Legion Samobójców: Śmierć Lidze Sprawiedliwości – recenzja. Crackdown w świecie DC Comics. 

UDOSTĘPNIJ

Fani DC w końcu doczekali się premiery Suicide Squad: Kill the Justice League. Gra miała mieć wyjść 26 maja 2023 roku, a ostatecznie dane nam było w nią zagrać 30 stycznia 2024 roku. Opóźnienia i  brak wersji przedpremierowej nie napawały optymizmem. Jak więc wypada najnowsza gra studia Rocksteady?  

Wszyscy przeciwko wszystkim 

Zacznijmy od tego, co teoretycznie w takiej grze powinno być najciekawsze, czyli fabuła. Jak to zwykle w historiach z Suicide Squad bywa, w świecie dzieje się tak źle, że potrzebna jest pomoc bandy kryminalistów. Co tym razem poszło nie tak? Otóż Brainiac zniszczył ziemię i przejął kontrolę nad umysłami większości bohaterów Ligii Sprawiedliwości.  

Legion Samobójców: Śmierć Lidze Sprawiedliwośc

To właśnie dlatego Amanda Waller postanawia powołać do życia Task Force X, które w tej grze składa się z Harley Quinn, Deadshota, King Sharka i Kapitana Boomeranga. Nasza ekipa nie wie zbyt wiele o współpracy, ale przecież jedyne co muszą zrobić, to uratować świat i powstrzymać członków Justice League. Bułka z masłem? 

Tego dowiecie się, grając w ten tytuł, fabuła zajmuje (niestety) jedynie około 10 godzin. Dlaczego tak krótko zapytacie? Ponieważ tak naprawdę na ten moment jesteśmy w stanie ukończyć jedynie część historii, a resztę poznamy (jeżeli w ogóle do tego dojdzie) dopiero w kolejnych sezonach. Tak, to kolejna pozycja, którą dotknęło piekło tego typu rozwiązań. Czy to obrzydliwe zachowanie studia? Jak najbardziej! Czy dzięki temu tytuł wzbudził większe zainteresowanie? Oczywiście, że nie!  

Na co komu dziś, kolejny sezon? 

Legion Samobójców: Śmierć Lidze Sprawiedliwośc

Nie tylko podzielnie historii na sezony rozjuszyło graczy, dodatkowo był to również fakt osadzenia akcji w uniwersum serii Arkham. Legion Samobójców: Śmierć Lidze Sprawiedliwości rozgrywa się po wydarzeniach z Batman: Arkham Knight. Co gorsza, to właśnie tutaj ostatni raz głosu Gackowi użyczył Kevin Conroy. Jak to możliwe zapytacie? Przecież Bruce Wayne nie żyje w Arkhamverse! Odpowiedzi na ten moment nie znam, a mam wrażenie, że podobnie jest ze scenarzystami.  

Kompletnie nie rozumiem, dlaczego podjęto takie decyzje. Charakter tego tytułu jest zgoła inny, nie jest tak mroczny, jak poprzednie gry Rocksteady. Jestem nawet w stanie stwierdzić, że gdyby to była inna ziemia i inny świat, to nie zmieniłoby to nic w fabule. Myślę, że był to zabieg czysto marketingowy, ale na szczęście nawet to nie pomogło.  

Będziesz pisał tylko o wadach? 

Legion Samobójców: Śmierć Lidze Sprawiedliwośc

Oczywiście, że nie! Znajdziemy w tej produkcji, także plusy. Największym z nich są sami główni bohaterowie. Ich rozmowy, rozwijające się relacje i ogólny komiksowy nastrój. Łagodnie mówiąc, nasza skład nie pierniczy się w tańcu i każdy mówi, co mu ślina na język przyniesie. Jeżeli jesteś fanem DC Comics, to wyłapiesz tutaj trochę smaczków i zapewne docenisz fakt, że twórcy sięgnęli po mniej mainstreamowe postacie drugoplanowe.  

Widziałem w sieci ogrom narzekań na grafikę, niemniej uważam, że były to mocno tendencyjnie wykonane screeny. Jest ona naprawdę poprawna i wbrew temu, co piszą inni, nie wygląda jak gra na PS2. Do tego muszę docenić animacje twarzy oraz samych aktorów głosowych, bo akurat tutaj nie mogę nic temu tytułowi zarzucić! 

Panie Darku, ale co z gameplayem? 

Legion Samobójców: Śmierć Lidze Sprawiedliwośc

Gdybym napisał ten tekst po pierwszej godzinie, to zapewne przeczytalibyście, że jest naprawdę przyjemnie i emocjonująco. Wtedy tak faktycznie było, ale potem wkradła się nuda. Myślę, że najlepiej stan rzeczy oddaje określenie Suicide Squad: Kill The Justice League jako komiksowego Crackdown.  

Jest to typowy looter shooter, ze wszystkimi minusami tego gatunku. Eksplorując Metropolis, spotykamy kolejne hordy przeciwników i próbujemy odkryć, jak pokonać Ligę Sprawiedliwości. Poruszanie się po mieście nie daje satysfakcji, warto docenić, że każdy bohater porusza się inaczej, ale i tak żaden nie był turbo przyjemny na dłuższą metę. Harley Quinn huśta się na pistolecie Batmana, niczym Człowiek Pająk w produkcjach Insomniac, Deadshot lata na plecaku odrzutowym, Boomerang wykorzystuje prędkość Flasha, a King Shark… ma mocne mięśnie nóg.  

Najwięcej pozytywnych emocji towarzyszy pojedynkom, ale niestety robią się one powtarzalne i nie cieszą tak samo w siódmej godzinie, jak w drugiej. Twórcy próbowali z tym walczyć, dając możliwość zmiany postaci, którą sterujemy, ale moim zdaniem to i tak za mało.  

Wszechobecne poczucie beznadziei 

Legion Samobójców: Śmierć Lidze Sprawiedliwośc

Po ukończeniu „podstawki” endgame był tak naprawdę zerowy. Nie było w tym świecie już nic do roboty, a wtedy trzeba było wciąż czekać na pierwszy sezon przepustki. Ja się go już nie doczekałem, ponieważ tytuł dostatecznie mnie znudził. Wiem, że jego twarzą jest Joker i że można tym razem to tą postacią porobić dokładnie taką samą młuckę. Ziew.  

Nie mogę powiedzieć, że Rocksteady nie próbowało walczyć z nudą, przecież każdy bohater ma dwie bronie palne i broń białą. Można to wszystko łączyć w combosy, a ponadto są dodatkowe, specjalne ataki. Czy po dziesięciu godzinach robi Ci to różnicę? Niestety nie. Prawie zapomniałem dodać, że mamy tutaj jakże rewolucyjne rozwiązanie, czyli… drzewko rozwoju dla każdej postaci! Prawdziwe odkrycie dla branży gier!  

Kończ waść, wstydu oszczędź! 

Poznęcaliśmy się trochę nad potworkiem, jakim jest Legion Samobójców: Śmierć Lidze Sprawiedliwości. Czas na podsumowanie tych rozważań. Czy warto zagrać w kolejną grę w uniwersum Arkhamverse? Jeżeli jesteś fanem DC i bierzesz wszystko w ciemno, to jak najbardziej, ale nie płać za tę grę więcej, jak 100 zł.  

To, co mogę jeszcze na koniec pochwalić, to fakt, że sezony i przedmioty kosmetyczne nie są dostępne tylko w danym czasie. Wracając do tego tytułu za kilka miesięcy, można nadal zdobyć starsze elementy, co cieszy przy obecnych trendach na rynku. Niemniej mam wrażenie, że ten tytuł nie zostanie nigdy w pełni ukończony. Według Steam Charts, w ostatnich 30 dniach, peak graczy to 564 osoby, przy all-time peaku 13,6 tysiąca.  

Nie sądzę, żeby pomogło dodanie Suicide Squad do PS PLUS Premium. Odnoszę wręcz wrażenie, że kto miał w tę grę zagrać, to już to zrobił i odbił się na koniec od wszechobecnej powtarzalności i wtórności, która marnuje potencjał tych bohaterów, dobrych dialogów i przyjemnego voice actingu.  

Zalety

– Voice acting

– Animacje twarzy

– Brak ograniczeń czasowych sezonów

– Dialogi

– Komiksowy vibe

Wady

– Powtarzalność

– Nudny gameplay

– Prosta fabuła

– Osadzenie akcji w Arkhamverse

– Okropny endgame

Najnowsze artykuły w kategorii gry

Neptunia Sisters Vs Sisters – recenzja gry. Z tymi siostrzyczkami lepiej nie zadzierać. 
24cze

Neptunia Sisters Vs Sisters – recenzja gry. Z tymi siostrzyczkami…

Ostatnie przygody ze Stellar Blade i grindowanie nowego karnetu w…

Sucker For Love: A date to die for – recenzja gry. To nie będzie sztampowa randka z Tindera. 
24cze

Sucker For Love: A date to die for – recenzja…

Visual novele nie należą do gatunków, po które często sięgam.…

W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence
10cze

W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence

 Kataklizmy na świecie stanowią nieodzowny element ziemskiego ekosystemu, jednocześnie zmieniając…

Indika – recenzja gry – Meta horror, który chyba chce za bardzo
29maj

Indika – recenzja gry – Meta horror, który chyba chce…

Zapowiedzi Indiki obiecywały nam grę kontrowersyjną, jawnie krytykującą kościół oraz…