Jonathan Hickman odchodzi od pisania głównej serii X-Men, a jego miejsce zajmuje Gerry Duggan. Miałem pewne obawy, ponieważ to właśnie Hickman stworzył całą erę krakoańską mutantów. Czy Duggan podołał wyzwaniu i godnie kontynuuje serię?
Nowy scenarzysta, nowe wyzwania
Pamiętam jak przy okazji poprzedniego tomu Rządy X. X-Men narzekałem, że Hickman rozstawił pionki na planszy i zapewne te wątki będą gdzieś kiedyś kontynuowane. Gerry Duggan robi coś, co mi osobiście odpowiada, czyli tworzy opowieść, która płynie z zeszytu na zeszyt. Jedno wynika z drugiego, co sprawia, że historia jest spójna. Dodatkowo czuć, że nowy scenarzysta nie próbuje na siłę naśladować poprzedniego. Jasne, kreuje bohaterów w podobny sposób, jednak wszystko nie jest aż tak przesadnie podniosłe – czuć większą lekkość, dzięki czemu płynniej się to czyta.
Na Hellfire Gala został wybrany nowy zespół X-Men, który w końcu ma szansę wykazać się na polu walki. Przyjemnie ogląda się jak Jean Grey, Cyclops, Rogue, Polaris, Sunfire, Wolverine i Synch wzajemnie się uzupełniają. Album umiejętnie łączy wątki obyczajowe, polityczne i dynamiczne sceny akcji. Nawet mi, jako osobie, która zdecydowanie woli te pierwsze, to te krótkie, lecz intensywne sekwencje mordobicia naprawdę się podobały i pokazywały siłę i pozycję aktualnych X-Men.

Podbój Marsa ma swoje konsekwencje
Pomyślcie sobie, że całe swoje życie i pieniądze poświęciliście na technologię, która ma wam pomóc w podboju Marsa. Aż znajduje się grupka uzdolnionych ludzi z mocami, które pozwalają im sterraformować Marsa w jeden dzień? Nic dziwnego, że dla chińskiego miliardera Feilonga homo superior stają się wrogiem publicznym numer jeden. Ciekawe jest to, że Feilong musi pokonać mutantów sprytem albo postępem. Wie, że nie jest w stanie im zagrozić fizycznie. W tym tomie widzimy, że realizuje początek swojego planu, zakładam więc, że w przyszłości ten wątek może wyjść na pierwszy plan i poważnie zagrozić reputacji X-Men.

Nic nie może przecież wiecznie trwać
Mieszkańcy Krakoi zdają sobie sprawę z tego, że mutantów można wskrzesić. Ciekawie został poruszony ten wątek w Way of X, który chyba u nas niestety nie zostanie wydany. Jednak na świecie nie jest to wiedza powszechna. Na horyzoncie pojawia się pewien reporter z Daily Bugle, który zaczyna łączyć wątki i zauważać, że niektórym z mutantów zginęło się po drodze, a jednak biegają sobie wesoło po świecie.
Dodatkowo całą sytuacją zainteresowana jest organizacja Orchis, która od początku ery krakoańskiej kreowana jest jako największe zagrożenie mutantów. Dr Statis dochodzi do podobnych wniosków jak wyżej wspomniany dziennikarz. Podoba mi się, że Orchis na razie działa sobie w tle, rozstawia pionki, bada sytuację, często przewija się w innych wątkach, np. chcą pomóc Feilongowi w uprzykrzaniu życia na Marsie (aktualnie Arakko). Sporo również możemy się dowiedzieć z raportów i protokołów różnych odnóg organizacji.
Na domiar złego jeden z członków X-Men ginie się na oczach opinii publicznej. W zaistniałych okolicznościach, nawet po wskrzeszeniu, nie bardzo może on wspomagać swoją drużynę jawnie. Muszą więc wymyślić sposób, jak tę sprawę rozwiązać. Te dylematy naprawdę przyjemnie się czyta. Problem i jego konsekwencje zostały dobrze zarysowane.

Jest naprawdę solidnie
Naprawdę podoba mi się dynamika narzucona przez Duggana. Świetnie zachowano balans między kwestiami politycznymi a akcją. Myślę, że Rządy X. X-Men Tom 2 to album, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Powoli klaruje się, do czego to wszystko dąży i nie jest jak poprzedni komiks, tylko zlepkiem pojedynczych zeszytów, a pełnoprawną historią.
Sprawdź też poprzednie tomy:
– Rządy X. X-Men. Tom 1 – recenzja komiksu – Nowy początek
– Rządy X. Wolverine. Tom 1 – recenzja komiksu – Wolverine powraca, tylko po co?
– Rządy X. Hellfire Gala – recenzja komiksu – Międzynarodowy bankiet na Krakoi.
– Rządy X. Marauders – recenzja komiksu – Przygotowania do Hellfire Gali!