Rany, jakie to jest dobre – Felieton Grapodpada –

UDOSTĘPNIJ

Nie mam PlayStation, dlatego porty na PC są dla mnie jedyną okazją, aby zagrać w „ekskluziwy” od Sony. Mam za to Xboxa, więc porty gier od niebieskich są jedyną okazją, aby ograć jakiekolwiek ekskluziwy. 

To nie jest tak, że konsola od Microsoftu nie ma gier ekskluzywnych, bo „Gearsy” i „Forza” to tytuły z najwyższej półki. Lecz im mam więcej do czynienia z grami od Sony, tym bardziej czuję, że w stajni zielonych coś poszło nie tak. 

God of Tsushima: Forbidden West 

Rany, jakie to jest dobre – Felieton Grapodpada –

Kiedy podejmowałem decyzję o kupnie nowej konsoli, argument o grach ekskluzywnych do mnie nie trafiał. Oczywiście są, ale czy Halo aż tyle odstaje od Horizona? Nie byłem tego taki pewien, więc game pass przechylił szale i padło na Xboxa. Po tym, jak gruchnęła wieść, że Sony będzie tworzyć port swoich gier na PC, ucieszyłem się, że będę mógł się w końcu przekonać, o co tyle szumu, przecież Uncharted, czy wyżej wymieniony Horiozon to nie byle jakie tytuły.  

I tu popełniłem swój pierwszy błąd. Skończyłem przygody Nathana Drake, wcieliłem się w Aloy i jakbym dostał w twarz. Przecież to jest kompletnie inny poziom, niż Hi-Fi rush czy nawet najnowszy Hellblade 2. Nie byłem w stanie patrzeć na „exy” od Xboxa przez jakiś czas, uważałem, że mówienie na gry na wyłączność od Microsoftu ekskluziwy obraża produkcje od niebieskich. Lecz jak to śpiewa Perfect „“gdy emocje już opadły” i wróciłem do normalności, Sony wyprowadziło drugi cios i to nie jakiś byle jaki, tylko konkretny lewy sierpowy w postaci Ghost of Tsushima. Dla podkreślenia, w ducha chciałem zagrać tak bardzo, że kupiłem PS4 tylko dla niego (czas niestety zweryfikował plany i nie udało mi się odpalić tytułu), więc od razu jak tylko wpadł na moje konto Steam, to odpaliłem grę. Dzięki Sony!. 

To jest tak dobre, że chyba to przesada 

Rany, jakie to jest dobre – Felieton Grapodpada –

Wszystko mi w Ghost’cie pasowało. Klimat, samurajowie, walka i te prowokacje, pod każdego przeciwnika inne postawy.  Zgrywało się to tak świetnie, że pierwszy raz od dawna zarywałem nocki tylko po to, aby ratować Tsushime. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że odzyskałem radość z grania.  

Wcielając się w Jina Sakai, od razu poczułem wartości kierujące japońskim wojownikiem. Przez co całą rozgrywkę nie użyłem trujących strzałek (prócz momentu, gdy kazała mi sama gra). Fakt, że skrytobójstwo też nie pasuje do postawy honorowego wojownika, lecz cel uświęca środki, musiałem coś poświęcić w walce z wrogiem, który nie przestrzega żadnych reguł. Oczywiście, że nie obyło się bez mankamentów, takich jak lekko przydługie questy poboczne i częsta zmiana tempa rozgrywki, co lekko zaczęło mnie irytować. 

Co się stało z uczciwą konkurencją 

Rany, jakie to jest dobre – Felieton Grapodpada –

Wykreowanie bohatera, który pozwala nam przeżyć grę, a nie tylko ją ograć, jest zadaniem bardzo ciężkim. Wielu deweloperów się na tym wykłada tak, to do ciebie Ubisoft). Dlatego im więcej „exów” od Sony ograłem, to odnoszę wrażenie, że mają oni na to jakiś przepis. Aloy, Jin, Drake, Kratos czy Ellie – to to nie może być przypadek, że ci bohaterowie są jednymi z najbardziej lubianych w świecie „gejmingu”. Wielu producentów dałoby się zabić, za chociaż jednego z nich, a Sony nie zwalnia tempa, tworząc kolejnych, genialnych bohaterów. Na szczęście są gry multiplatformowe, takie jak Wiedźmin czy RDR, gdzie klimat aż się wylewa, lecz w „wojence” Xbox VS PS – ten drugi deklasuje rywala. 

Serce zielone, lecz rozum mam niebieski 

Rany, jakie to jest dobre – Felieton Grapodpada –

Wiem, że na PC mam tylko perełki od Sony, a mając Xboxa, grałem we wszystkie „exy” od Microsoftu, nieważne od jakości. Niestety jakbym miał podać jeden tytuł, który mógłby równać się z Ghost of Tsushima, nie podałbym niczego, co jest uważane za tytuł ekskluzywny dla stajni zielonych. Serduszko mi krwawi na myśl, że rozum zaczyna przechodzić na stronę Sony. Niestety PlayStation ma o wiele więcej argumentów za zakupem, niż jedyny Game Pass po stronie Xboxa.