Historia nie kończy się, gdy jej główni bohaterowie giną lub usuwają się w cień. Wedle praw natury najczęściej ich miejsce zajmują potomkowie. Dzieci, które nierzadko zostają postawione przed wielopokoleniowym dziedzictwem z całym dobrodziejstwem inwentarza. Mogą pójść w ślady swoich przodków, jednak tak naprawdę to od nich samych zależy, jaką drogą podążą. Na tym właśnie skupia się Elżbieta Cherezińska w drugiej połowie Północnej Drogi.

Popłyńmy jeszcze raz Północną Drogą
Elżbieta Cherezińska po raz pierwszy pożeglowała ze swym piórem między norweskie fiordy już w 2009 roku. Na półkach księgarń zawitała wtedy Saga Sigrun, do której bardzo szybko dołączyły kolejne tomy serii. W bieżącym roku, a więc 17 lat po premierze pierwszego tomu, Wydawnictwo Zysk i S-ka zdecydowało się powrócić na Północną Drogę, czego owocem było wydanie w odstępie kilku miesięcy odświeżonego wydania całej serii. Zaszła jednak drobna zmiana, gdyż zamiast 4 osobnych tomów otrzymaliśmy dwa wydania zbiorcze. W skład pierwszego weszły więc Saga Sigrun oraz Ja jestem Halderd, natomiast drugie składa się z Pasji według Einara i Trzech Młodych Pieśni.
Nowe wydanie wyróżnia się przede wszystkim całkiem sporą objętością. Ponad 850 stron treści zostało zamkniętych w twardej oprawie, a nieco inny kształt grzbietu powoduje, że tom jest obszerniejszy nawet od najgrubszej książki Tolkiena, wydawanej w tym samym formacie (150 × 230 mm). Okładkę zdobi ilustracja pełna odniesień do kultury nordyckich narodów, można odszukać pewne odniesienia zarówno do ich mitologii i kultury, jak i do wydarzeń z kart powieści. Różni się jednak wydźwiękiem od poprzedniczki, co związane jest z historią opowiadaną w tym tomie. Sam styl przywodzi natomiast na myśl właśnie sztukę wikińską z czasów, w których autorka umieściła akcję swojego cyklu.

Zderzenie światów, zderzenie kultur
Pierwszy tom Północnej Drogi skupiał się przede wszystkim na punkcie widzenia osób, które od zawsze były związane z kulturą, religią i mitologią nordycką. Kontynuacja natomiast wrzuca nas w totalnie odmienny punkt widzenia. Bohaterem pierwszej części jest Einar, który w dwóch poprzednich rozdziałach historii był jednym z nielicznych pionierów nowej wiary. W Pasji według Einara poznajemy wiele wątków z jego życia, o których dotąd wiedzieliśmy bardzo mało lub nic. Jako czytelnicy jesteśmy świadkami jego życia od bardzo młodego wieku, aż do finału jego pełnego przygód życia. Mówił o sobie, że miał dziewięć matek, a jego ojciec był największym kapłanem Odyna w całej Norwegii. Los jednak bardzo szybko rzucił go w krainy odległe od domu, gdzie od podszewki poznawał tajniki politycznej gry. Po latach powrócił zaś w rodzinne strony, jako krzewiciel chrześcijaństwa, zmagając się przy tym z wieloma trudnościami. Zbieg okoliczności sprawia natomiast, że swe ostatnie chwile przeżywa w miejscu, do którego prawdopodobnie nie dotarł jeszcze żaden z jego rodaków.
Trzy młode pieśni można natomiast nazwać harmonią na trzy głosy. Po raz kolejny (czwarty) zerkamy na znajome już wydarzenia z północnej Norwegii. Tym razem widzimy je z perspektywy tych, którzy z czasem muszą zmierzyć się ze swoim dziedzictwem i oczekiwaniami innych – Gudrun, Bjorna i Ragnara. Każde z nich spogląda na świat z odmiennej perspektywy. Swymi czynami rozrywają przepowiednie słynnej wieszczki Urd, zamieszkującej na bagnach. Mimo że doświadczają tego, jak trudno jest płynąć pod prąd, a Ragnarok staje się dla nich niemal namacalny, nie ustają w tym, co postanowili.

Sam możesz być kowalem swojego przeznaczenia
Co prawda oba rozdziały Północnej Drogi zawarte w tym tomie wydają się skupiać na odmiennych aspektach, jednak łączy je więcej niż mogłoby się wydawać. Ojciec Einara był największym kapłanem Odyna, przez co inni mogli przewidywać, że syn pójdzie w jego ślady. Tjostar widział jednak, że napływającego z południa chrześcijaństwa nie da się zatrzymać. Mimo to jego potomek trafił do angielskiego klasztoru, przez dłuższy czas zmagał się z wieloma sprzecznościami. Właściwie przez całe życie starał się odkryć, kim tak właściwie jest. W jego sercu mieszała się krew wikinga i chrześcijanina, namiętność i pokora.
Młodzi spadkobiercy jarlów natomiast dojrzewali przez lata w cieniu swych rodziców, zyskujących sławę w całej Norwegii. Na początku wydawało się, że wdadzą się w swoich rodziców, jednak wydarzenia, z którymi przyszło im się zmierzyć, sprawiły, że w świecie pełnym wróżb i przeznaczenia starają się znaleźć własną drogę. Gudrun w przeciwieństwie do córek innych jarlów od młodości przejawia niemałe zainteresowanie zielarstwem, co w połączeniu z wyjątkowym poczuciem humoru pozwala jej zaprzyjaźnić się ze słynną wieszczką. Młodzi wojownicy natomiast przez lata trenowali razem, wykuwając łączącą ich przyjaźń i wzajemne zrozumienie. Dzięki temu nawet stanięcie w opozycji do pozostałych Panów Północy nie jest w stanie skłócić ich ze sobą.
Ciekawe spojrzenie na historię
Elżbieta Cherezińska również w swoich książkach daje wybrzmieć historycznym aspektom opowieści, jednak w przypadku dalszych rozdziałów Północnej Drogi do głosu dochodzą nieco bardziej fikcyjne i magiczne wydźwięki. Na kartach powieści pojawiają się bowiem mityczni berserkowie, którzy uniesieni bitewnym szałem przemieniają się w zwierzęta i ruszają miażdżyć szeregi wrogich armii. W międzyczasie przeczytamy też o nieodłącznych w tym temacie grzybkach, które, jak się dowiadujemy, nie są potrzebne każdemu wojownikowi. Oczywiście powracają też motywy wróżenia i przewidywania przyszłości, tym razem wzbogacone o kontakt z istotami nadprzyrodzonymi i podróże między światem realnym i mitologicznym.

Podczas lektury Pasji według Einara naszło mnie wrażenie, że autorka być może miała do czynienia z serią Assassin’s Creed, gdyż opisywane przez nią „bractwo w bractwie”, wypisz wymaluj przypominało Zakon Templariuszy we wspomnianym cyklu. Z drugiej strony w treści Północnej Drogi możemy odkryć pewne nawiązanie do ówczesnych władców Polski – Mieszka I oraz Bolesława Chrobrego i ich potencjalnych powiązań z wikingami właśnie.
Podobnie jak w pierwszej części, historia pozostaje tu czymś więcej niż tylko tłem dla losów bohaterów. Cherezińska umiejętnie łączy wydarzenia polityczne i religijne z codziennością mieszkańców średniowiecznej Skandynawii, pokazując zarówno wielkie przemiany, jak i ich wpływ na zwykłych ludzi. Ponownie spoglądamy na proces chrystianizacji Północy. Został on jednak przedstawiony nie jako nagła zmiana, lecz długie i pełne napięć zderzenie dwóch światów, wierzeń i sposobów postrzegania rzeczywistości.
Między historią a współczesnością
Cherezińska po raz kolejny udowadnia, że potrafi połączyć rozmach historycznej sagi z językiem, który pozostaje przystępny dla współczesnego czytelnika. Jej styl jest bardzo malowniczy i dobrze buduje atmosferę średniowiecznej Północy, ale nie próbuje na siłę archaizować narracji. Dużo miejsca zajmują dialogi oraz opisy codzienności, dzięki którym bohaterowie nie stają się jedynie elementami wielkiej historycznej układanki. Momentami jednak rozbudowana narracja i powracanie do znanych wydarzeń mogą spowalniać lekturę, szczególnie gdy czytelnik ma już w pamięci ich wcześniejsze odsłony. Mimo to charakterystyczny sposób opowiadania Cherezińskiej sprawia, że świat Północnej Drogi pozostaje nader sugestywny i łatwo zanurzyć się w jego realiach.

Pieśń o kolejnych pokoleniach
Północna Droga. Tom II to udane, choć niepozbawione słabszych momentów, domknięcie historii rozpoczętej przed laty przez Elżbietę Cherezińską. Największą siłą książki pozostają wyraziste postaci, umiejętne połączenie wielkiej historii z codziennym życiem oraz pokazanie, jak decyzje jednego pokolenia wpływają na kolejne. Pasja według Einara ciekawie rozwija konflikt pomiędzy dawną wiarą a chrześcijaństwem, natomiast Trzy młode pieśni pozwalają spojrzeć na świat Północy oczami tych, którzy dopiero próbują odnaleźć własne miejsce.
Nie wszystko jednak działa równie dobrze – powracanie do znanych wydarzeń, miejscami wolniejsze tempo i rozbudowana narracja mogą dać się we znaki, szczególnie podczas lektury obu części jedna po drugiej. Ostatni dział Północnej Drogi, mimo opowiadania tych samych wydarzeń po raz czwarty potrafi zaskoczyć zwrotami fabularnymi i losami postaci, jednakże ostatnie takty tej symfonii na trzy głosy, według mnie, zostały poprowadzone w dość antyklimatyczny sposób. Mimo to Cherezińska stara się tworzyć sugestywną, wielopokoleniową opowieść, w której historia, mitologia i codzienność splatają się w obraz świata powoli odchodzącego w przeszłość. To właśnie poczucie obcowania z końcem pewnej epoki pozostało dla mnie jednym z najmocniejszych wrażeń po lekturze.

