Są pewne gry, w które każdy gracz powinien zagrać choć raz w życiu. Do tej grupy zdecydowanie należy Heroes of Might and Magic III, czyli produkcja, która mimo ponad 25 lat na karku nadal cieszy się ogromnym zainteresowaniem na całym świecie. Kilka lat temu i ja dałem porwać się temu fenomenowi i na dobre zakochałem się w tym świecie. Z tego powodu z nieukrywaną ciekawością przyjąłem premierę książki opowiadającej o kulisach rozwoju całej serii Heroes of Might and Magic.
Gamebook wie, co dobre
Gamebook to małe niezależne wydawnictwo skupiające się na publikacji książek związanych z branżą gier wideo. Na łamach portalu miałem już przyjemność recenzować Legendy Gier Wideo Bartłomieja Kluski, czyli debiutancką premierę wydawnictwa. Po przeglądowej publikacji do czytelników trafiały tytuły omawiające mniejsze wycinki zaskakująco dużej historii gier. Tym razem przyszła kolej na serię zrodzoną w głowie Jona von Caneghema. Opowiada o niej Neal Hallford, który sam może pochwalić się drobnym wkładem w powstawanie Heroes of Might and Magic. Treść na język polski przełożył Marcin Moń.
Legendy Gier Wideo – recenzja książki – Jak to z grami bywało?
Czas zapoznać się z kroniką serii
W nasze ręce trafia pokaźny tom przyozdobiony piękną ilustracją przygotowaną specjalnie na jego potrzeby. Pamiętajmy jednak, że książki nie ocenia się po okładce, choć w tym przypadku zdecydowanie przyciąga ona uwagę i rozgrzewa serca fanów kultowej już serii gier. Na 192 stronach zawarto wiele treści wzbogaconych o wyjątkowe grafiki, rendery i szkice koncepcyjne. Nie zabrakło też licznych anegdot i wypowiedzi ludzi związanych z rozwojem Heroes of Might and Magic. 
W tym miejscu warto wspomnieć, że sam autor we wstępie przyznał, że może brakować mu pełnego obiektywizmu ze względu na jego pierwszą pracę – w New World Computing, czyli firmie odpowiedzialnej za pierwsze odsłony HoMM oraz przyjaźń łącząca go z wieloma bohaterami tej książki. Nie bójcie się jednak, bo tytuł ten nie skupia się tylko i wyłącznie na nostalgicznych wspomnieniach, ale poświęca też dużo miejsca zakulisowym decyzjom biznesowym i działaniu firm, które doprowadziły do przejścia marki w inne, korporacyjne ręce.
Każda strona to nowy skarb
Zawartość książki została podzielona na dziesięć rozdziałów odmiennej długości. Każdy z nich opowiada o innym rozdziale historii Heroes of Might and Magic – od mniej sławnego protoplasty, przez kultowe Heroes III, aż po niedawno wydane Olden Era, które powraca do ukochanego przez graczy Enroth. Nie powinno więc was zdziwić, że przez pierwsze strony opowieści mamy do czynienia z odtworzeniem procesu dziejącego się w głowie von Caneghema, który najpierw doprowadził do powstania Might & Magic, a co za tym idzie – również Herosów. 
Stosunkowo więcej miejsca poświęcono chyba na złoty okres New World Computing, który przyniósł graczom drugą oraz trzecią odsłonę gry, czyli te, które gracze pokochali najbardziej. Muszę przyznać, że poczułem się zaskoczony tym, jak szczegółowo autor pochylił się nad tamtym okresem. Opowiada on nie tylko o procesie, w którym powstała nieśmiertelna hybryda gry RPG i strategii, ale też o tym, jak duża doza szaleństwa i improwizacji stała za powstawaniem kultowych jednostek, kampanii oraz balansu między nimi.
Pozwolę sobie odważnie założyć, że skoro czytacie poniższą recenzję, to mieliście do czynienia z serią Heroes of Might and Magic co najmniej raz. Niewykluczone, że bardzo szybko staliście się więźniami zjawiska jeszcze jednej tury. Spokojnie, też tak miewam, gdy odpalę HoMM III. Eksploruję każdy możliwy zakamarek, a czas za oknem upływa znacznie szybciej niż powinien. Bardzo podobnie wyglądała moja lektura tej książki – przebrnąłem przez pierwsze strony wprowadzające w tematykę i dotarłem do wspomnianych przed chwilą złotych lat serii i nawet się nie obejrzałem, a docierałem już do czasów współczesnych i Olden Era, natomiast na zegarze było już grubo po północy.

Księga wiedzy tajemnej
Wspomniałem już wcześniej, że Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii wyróżnia się ogromną ilością zakulisowych informacji, wypowiedzi twórców i anegdotek związanych z trzema dekadami rozwoju tego uniwersum. Na moim osobistym piedestale, podobnie jak wielu graczy, stawiam trzecią i piąta odsłonę cyklu, podczas gdy wydana między nimi HoMM IV za sprawą miana czarnej owcy tej fantastycznej rodzinki jeszcze nie zawitała na moim komputerze. Lektura tego tomu uświadomiła mi jednak, że wszelkie niedociągnięcia nie są winą twórców czy samej gry, a warunków, w których powstawała. Z tego powodu nie wykluczam, że w bliskiej przyszłości również i ta część na dobre zagości na moim komputerze.
Myślę, że tytuł ten bezsprzecznie zasługuje na miano encyklopedii, jednak nie został on napisany w suchy bezemocjonalny sposób, a wręcz przeciwnie – czyta się ją jak bardzo dobry reportaż lub opowieść o historii branży gier komputerowych, przerywaną tylko przez tytuły kolejnych rozdziałów. Bardzo spodobało mi się to, że mimo ogromnego sentymentu do serii i jej twórców autor potrafi obiektywnie podejść do mniej pozytywnych rozdziałów tej trzydziestoletniej historii. Nie boi się mówić bezpośrednio o problemach Heroes IV, bankructwie 3DO oraz presji, którą ta firma wywierała na twórców, która spowodowała m.in. odsunięcie się ojca serii od produkcji.

Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii opowiada zarówno o kulisach powstawania cyklu, jak i o pobocznych projektach twórców kolejnych odsłon. Okazuje się bowiem, że wiele z takich mniejszych lub po prostu zapomnianych tytułów dzieli z Herosami dużo wspólnych cech. Dzięki anegdotom i celowym dygresjom dotyczącym poszczególnych ludzi i firm autor zarysował też jak w latach 80. i 90. wyglądała branża, która obecnie rozrosła się monstrualnych rozmiarów.
W książce często spotykałem momenty, w których autorowi zdarzało się wybiegać w przyszłość, nawiązując do tego, co nastąpiło lata później. Pomogło mi to w odniesieniu poruszanych tematów zarówno do całej historii gamingu, jak i do współczesnego obrazu branży. Podczas lektury czasem sięgałem po Legendy Gier Wideo, które, jak się okazało, bardzo dobrze współgrają z tym tytułem. Miłym zaskoczeniem były także nawiązania do innych gier, które cieszą się moim sentymentem. Osobiście nie spodziewałem się powiązań Heroes VI i Mass Effecta oraz Knights of the Old Republic w aspekcie rozwoju RPG-owej moralności. Natomiast złotą zasadę tworzenia kontynuacji Sida Meiera (zdjęcie poniżej), zapamiętam już chyba na dobre.

Tę książkę ogląda się równie dobrze, jak czyta
Opowiadając o Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii nie można zapomnieć też o aspekcie, który chyba najbardziej wpływa na odbiór książki, czyli jej wykonaniu. Tutaj wydawnictwo Gamebook stanęło na wysokości zadania i dostarczyło nam produkt, który może śmiało konkurować z albumami kolekcjonerskimi, chociażby ze względu na duży format (30 x 22 cm) czy twardą, szytą i zabezpieczoną folią okładkę. Gdy zajrzymy do wnętrza tomu, również nie znajdziemy powodu do zawodu. Gruby kredowy papier dobrze oddaje kolory ilustracji, których, jak już wspomniałem, jest bardzo dużo.
Moje oczy cieszyły się już po otwarciu książki, gdyż ogrom pięknych grafik zaczyna się już intrygującym szkicem na wyklejce, a dalej jest już tylko ciekawiej. W mojej ocenie bardzo dobrze wypada otoczenie wszystkich treści ramką stylizowaną na klimat fantasy, która przy okazji sprytnie odwraca uwagę od całkiem szerokiego marginesu. Dodatkowo dłuższe dygresje, niezwiązane bezpośrednio z Herosami umieszczono w dodatkowych ramkach, stylizowanych na kartkę papieru dodaną do wcześniej istniejącej książki, co trafnie koreluje z zamysłem tych wtrąceń.
Muszę jeszcze wspomnieć o tym, że praktycznie każda ze 192 stron została wzbogacona o minimum jedną grafikę lub cytat sprawnie wplecione w treść książki. Trudno mi jednoznacznie zakwalifikować te ilustracje, gdyż mamy tu do czynienia nie tylko z grafikami koncepcyjnymi czy promocyjnymi. Na łamach książki zobaczyć można także zrzuty ekranów z gier, szkice związane z postaciami i ich rendery. Nie zabrakło także archiwalnych materiałów produkcyjnych i projektów lokacji i jednostek. Co więcej, na końcu tomu umieszczony został dodatek skupiający się wyłącznie projektach wizualnych związanych z różnymi odsłonami serii.

Chyba odnalazłem Graala
Książka Hallforda to zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla wszystkich fascynatów gamingowej historii, a zwłaszcza fanów serii Heroes of Might and Magic. Tym bardziej w Polsce, gdzie Heroes of Might and Magic III stanowi obowiązkowy tytuł dla każdego gracza, zaraz obok Gothica i Wiedźmina. Świadczą o tym nie tylko wysokie miejsca zajmowane przez naszych rodaków w turniejach, ale również Heroes Orchestra, która powstała właśnie w naszym kraju, a koncertuje na całym świecie, czasem współpracując z Paulem Romero – kompozytorem muzyki do wszystkich części oryginalnego cyklu.
Na zakończenie powiem tylko, że gdyby tom chciał choć pobieżnie poruszyć wszystkie aspekty związane z Herosami, to musiałby być co najmniej dwa razy grubszy. Mimo to w moich rękach mam wartościowy reportaż dotyczący jednej z najważniejszych serii w historii gier, pokazujący trzydzieści lat sukcesów, eksperymentów, potknięć i odważnych posunięć w pogoni za marzeniami.
