REKLAMA

Mazebook. Księga labiryntów – recenzja komiksu – O radzeniu sobie ze stratą

Adam Aleksandrowicz

Opublikowano: 8 lipca 2024

Spis treści

Jest to dla mnie niesamowite, że są scenarzyści, którzy biorą dość oklepany temat i potrafią z niego stworzyć mimo wszystko angażującą historię. Tak jest w przypadku Jeffa Lemiere’a i jego komiksu Mazebook.

 

Żałoba

Omawiany tutaj komiks Mazebook. Księga labiryntów opowiada historię pogrążonego w żałobie, po stracie córki, mężczyznę. Stara się wieść normalnie życie, lecz po latach nadzieja powraca. Ojciec odbiera tajemniczy telefon i słyszy swoje dziecko, które twierdzi, że zostało uwięzione pośrodku labiryntu. Postanawia on odnaleźć córkę i sprowadzić ją z powrotem do domu!

Wydaje mi się, że historii o utracie bliskiej osoby i radzeniu sobie ze stratą jest dość dużo. Ciężko wymyślić coś nowego i rewolucyjnego w tym temacie. Jednak Jeff Lemiere podchodzi do opowieści od nieco innej strony. To, jak ten album jest przemyślany i narysowany, jest jego ogromnym atutem i wyróżnia go na tle innych.

REKLAMA
Główny bohater rozwiązuje labirynt
Mazebook. Księga labiryntów | egmont.pl

Labirynt

Uwielbiam to, gdy motyw przewodni danego dzieła przejawia się nie tylko w samej fabule, ale jest integralną częścią komiksu. Labirynt jest bardzo ważny dla bohaterów. Córka, zanim odeszła, była ogromną fanką labiryntów. Gdy leżała w szpitalu ojciec przynosił jej tytułowe „księgi labiryntów”, aby mogła zabić czas, rozwiązując je. Dodatkowo wiele kadrów w albumie stylizowanych jest właśnie na labirynt. Dzięki temu czyta się to po prostu ciekawiej i inaczej, gdy nie patrzysz na kadry od lewej do prawej i od góry do dołu, tylko śledzisz wyznaczoną przez autora ścieżkę. Jeff Lemiere również ma charakterystyczną kreskę, która wygląda jak szkic, coś niedokończonego czy chaotycznego. Co jeszcze dopełnią tę opowieść.

Sprawdź też: Batman: Nie tylko Biały Rycerz – recenzja komiksu. Witajcie w Neo-Gotham!

Dużo czerwieni, sweter i nić prowadząca do celu
Mazebook. Księga labiryntów | egmont.pl

O radzeniu sobie ze stratą

Po przeczytaniu Mazebook. Księga labiryntów odnoszę wrażenie, że może właśnie taki był zamysł autora – stworzyć historię, która będzie prosta, ale pozwoli się skupić czytelnikowi na emocjach. Czytając, pojawiały mi się myśli w głowie, jak JA bym się czuł w danej sytuacji. Ludzi umysł jest skomplikowany, każdy żałobę przechodzi na swój sposób – może czuć się zagubionym, samotnym czy w sytuacji bez wyjścia. Podobnie jest labiryncie, który w tym przypadku może być również metaforą poradzenia sobie po stracie bliskiej osoby i próba odnalezienia drogi do zrozumienia i zaakceptowania sytuacji.

To, jak jest to wielowarstwowy komiks i jak można go interpretować, kolejny raz utwierdza mnie w przekonaniu, że Jeff Lemiere to jest świetny artysta, który nawet z pozoru prostego i oklepanego tematu potrafi wykrzesać coś ciekawego.

Sprawdź też: Wasp. Małe światy – recenzja komiksu – Hołd dla pierwszej kobiety w Avengers

ZALETY +

WADY -

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza komiksu.

Adam Aleksandrowicz

Urodzony z padem w dłoni. Gdy wszyscy na wsi zagrywali się na Pegazusie, ja grałem na Playstation. W swoim życiu byłem skrytobójcą, superbohaterem, archeolożką, zabójcą bogów, smokiem, hakerem i przetrwałem apokalipsę. W wolnych chwilach buduję miasta i popijam krafciki. Z grubsza tak wygląda moje życie. Z grubsza, bo lubię zjeść.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

MOUSE: P.I. For Hire – recenzja gry – Detektyw mysz i ołów w stylu noir

MOUSE: P.I. For Hire – recenzja gry – Detektyw mysz i ołów w stylu noir

Chronosquad, tom 1 — recenzja komiksu — Wielka draka w starożytnym Egipcie

Chronosquad, tom 1 — recenzja komiksu — Wielka draka w starożytnym Egipcie

Road Diner Simulator: Prologue – recenzja gry (PC). Czy praca w przydrożnej jadłodajni może być świetną zabawą?

Road Diner Simulator: Prologue – recenzja gry (PC). Czy praca w przydrożnej jadłodajni może być świetną zabawą?

Echoes of Aincrad – recenzja gry (Xbox Series X). Wreszcie własna legenda w świecie SAO. Szkoda, że nie zawsze chce się ją pisać

Echoes of Aincrad – recenzja gry (Xbox Series X). Wreszcie własna legenda w świecie SAO. Szkoda, że nie zawsze chce się ją pisać

Cat Life Simulator Demo – recenzja gry. Kot, chaos i odrobina Goat Simulator. Jest potencjał, ale przyda się jeszcze kilka poprawek

Cat Life Simulator Demo – recenzja gry. Kot, chaos i odrobina Goat Simulator. Jest potencjał, ale przyda się jeszcze kilka poprawek

Model Kit Shop Simulator: Prologue – recenzja gry. Za darmo to uczciwa cena!

Model Kit Shop Simulator: Prologue – recenzja gry. Za darmo to uczciwa cena!