MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Księga smoków – recenzja gry planszowej. Smoczy minifestiwal.

Księga smoków

Smoki! Nie wiadomo, która z historii o nich powstała jako pierwsza. Najwcześniejsze wzmianki datuje się na ok. 4000 lat p.n.e. w Mezopotamii. Jednak stworzenia te pojawiają się niemal w każdej kulturze. Pamiętajmy, że zakłada się, iż tysiące lat temu ludzie nie podróżowali i nie przekazywali sobie informacji. Czy można to uznać za dowód na istnienie smoków? 

Przez stulecia te magiczne gady były głównymi lub dalszoplanowymi bohaterami podań. Przypisywano im role antagonistów albo postaci pozornie wrogich ludziom. Czyniono z nich symbole zła i dobra. Istnieją również dzieła, w których występują jako charaktery zarówno pozytywne jak i negatywne. 

Od dzieciństwa podziwiam umiejętności tych fantastycznych istot. Dlatego, gdy nadarzyła się okazja, by zobaczyć Księgę Smoków, nie mogłem nie skorzystać z tej okazji.

Czy planszówka nakarmiła moje wewnętrzne dziecko?

Magia ilustracji

Gadzie oko na pudełku elektryzuje i zachęca do zajrzenia do środka. Tam znalazłem 42 kwadratowe karty z wizerunkami łuskowatych bestii. Aż tyle smoków? Cóż, i tak i nie. Samych ich rodzajów mamy tylko 5, a powtarzają się na sześciu różnych tłach. Może się wydawać – mało, ale mechanika gry sprawia, że to w zupełności wystarczy. Ilustracje autorstwa Kamili Mrożek-Zielińskiej są efektowne i szczegółowe. Smoki wyglądają dumnie i niebezpiecznie – jak żywcem wyjęte z legend; zastygłe  w dynamicznych pozach. Czarny to mój faworyt.

W opakowaniu jest również plansza do złożenia z trzech dużych kartonowych puzzli oraz 15(!) różnokolorowych kostek. Ich ilość zaintrygowała mnie, odkąd zobaczyłem je na stronie wydawnictwa Trefl. Jak tu tyloma rzucać? Sęk w tym, że służą do czegoś innego, ale o tym za chwilę.

Kto da więcej?

Opis gry sugeruje zbieranie smoków do tytułowej księgi, ale muszę Was poinformować, że żadnego magicznego tomiszcza tutaj nie uświadczycie. Sama plansza również nie przypomina stronic, choć faktycznie majestatyczne monstra należy zbierać. Tytuł okazał się trochę mylący.

Do zabawy może zasiąść od dwóch do pięciu osób. Każdy z uczestników losuje kolor żetonu immunitetu oraz tak zwaną kartę celu. Jest na niej wizerunek smoka o danej maści, za którego zdobycie będą przyznawane dodatkowe punkty. Następnie wszyscy otrzymują po trzy kostki w kolorze żetonu immunitetu. Szczegółowe zasady gry są zawarte w instrukcji, dlatego wspomnę tylko o kilku ważnych aspektach.

Najpierw kości. Jak już wspomniałem, nie będą służyć one do rzucania, lecz pełnią rolę waluty. Na start mamy trzy sztuki o wartościach 3, 4 i 5. Należy je kłaść na interesujących nas kartach smoków, leżących w stosach na planszy. Łączna liczba oczek nie może być mniejsza od tej, której wymaga pole. W tym momencie zaczyna się licytacja. Załóżmy, że chcę przejąć niebieskiego smoka i kładę na nim kość z czterema oczkami. Drugi gracz ma taki sam pomysł i podczas swojej tury stawia wartość 5. W ten sposób zbija moją kość, która wraca do mnie, a jej nominał wzrasta o 1. Swoje zasoby możemy rozdysponować zarówno na jednego, jak i na kilka bestii.

Dzięki temu system gry zawiera nie tylko elementy licytacji, ale również strategii. Ruchy trzeba dobrze przemyśleć. Łatwo jest postawić wszystko na upatrzonego smoka, aby go przejąć. Ceną wygranej jest jednak pomniejszenie wartości każdej z postawionych kości o jeden.

Tak, moi drodzy, podczas gry często będziecie nie rzucać, lecz obracać heksaedrami. W dodatku tury są dość krótkie, bo składają się zazwyczaj z zaledwie jednej lub dwóch czynności.

Księga Smoków okazuje się zatem gadzią giełdą i to w dodatku absorbującą. Bardzo szybko przypadła mi do gustu i chciałem zagrać nawet kilka partyjek pod rząd.

Kolejnym interesującym elementem gry są właściwości gadów – a konkretnie krain, na których tle są one przedstawione. Ze zdobytej talii można dodatkowo korzystać podczas swojej tury. Dżungla służy do zwiększenia liczb na wszystkich trzech kostkach, natomiast równiny pozwolą nam zabezpieczyć immunitetem daną kartę przed przelicytowaniem. Z kolei wulkan nie ma dodatkowych właściwości, ale za to te smoki dają najwięcej punktów.

Wariant dwuosobowy ma dwa rodzaje trudności – powiedzmy normal i hard. Pierwszy to standardowy rodzaj gry, nieodbiegający od rozgrywki w większej grupie. Na hardzie wkracza kość blokady, która przesuwając się, potrafi namieszać, zbijając nawet dobrze dopakowane kości!

Przyznam, że przy tym wariancie odrobinę się pogubiłem. Grając z żoną, w pewnym momencie, jeden ze stosów nam się skończył. Zostały dwa, gdzie na jednym leżała blokada. Szybko zrozumieliśmy, że przesuwając czarną kość z jednej kupki na drugą, nie będziemy w stanie ukończyć gry, bo wzajemnie się zbijamy. W instrukcji nie jest napisane, czy w takiej sytuacji należy znieść utrudnienie. Ostatecznie postanowiliśmy przesuwać blokadę do momentu postawienia jej na pustym miejscu po stosie,  usuwając ją w ten sposób z gry. Dzięki temu byliśmy w stanie ukończyć rozgrywkę.

Gra kończy się wtedy, gdy zostanie 1 (w grze dla 2-3 osób) lub 2 (od 4 do 5 graczy) stosy. Wygrywa ten, który uzbierał najwięcej punktów za zdobyte bestie.

W sam raz na szybką partyjkę

Księga Smoków autorstwa Adama Strzeleckiego, Pawła Suskiego i Wojciecha Wiśniewskiego to interesująca planszówka zarówno dla duetu jak i większego grona. Sama rozgrywka jest krótka, bo zajmie nie więcej niż pół godziny, ale potrafi wciągnąć. Z początku lekko się zawiodłem, gdyż nastawiłem się na zbieranie informacji o legendarnych stworzeniach, ale z każdą kolejną partyjką podobała mi się bardziej. Pięknie wykonana nie tylko skłoni do strategicznego myślenia, ale również nacieszy oko. Zasady są proste, bez względu na to, jak chaotycznie brzmi mój opis przebiegu rozgrywki. Uwierzcie mi, że szybko je załapiecie. Pamiętajcie tylko, by instrukcje przeczytać od A do Z, a to nie zajmie długo.

Grę polecam w sam raz na wieczór z drugą połówką, a nawet przy popołudniowym grillu. Byle z daleka od rozpałki!

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ