Diablo IV — recenzja gry. Bramy piekła ponownie zostały otwarte

UDOSTĘPNIJ

Previous slide
Next slide

Diablo IV — recenzja gry. Bramy piekła ponownie zostały otwarte

Gier serii Diablo nikomu nie trzeba przedstawiać. Tytuł skradł serce graczy już od pierwszej części. Po wydaniu III w 2012 temat kolejnej odsłony ucichł. Blizzard przez lata rozwijał rozgrywkę multiplayer, a na otarcie łez zdecydował się wydać dodatek. Wszystko miło i przyjemnie, ale po kilku latach fani zaczęli zadawać niewygodne pytanie: kiedy Diablo IV?!

W końcu Blizzard postanowił — ogłosimy kolejną odsłonę naszego piekielnego tytułu! Internet zwariował. Kiedy przyszło co do czego, okazało się, że na rynek wędruje… gra mobilna. Myśleliśmy, że to spóźniony żart Prima Aprilisowy (a przynajmniej taką mieliśmy nadzieję). Cóż, wówczas pozostało tylko otrzeć łzy i cierpliwie czekać. Aż pewnego dnia w świat powędrowała informacja: DIABLO IV 6 CZERWCA 2023 ROKU! Czy warto było? Zapraszam do recenzji!

Diablo IV — recenzja gry. Bramy piekła ponownie zostały otwarte

Na takie Diablo czekałam

Przyznam, że miałam sporo obaw związanych z czwartą odsłoną — czy Blizzard podoła oraz, czy ponownie otrzymamy nijaką linię fabularną, która będzie zaledwie dodatkiem drugoplanowym. Niemniej jednak bardzo szybko pierwszy akt rozwiał te czarne myśli, jednocześnie pokazując, że Diablo IV to zdecydowanie mocny zawodnik na tle całej serii. Od samego początku gracz dosłownie zostaje pochłonięty w piekielny i mroczny świat za sprawą ciekawej oraz pełnej zagadek historii. Możliwość stworzenia wyglądu swojego bohatera od podstaw również jest klimatyczna, dzięki czemu jeszcze bardziej można utożsamić się z główną postacią. Barwne lokacje tylko dodają smaczku. Jak dla mnie — jest dobrze, a nawet bardzo dobrze!

W końcu historia to nie tylko dodatek!

Wspomniałam wcześniej, że w przypadku Diablo IV fabuła jest znacznie ciekawsza. Cóż, w przypadku III było tragicznie — co chwilę pomijałam dialogi tylko po to, żeby mieć je już z głowy i iść dalej. Teraz jest zupełnie inaczej. Główna postać zostaje wciągnięta w pewną intrygę i jego/jej zadaniem jest znaleźć tytułową Lilith. Po drodze spotyka wiele różnych osobliwości — mniej lub bardziej sympatycznych, którzy również za wszelką cenę chcą uniknąć najgorszego.

Im dalej w las tym historia robi się ciekawsza i jeszcze bardziej trzyma w napięciu. Mięsisty, mroczny i brutalny klimat z morzem krwi oraz ludzkich podrobów tylko dodaje klimatu. I szczerze to mi się podoba! Nie czuć cukierków i nie widać miałkiego świata. W końcu otrzymujemy coś z przysłowiową petardą, jak na Diablo przystało.

Dubbing to arcydzieło

Często w grach polski dubbing bywa na średnim poziomie, przez co większość graczy preferuje oryginalną ścieżkę dźwiękową. Jeśli chodzi o Diablo IV — tutaj aż się chce prowadzić rozgrywkę w polskiej wersji językowej, a wszystko za sprawą bardzo dobrego tłumaczenia oraz bogatej obsady aktorów. Możemy spotkać między innymi Danutę Stenkę znanej z roli Nigdy w życiu, Piotra Fronczewskiego, Tomasza Brokowskiego, Grzegorza Wonsa, który wcielił się w Więcławskiego w Ranczu, Monikę Dryl, Mariusza Bonaszewskiego czy też Mariusza Czajkę. Oczywiście jest to zaledwie kropla w morzu aktorów, którzy brali udział w nagrywkach. Dzięki ich pracy oraz doświadczeniu zawodowym odbiór fabuły jest przyjemny i jednocześnie bardzo klimatyczny. Jednymi słowy — czuć wysoki poziom.

Coś nowego

Blizzard zawsze robił dobre przerywniki. Tutaj również ich nie zabrało. Ba, tym razem postanowili dodać coś więcej niż tylko piękne filmowe ujęcia, a mianowicie cutscenki na silniku gry. Jest to nowość w świecie gier Diablo, która prezentuje się całkiem nieźle i nie ukrywam — byłam zaskoczona.

Kolejną nowością jest możliwość wspinania się, przeskakiwania przepaści, ześlizgiwania się ze skał bądź urwisk, czy też zjeżdżanie na linie. Wprowadza to znaczne urozmaicenie w trakcie gameplayu, jednocześnie wyraźnie ukazując trudności ukształtowania terenu. Dzięki temu widać jak na dłoni, że nasza postać odwiedza tereny skaliste, wąwozy czy też góry.

Doświadczenie – ważna rzecz

W przypadku Diablo IV, drzewko rozwoju postaci jest znacznie bardziej przejrzyste i uporządkowane niż w trzeciej odsłonie. Gracz nie musi spędzać wiele czasu nad wyborem umiejętności, co jest zdecydowanie na plus. Dodatkowo poziom doświadczenia nie sypie się jak z rękawa — czuć, że twórcy postawili na zrównoważone zdobywanie poziomów, przez co nie istnieje potrzeba notorycznego wybierania kolejnych ulepszeń. Czy czyni to grę trudniejszą? Odrobinę, ale nie uważam, żeby to było uciążliwe. Co więcej, w razie potrzeby zawsze istnieje możliwość tak zwanej refundacji umiejętności bohatera (oczywiście za odpowiednią ilość złota) w razie, gdyby zaistniała potrzeba zmiany taktyki.

Świat Diablo

Fabuła nie jest bardzo długa, śmiało mogę powiedzieć, że jest ładnie wyważona, przez co nie pojawia się element znużenia. Niemniej, jednak jeśli ktoś czuje niedosyt, zawsze ma alternatywę w postaci zadań pobocznych oraz zwiedzania świata. Tutaj trzeba przyznać, że mapa jest dość spora, różnorodna i posiada wiele interakcji — wcześniej wspomniane zadania poboczne, walki z większymi przeciwnikami, odkrywanie jaskiń, które nagradzają swoich przybyszy, czy też poszukiwanie ołtarzy Lilith. Jednymi słowy — jest co robić. Ogromną zaletą w tak dużych lokacjach jest fakt, że wraz z przechodzeniem fabuły odblokuje się możliwość posiadania wierzchowca, który znacznie przyśpiesza przemierzanie długich kilometrów. Jeśli jednak ktoś nie jest fanem „chodzenia na nogach”, może skorzystać z możliwości szybkiej podróży.

Nie zawsze musi być idealnie

Pomimo wielu atutów, jakie posiada Diablo IV, jest jedna rzecz, która niejednokrotnie wywoływała u mnie skrajne poirytowanie. Mowa oczywiście o innych graczach, których możemy spotkać na naszej drodze. Pomimo braku subskrypcji PlayStation Plus miałam okazję natknąć się na biegające Kamile_2137, którzy przebywali w mieście, robili zadania poboczne, lub najzwyczajniej w świecie ubijali przeciwników.

Z jednej strony nie byli szkodliwi tak jak w przypadku sławnego Metina, lecz mimo wszystko potrafili bardzo wybijać z immersji. Zdarzyło mi się, że podczas walki z pająkami lub innymi wrogami (oczywiście w celu zdobycia odpowiedniej ilości doświadczenia) potrafili bezczelnie wpaść w sam środek jatki i rozpocząć wybijanie wszystkich dookoła. Nieprzyjemne, nie polecam.

Warto było czekać

Muszę przyznać, że na takie Diablo czekałam. Czwarta część prezentuje się znacznie lepiej pod prawie każdym względem w porównaniu do poprzedniczki. Nowości wprowadzone w tej odsłonie sprawiły, że gracz nie odczuwa monotonii podczas rozgrywki, a fabuła dodaje pikanterii zaraz obok mrocznych detali całego świata. Zdecydowanie jest to pozycja dla każdego fana diabelskiej serii, a także dla tych, którzy lubią mięsisty i mroczny klimat. Dodatkowo, jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji poznać, czym jest seria Diablo, to Diablo IV jest idealną pozycją do rozpoczęcia swojej przygody!

logo firmy cenega

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy firmie Cenega.

Najnowsze artykuły w kategorii gry

W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence
10cze

W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence

 Kataklizmy na świecie stanowią nieodzowny element ziemskiego ekosystemu, jednocześnie zmieniając…

Indika – recenzja gry – Meta horror, który chyba chce za bardzo
29maj

Indika – recenzja gry – Meta horror, który chyba chce…

Zapowiedzi Indiki obiecywały nam grę kontrowersyjną, jawnie krytykującą kościół oraz…

Helldivers 2 – Recenzja- Zachłyśnij się Demokracją!
27maj

Helldivers 2 – Recenzja- Zachłyśnij się Demokracją!

Przywdziej swoją zbroję, doczep pelerynę i ruszaj jako mieszkaniec Super…

Rise of the Ronin – recenzja gry – Męczące, nudne i mało angażujące doświadczenie
20maj

Rise of the Ronin – recenzja gry – Męczące, nudne…

Rise of the Ronin to kolejna gra, która udowodniła mi…