W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence

UDOSTĘPNIJ

 
Kataklizmy na świecie stanowią nieodzowny element ziemskiego ekosystemu, jednocześnie zmieniając na zawsze życie milionów ludzi. Zaliczamy do nich również globalne epidemie, gdzie prym na kartach historii wiedzie tzw. Czarna Śmierć. Dżuma dziesiątkowała poszczególne miejscowości Europejskie od XIV do XVII wieku, dając się we znaki szczególnie mieszkańcom zanieczyszczonego Paryża. Powstawały teorie, iż to szczury roznosiły zarazę i mimo naukowego obalenia tej teorii, stała się ona z czasem źródłem popkulturalnej inspiracji czego doskonałym przykładem jest seria A Plague Tale. Czy warto zajrzeć do mrocznej, pochłoniętej wojną i plagą średniowiecznej Francji?   

A Plague Tale: Innocence

Kiedy Świat Się Rozpada

Asobo Studio dotychczas kojarzone głównie produkcjami growych odsłon popularnych bajek Disneya, postanowiło w ostatnich latach zerwać z łatką deweloperskiego średniaka i awansować do panteonu twórców charakteryzujących się choć jedną, solidną, a przy okazji popularną serią. W 2019 roku światło dzienne ujrzało A Plague Tale: Innocence, przygodowa gra akcji osadzona w pięknie odwzorowanej średniowiecznej Francji, gdzie ludność zmaga się z plagą szczurów oraz Inkwizycją.  

Fabuła w głównej mierze bazuje na historii rodzeństwa de Rune – Amicii oraz Hugo, których spokojne życie zostaje zniszczone w obliczu napadu inkwizycji na ich rodzinę. Od tamtej chwili ich byt uzależniony jest od nieustannej zmiany miejsca pobytu w celu poszukiwań bezpiecznej oazy. Na domiar złego w trakcie ucieczki bohaterowie stają się świadkami straszliwego zjawiska w postaci plagi szczurów stanowiących główne zagrożenie na przestrzeni postępu fabuły. Od tego momentu głównym zadaniem Amicii staje się ochrona młodszego brata, co wbrew pozorom w obliczu skrywanych sekretów nie należy do najprostszych zadań.  

Narracja produkcji jest wyjątkowo bogata, a także angażująca, dzięki czemu w pełnej krasie serwuje opowieść o miłości, wzajemnej trosce jak i przetrwaniu w obliczu kataklizmu. Podczas podróży rodzeństwo eksploruje średniowieczne miasta, rozwiązuje zagadki oraz odkrywa tajemnice związane ze źródłem plagi. A Plague Tale: Innocence wciąga graczy w mroczny, gotycki świat, który nie szczędzi konieczności podejmowania niełatwych decyzji.

A Plague Tale: Innocence

Od Mroku do Świtu

Wyszczególniając poszczególne zalety produkcji, nie sposób nie zacząć od niesamowitego klimatu. Na poszczególnych etapach rozgrywki można wręcz poczuć, jak wylewa się z ekranu, pozwalając nam choć przez kilka godzin zasmakować tej jakże fascynującej epoki.  


A Plague Tale: Innocence

A Plague Tale: Innocence przyciąga uwagę solidną grafiką oraz dbałością o szczegóły, tworząc przerażający obraz średniowiecznej Francji. Gra łączy elementy przygodowe, skradankowe jak i łamigłówki poszerzając grono potencjalnych odbiorców. Mechanika sama w sobie nie jest jakoś specjalnie wyszukana, jednakże nie można powiedzieć, że jest nieciekawa czy brak jej różnorodności. Postacie również stanowią mocny filar narracji, będąc dobrze dopracowane i rozwinięte. W mojej opinii za rzadkość uznaje się sytuację, w której przez całą długość tytułu ma się poczucie, że każdy z występujących bohaterów jest istotny i ma do odegrania jakąś rolę. W tym wypadku takie przeświadczenie ani na moment mnie nie opuściło, generując jeszcze bardziej angażujące przeżycie. Detale wizualne oraz oprawa dźwiękowa nadają grze głębi i realizmu.  

Pod kątem minusów nie ukrywam, że musiałem poświęcić dłuższą chwilę na namysł. W tym aspekcie wskazałbym na pewno linearność rozgrywki pod kątem ograniczonej swobody w eksploracji świata i długość produkcji, która mimo wciągającej, a zarazem kompletnej historii mogłaby być nieco bardziej rozbudowana. Dla części graczy, odczuwalny może być ponadto brak opcjonalnego multiplayera, który w moich odczuciach miałby realne prawo bytu. 

 
Narracyjny Klejnot w Przepięknej Oprawie

A Plague Tale: Innocence

Czy warto poświęcić te kilkanaście godzin na ogranie A Plague Tale: Innocence? Myślę, że zdecydowanie tak, w szczególności kierując te słowa do grona osób preferujących ciekawą fabułę czy mroczny klimat średniowiecza. Mimo iż momentami może stanowić wyzwanie zarówno pod kątem łamigłówek, jak i w kontekście czysto strategicznym cechując się unikalnym doświadczeniem dla środowiska graczy. Produkcja zdobyła uznanie krytyków przede wszystkim unikalnym zamysłem, poruszającą historią oraz solidnym odwzorowaniem Francji tamtejszej epoki. Wpływ na tak dobry odbiór miała z pewnością ścieżka dźwiękowa, skomponowana przez Oliviera Deriviere, która idealnie współgra z wydarzeniami na ekranie, wzmacniając zarazem emocjonalny ciężar każdej sceny.  
 

Podsumowując, A Plague Tele: Innocence to nie jest zwykły tytuł, który ogramy i na kolejny dzień nie będziemy o nim pamiętać. Śmiało określiłbym go mianem doświadczenia, które zostaje z nami na dłużej, skłaniając do refleksji i często głębszych analiz, chociażby nad zakończeniem. Polecam! 

Zalety

– Wciągająca a zarazem dobrze poprowadzona historia
– Tematyka wraz z dobrze odwzorowanym okresem historycznym
– Odpowiednie tempo rozgrywki
– Mroczny klimat
– Oprawa audiowizualna

Wady

– Spadki płynności przy większej ilości szczurów
– Mała praktyczność systemu craftingu
– Słaba mimika postaci
– Dla niektórych zbyt liniowa rozgrywka

Najnowsze artykuły w kategorii gry

W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence
10cze

W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence

 Kataklizmy na świecie stanowią nieodzowny element ziemskiego ekosystemu, jednocześnie zmieniając…

Indika – recenzja gry – Meta horror, który chyba chce za bardzo
29maj

Indika – recenzja gry – Meta horror, który chyba chce…

Zapowiedzi Indiki obiecywały nam grę kontrowersyjną, jawnie krytykującą kościół oraz…

Helldivers 2 – Recenzja- Zachłyśnij się Demokracją!
27maj

Helldivers 2 – Recenzja- Zachłyśnij się Demokracją!

Przywdziej swoją zbroję, doczep pelerynę i ruszaj jako mieszkaniec Super…

Rise of the Ronin – recenzja gry – Męczące, nudne i mało angażujące doświadczenie
20maj

Rise of the Ronin – recenzja gry – Męczące, nudne…

Rise of the Ronin to kolejna gra, która udowodniła mi…