MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Jak pień drzewa. „Ci, którzy życzą mi śmierci” – recenzja filmu

W grze Firewatch studia Campo Santo gracz wcielał się w strażnika leśnego pilnującego sięgających aż po horyzont lasów parku narodowego, które wraz z letnimi upałami były narażone na zaprószenie ognia. Wieża strażnicza to jednocześnie idealny punkt obserwacyjny oraz ucieczka od problemów śmiałków podejmujących się tej sezonowej pracy. Film Taylora Sheridana traktuje ją jako miejsce wygnania, do którego oddelegowana zostaje strażaczka Hannah, wcześniej skacząca ze spadochronem w samo oko żywiołu. Pozornie wtórna i pozbawiona ekscytacji praca sama w sobie nie może fascynować takiej pasjonatki adrenaliny, ale nieoczekiwany splot wydarzeń zredefiniuje jej cele i priorytety.

Jak pień drzewa. „Ci, którzy życzą mi śmierci” – recenzja filmu

Fotos z filmu Ci, którzy życzą mi śmierci

Gatunkowy pożar

Kilkaset kilometrów dalej zmienia się również życie innej osoby. Nastoletni Connor zostaje wplątany w porachunki swojego ojca, świadczącego usługi prawnicze dla nieodpowiednich ludzi. Musi zrezygnować z normalnego dnia w szkole i ruszyć w podróż z dala od problemów, domyślając się, że one, w postaci dwóch zawodowych zabójców, nie przestaną gonić. Rasowy thriller, historia o dorastaniu i odkupieniu, a w końcu film katastroficzny mieszają się w kotle pełnym nierozliczonych krzywd, bólu i strachu o lepsze jutro w obliczu kwitnącej natury. Policjant Ethan i jego ciężarna żona Allison budują przyszłość dla swojego dziecka, otwierając szkołę przetrwania. Gdy przyjezdni będą próbować uciszyć mieszkańców okolicy, dowiedzą się, że z ludźmi lasu nie warto zadzierać.

Fotos z filmu Ci, którzy życzą mi śmierci

O problemach z problemami

Wcześniejsze filmy Taylora Sheridana, scenarzysty obu części Sicario czy Aż do piekła, również rozgrywały się w zamkniętych społecznościach, funkcjonujących poza ramami tradycyjnie rozumianej normalności. Jego reżyserski debiut, Wind River. Na przeklętej ziemi dotyczył rozwiązywania sprawy morderstwa w rezerwacie rdzennych Amerykanów i podobnie jak w Tych… rozdrapywał uczucia towarzyszące stracie bliskiej osoby. Maskulinistyczne światy, w których mężczyźni nie raz ronili łzy, łączyły ze sobą suspens i elementy gatunkowe w próbach opowiedzenia o życiowych doświadczeniach wiążących się z oswajaniem bólu niekoniecznie fizycznego. Choć w najnowszym filmie perspektywa przesuwa się ku kobiecie portretowanej przez Angelinę Jolie, medytacja wobec ulotności życia w przerwach od ognia karabinów maszynowych pozostała niezmienna. Sama supergwiazda transponuje bohaterkę widocznie złamaną, lecz kryjącą się pod nieschodzącym z twarzy uśmiechem. W toku fabuły również przeczołgiwana jest fizycznie, kiedy w splot niefortunnych zdarzeń trudno uwierzyć, Hannah wychodzi z niego obronną ręką i poobijana kroczy ku celowi. Sekret roli Jolie, jak zawsze emanującej nadnaturalnym blaskiem, kryje się w uporze, z jakim poszukuje rozwiązania nawet najgorszej sytuacji, pozornie pozbawionej krzty nadziei. Ci, którzy życzą mi śmierci jest filmem o najtwardszych z twardych, mimo że niepoukładanych, wygiętych, a przy tym może nawet zbyt archetypicznych.

Fotos z filmu Ci, którzy życzą mi śmierci

Leśny western

Porządkując sam plot, nie sposób pominąć mnogości bohaterów, wątków i tematów. Nawet z lakonicznego opisu fabuły wyczytać można, że w 95 minutach wydarza się wiele. Pościgi, wybuchy, strzelaniny w idyllicznej wręcz scenerii nie mogą nużyć, kiedy wypełniają cały seans. Rzeczone półtorej godziny to łatwa do przełknięcia pigułka narwanych sekwencji wymijających się na zbyt ostrych zakrętach. Kolizje następują w najbardziej prozaicznych momentach, gdy zamiast ustanowić, kto goni kogo, trzeba skupić się na samych postaciach. Jakkolwiek sympatyczni nie byliby Jolie (odpowiednio wybrzmiewają zwłaszcza kloaczne żarty jej bohaterki) i Finn Little, wcielający się w Connora, uchybień w postaci ekspozycji aż nadto wprost nie sposób przegapić. Umiejętnie wykorzystano też znanych aktorów charakterystycznych, Jona Bernthala jako Ethana czy Aidana Gillena i Nicholasa Houlta w rolach płatnych zabójców. W jakiś sposób przebija tu kolejny gatunek – western, zresztą w filmografii reżysera próżno szukać pozycji wolnych od takich odniesień. Świat podany wprost i bez zbędnego poetyzowania idealnie rymuje się z prerią Dzikiego Zachodu oraz z drzewostanem Montany.

Fotos z filmu Ci, którzy życzą mi śmierci

Bay-oza stonowana

Apoteoza strażackiej odwagi, w pełnym patosowym rynsztunku niczym militarna potęga w filmach Michaela Baya, wygląda blado na tle thrillera uczepionego denuncjacji postaci nieskazitelnego herosa. Choć w planie ogólnym jak najbardziej sens ma rozpoznanie i docenienie pracy ratowników z oddziałów szybkiego reagowania, wydaje się, że intencje nie wychodzą poza instrumentalne bicie braw. Sheridanowi zabrakło wyrazistości puenty, lecz poza nią w filmie przeważa rozwaga – w powściągliwości scenariusza, w inscenizacji scen akcji czy w balansie między emocjonalnością a wizualną frajdą. Adaptowanie efektywnej prostoty najpełniej wyraża reżysera, a wychodzące z niego kino porywa widza niczym ogień w kontakcie z suchym drewnem.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ