MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Conan Barbarzyńca: Tygiel – recenzja komiksu. Mój pierwszy raz z Conanem.

Conan to niezwykle popularna i kultowa postać dla wielu fanów fantastyki. Mimo że ubóstwiam tę tematykę to, nigdy nie miałem okazji zaznajomić się z przygodami cymeryjczyka. Aż dotąd. Czy najnowszy tom przygód barbarzyńcy to pozycja, która warta jest uwagi?

Conan Barbarzyńca: Tygiel – recenzja komiksu. Mój pierwszy raz z Conanem.

Kultowa postać

W swoim założeniu postać Conana Barbarzyńcy i jego perypetie wydają się niezwykle proste. Mamy przecież do czynienia z postacią, która nastawiona jest na czystą, niepohamowaną niczym akcję. Na pierwszy rzut oka postać wojownika wydaje się nie sprawiać większych problemów scenarzystom do napisania historii na jego temat. Nic bardziej mylnego. Komiksy z cymeryjczykiem pojawiają się na rynku od dziesiątek lat, z czym wiąże się fakt, że wymagania czytelników znacznie wzrosły od czasu jego debiutu. Współczesny widz oczekuje pomysłowych przygód, przy jednoczesnym zachowaniu ducha postaci. W prezentowanym albumie po części to się udało. Oczywiście nie należy się tutaj nastawiać, na nie wiadomo jaką głębię fabularną.

Walka na śmierć i życie

Historia komiksu dzieje się w dalekim mieście Garchal, gdzie rządzi tradycja i wiara w tamtejsze bóstwo. Conan zostaje wplątany w uczestnictwo w świętym turnieju zwanym Tyglem. Pokonanie kolejnych wyzwań w przerażającym labiryncie może zapewnić mu miejsce u boku boga, znanego jako Mnoga Śmierć. Dla cymeryjczyka nie liczy się nic poza przetrwaniem. Wojownik jeszcze nie wie, że poza morderczymi pułapkami będzie musiał stoczyć wewnętrzną walkę z tajemniczym bytem.

Klasyka gatunku

Pod względem scenariuszowym Conan Barbarzyńca: Tygiel nie wyróżnia się na tle innych tego typu opowieści. Już od samego początku można wywnioskować, kto jest zdrajcą albo czy Mnoga Śmierć istnieje. Czy przeszkadza to w odbiorze? Skądże. Akcja i liczne walki rekompensują braki w scenariuszu. Myślałem, że cały tom będzie przeznaczony tytułowemu Tyglowi, a tu miła niespodzianka i dwa ostatnie zeszyty, są poświęcone na wewnętrznej walce Conana z przeklętym mieczem, przez który Barbarzyńca wpada w szał zabijania wszystkiego, co żywe.

Początkowo myślałem, że Tygiel będzie pojedynczym tomem z zamkniętą opowieścią, a tu niespodzianka — album kończy się, zapowiadając dalszy ciąg historii. Fakt ten cieszy, gdyż perypetie w tym komiksie mają potencjał i istnieje możliwość ciekawego jej rozwinięcia.

Język niczym u Tolkiena

Również interesującą kwestią jest język, którym posługują się postacie zamieszkujące Garchall. Początkowo byłem przekonany, że mamy do czynienia z nic nieznaczącymi wyrazami, a tu okazało się, że Jim Zub (scenarzysta) opracował specjalny język, który został wykorzystany w tej historii. W dodatkach oprócz galerii okładek otrzymujemy glosariusz kluczowych słówek, dzięki któremu czytelnik ma możliwość zrozumienia tego, czego nie był w stanie sam Conan. Pomysł, ten mnie na tyle zachęcił, że aż usiadłem do powtórnej lektury.

Cymeryjska kreska

Warstwa artystyczna albumu nie wyróżnia się niczym konkretnym ani w pozytywnym, ani w negatywnym słowa tego znaczeniu. Może poza ostatnim rozdziałem tej historii, w której użyta kolorystka i detale poszczególnych kadrów wyróżniają się na tle poprzednich. Warto również wspomnieć o okładkach poszczególnych zeszytów, które są po prostu małymi dziełami sztuki. Marzę, żeby kiedyś w taki sposób wyglądały komiksy.

Jaki więc był ten pierwszy raz z Conanem? Otóż okazał się niezwykle przyjemny. Mamy tu do czynienia z prostym akcyjniakiem, w klimacie fantasy, który idealnie sprawdzi się jako zabijacz czasu pomiędzy większymi tytułami. Naprawdę nie spodziewałem się, że ten album sprawi mi tak solidną rozrywkę. Fanów Barbarzyńcy, raczej nie trzeba przekonywać do lektury, gdyż prawdopodobnie posiadają już swój egzemplarz.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza komiksu.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ