REKLAMA

Superman. Tom 1: Superwoman – recenzja komiksu – Lois Lane w zupełnie nowej roli

Bartosz Tomaszewski

Opublikowano: 9 września 2026

Spis treści

Co się dzieje, kiedy Lois Lane przestaje być tylko najważniejszą osobą u boku Supermana i sama otrzymuje jego moce?

DC All In miało być dla wielu serii świeżym początkiem i właśnie takim otwarciem jest pierwszy tom nowej odsłony Supermana. Joshua Williamson nie próbuje jednak wywracać całego świata Człowieka ze Stali do góry nogami. Zamiast tego bierze dobrze znane elementy i dokłada do nich jeden bardzo interesujący składnik – Lois Lane, która po wydarzeniach z Władzy absolutnej otrzymuje moce porównywalne z tymi, którymi od lat dysponuje jej mąż. I trzeba przyznać, że pomysł na Superwoman wypada naprawdę świetnie.

 

Superwoman, ale przede wszystkim Lois

Największą zaletą tej historii jest to, że Williamson nie traktuje Lois wyłącznie jako Supermana w spódnicy. Owszem, mamy latanie, nadludzką siłę czy widowiskowe starcia, ale najciekawsze okazuje się obserwowanie kobiety, która nagle musi odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Lois przez lata stała obok Clarka, doskonale wiedząc, z czym wiąże się jego życie. Teraz sama musi przekonać się, jak wygląda odpowiedzialność za ludzi, których można uratować jednym ruchem ręki. To daje jej postaci dodatkową głębię i pozwala spojrzeć na znaną bohaterkę z zupełnie innej perspektywy.

REKLAMA
Superman. Tom 1: Superwoman | egmont.pl

 

Williamson trzyma tempo

Joshua Williamson po raz kolejny pokazuje, że bardzo dobrze czuje superbohaterską konwencję. Fabuła jest dynamiczna, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia chaotycznej. Akcja przeplata się z momentami spokojniejszymi, w których możemy lepiej przyjrzeć się Lois, Clarkowi i ich relacji. Nie ma tutaj długich fragmentów, które zatrzymywałyby historię w miejscu. Kolejne wydarzenia pojawiają się w odpowiednim momencie, a czytelnik cały czas ma ochotę przewrócić następną stronę.

 

Doomsday i większa stawka

Williamson nie ogranicza się jednak wyłącznie do historii o początkach Superwoman. Do gry wkraczają również Time Trapper i Doomsday, dzięki czemu osobista historia Lois szybko zostaje połączona z większym zagrożeniem dla całej superrodziny. Szczególnie interesujące jest to, że scenarzysta próbuje nadać znanym przeciwnikom nieco więcej charakteru, zamiast sprowadzać ich wyłącznie do roli kolejnych przeciwników do pokonania. Dzięki temu Superman. Tom 1: Superwoman nie jest jedynie historią o zdobyciu mocy, ale pełnoprawną opowieścią o zmianach, jakie dotykają cały świat Supermana.

Superman. Tom 1: Superwoman | egmont.pl

 

Dan Mora robi tutaj robotę

O warstwie graficznej można mówić długo, ale wystarczy jedno zdanie: uwielbiam Dana Morę. Moim zdaniem to jeden z najlepszych rysowników pracujących obecnie przy mainstreamowych komiksach superbohaterskich i Superwoman jest kolejnym dowodem na to, dlaczego tak wysoko go cenię.

Mora świetnie odnajduje się zarówno w wielkich scenach akcji, jak i kameralnych momentach pomiędzy bohaterami. Jego Superman wygląda potężnie, Doomsday budzi respekt, a Superwoman otrzymuje bardzo charakterystyczny i świetnie prezentujący się w ruchu wizerunek. Dynamiczne kadry, ekspresja postaci i ogromne plansze robią naprawdę duże wrażenie. Jednocześnie rysunki pozostają niezwykle czytelne, dzięki czemu nawet podczas najbardziej widowiskowych starć nie gubimy się w tym, co właściwie dzieje się na stronie.

 

Chemia Clarka i Lois

Bardzo dobrze wypadają również sceny pomiędzy Clarkiem i Lois. Williamson pamięta, że zanim są Supermanem i Superwoman, są przede wszystkim małżeństwem. Ich relacja nie zostaje więc zepchnięta na drugi plan przez superbohaterską akcję. Wręcz przeciwnie – nowa sytuacja pozwala pokazać ją z trochę innej strony. Clark może być dla Lois przewodnikiem, ale jednocześnie musi zaakceptować fakt, że jego żona nie potrzebuje już ciągłego ratowania. To drobna zmiana dynamiki, która daje sporo miejsca na naprawdę przyjemne sceny.

Sprawdź też: Superman kontra Lobo – recenzja komiksu – Starcie, które nigdy nie nabiera rozpędu

Superman. Tom 1: Superwoman | egmont.pl

 

Świetny start nowego etapu

Superman. Tom 1: Superwoman jest ciekawym przykładem tego, jak można rozpocząć nowy etap bez całkowitego odcinania się od wcześniejszych wydarzeń. Czytelnik dostaje nowy punkt wyjścia, ale historia nadal wyrasta z tego, co działo się wcześniej. Dla osób znających poprzednie przygody Williamsona będzie to naturalna kontynuacja, natomiast nowy czytelnik może potrzebować chwili, żeby odnaleźć się w istniejącym już status quo.

 

Czy warto?

Superman. Tom 1: Superwoman to bardzo udany początek nowej serii w ramach DC All In. Williamson dostarcza świetnie poprowadzoną, dynamiczną historię, która nie zapomina o emocjach i relacjach między bohaterami, a Dan Mora robi dokładnie to, czego można było po nim oczekiwać – rysuje kapitalną oprawę wizualną.

Najbardziej cieszy mnie jednak fakt, że ten komiks potrafi spojrzeć na Lois Lane inaczej niż dotychczas. Superwoman nie jest tutaj tylko ciekawostką czy kolejną bohaterką z supermocami. To przede wszystkim Lois, która próbuje zrozumieć, co właściwie oznacza możliwość zrobienia rzeczy, których wcześniej mogła dokonać wyłącznie u boku Clarka.

Sprawdź też: Supergirl. Kobieta jutra — recenzja komiksu — Superbohaterka też człowiek

ZALETY +

WADY -

egmont logo key art
Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza komiksu.
Bartosz Tomaszewski

Geek po trzydziestce. Kocham kino, szczególnie seanse w IMAX, nie pogardzę dobrym serialem, staram się nadążać za nowościami ze świata gier wideo, kolekcjonuję LEGO, na które powoli brakuje mi miejsca i komiksy, na których lekturę ciągle brakuje mi czasu. Działam na Instagramie jako @pan_bartoszewski.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

recenzja gry sucker for love: crush landing

Sucker for Love: Crush Landing – recenzja gry. Jak poznałem waszą kometę

Sucker for Love: Crush Landing – recenzja gry. Jak poznałem waszą kometę

Gal Gadot krytykuje DC Studios za to, w jaki sposób potraktowano Henry’ego Cavilla i Patty Jenkins.

Gal Gadot krytykuje DC Studios za to, w jaki sposób potraktowano Henry’ego Cavilla i Patty Jenkins.

The Blood of Dawnwalker – recenzja gry. Czy Rebel Wolves stworzyło RPG roku?

The Blood of Dawnwalker – recenzja gry. Czy Rebel Wolves stworzyło RPG roku?
recenzja gry duskfade

Duskfade – recenzja gry. Piękna laurka dla platformówek

Duskfade – recenzja gry. Piękna laurka dla platformówek

Call of Duty: Modern Warfare 4 po becie. To nie rewolucja, ale krok w dobrą stronę

Call of Duty: Modern Warfare 4 po becie. To nie rewolucja, ale krok w dobrą stronę

Wojna o Pierścień. Historia Śródziemia Tom VIII – Recenzja książki – Przeżyjmy to raz jeszcze

Wojna o Pierścień. Historia Śródziemia Tom VIII – Recenzja książki – Przeżyjmy to raz jeszcze