Uniwersa superbohaterskie co jakiś czas potrzebują świeżego otwarcia. Wydawcy szukają sposobów, by zachęcić nowych czytelników do wejścia w rozbudowane historie, jednocześnie nie zrażając wieloletnich fanów. Taką rolę ma spełnić DC All In: Alfa i Omega, wydane w Polsce przez Egmont. To krótki, liczący około 60 stron album, który pełni funkcję wprowadzenia do nowej inicjatywy wydawniczej DC Comics. Choć objętość może wydawać się skromna, ambicje twórców są zdecydowanie większe.
Prolog zamiast pełnoprawnej opowieści
Za scenariusz odpowiadają Joshua Williamson i Scott Snyder – autorzy doskonale znani fanom DC. Ich zadaniem było stworzenie pomostu między wydarzeniami z serii Władza absolutna a kolejnym etapem rozwoju uniwersum. I właśnie jako pomost ten komiks sprawdza się najlepiej. Nie jest to zamknięta historia z wyraźnym początkiem i zakończeniem, lecz zapowiedź tego, co dopiero nadejdzie. Całość przypomina dobrze skonstruowany prolog lub pierwszy odcinek serialu, który bardziej intryguje niż daje odpowiedzi. To rozwiązanie może pozostawić pewien niedosyt, ale jednocześnie skutecznie zachęca do sięgnięcia po kolejne tytuły.

Flipbook, który robi świetne pierwsze wrażenie
Jednym z najciekawszych elementów albumu jest jego konstrukcja. Alfa i Omega został wydany jako flipbook – po przeczytaniu jednej części wystarczy odwrócić komiks i rozpocząć lekturę od drugiej strony. To prosty, ale bardzo efektowny pomysł, który wyróżnia publikację na tle innych zeszytów i świetnie wpisuje się w ideę nowego otwarcia. Takie rozwiązanie sprawia, że już samo obcowanie z wydaniem staje się czymś więcej niż zwykłym czytaniem kolejnego komiksu.
Warstwa graficzna na najwyższym poziomie
Równie mocnym punktem albumu są ilustracje. Nad komiksem współpracowała para cenionych rysowników – Daniel Sampere oraz Wes Craig, dzięki czemu poszczególne części różnią się stylistyką, zachowując jednocześnie spójny charakter. Plansze prezentują się bardzo efektownie, a dynamiczne kadry i dbałość o detale sprawiają, że wiele stron chce się oglądać dłużej niż wymaga tego sama lektura. To jeden z tych komiksów, do których z przyjemnością wraca się również po to, by jeszcze raz nacieszyć oczy oprawą graficzną.
Sprawdź też: Przygody Supermana. Jon Kent – recenzja komiksu – Gdy młody musi uratować supertatuśka

Idealny punkt wejścia dla fanów DC
Jako wieloletni sympatyk Batmana, Supermana i całego uniwersum DC trudno nie odczuwać ekscytacji podczas lektury Alfy i Omegi. Komiks skutecznie buduje oczekiwania wobec nadchodzących serii i daje poczucie uczestniczenia w początku czegoś większego. Jednocześnie osoby oczekujące kompletnej, samodzielnej historii mogą poczuć lekki niedosyt. Warto jednak pamiętać, że taki był zamysł twórców – to przede wszystkim zaproszenie do nowej ery DC Comics, a nie pełnoprawna opowieść.
Obiecujący start nowej ery
DC All In: Alfa i Omega nie próbuje być wielkim widowiskiem ani zamkniętą historią. To krótki, ale dobrze przemyślany prolog, który skutecznie wyznacza kierunek dla całego uniwersum. Świetna oprawa graficzna, ciekawy pomysł z wydaniem typu flipbook oraz umiejętne budowanie napięcia sprawiają, że trudno przejść obok tego albumu obojętnie. Jeśli kolejne serie utrzymają ten poziom, inicjatywa DC All In może okazać się jednym z najciekawszych rozdziałów w historii współczesnego DC Comics.
Sprawdź też: DC kontra Wampiry – recenzja komiksu – Kiedy Batman boi się ciemności

