi… 

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ