REKLAMA

INK – recenzja gry planszowej – Stwórz swój unikalny, abstrakcyjny obraz

Adam Aleksandrowicz

Opublikowano: 8 lutego 2026

Spis treści

INK to abstrakcyjna gra planszowa, w której tworzymy kolorowe obrazy za pomocą atramentu w różnych kolorach. Czy to wystarczy, aby stworzyć angażujący i regrywalny tytuł, przy którym będziemy spędzać długie godziny?

 

Chodź, pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko

W INK każdy z graczy otrzymuje zestaw kałamarzy w wybranym przez siebie kolorze oraz płytkę startową, od której zacznie tworzenie swojego dzieła. Kolejne kafelki dobiera ze specjalnego koła stalówek i dokłada do swojego dzieła. Celem gracza jest pozbycie się wszystkich swoich buteleczek z atramentem!

INK | rebel.pl

 

Na początku gracze wybierają jedną kartę z palety kolorów, zawierającą dwa kolory, które określają barwę dwunastu z dwudziestu czterech buteleczek w zasobach. Druga połowa odpowiada reszcie kolorów. Warto więc w pierwszej kolejności skupić się na realizowaniu celów w kolorach z palety, ponieważ trudniej się ich pozbyć.

REKLAMA

Gra rozpoczyna się od wyłożenia sześciu losowych kafelków dookoła koła stalówek. Aktywny gracz przesuwa swój znacznik, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, na pole odpowiadające płytce, którą chce dobrać. Może przesuwać się o dowolną liczbę pól, jednak warto dobrze przemyśleć każdy ruch! Każdorazowe przejście przez pole startowe wymusza bowiem dobranie z woreczka losowego żetonu X. Tym żetonem należy zakryć część swojego obrazu, co utrudnia realizowanie celów.

Podoba mi się ten element, bo wymusza on na graczu myślenie strategicznie i kilka kroków do przodu. Czasem warto przesunąć się o mniejszą liczbę pól i wziąć kafelek, który nie do końca nam pasuje i liczyć na to, że pojawi się coś lepszego.

INK | rebel.pl

 

Po dobraniu kafelka musimy dołożyć go do naszego dzieła, łącząc go przynajmniej jednym pasującym kolorem. Następnie możemy opcjonalnie zrealizować cele, czyli kółka z liczbami w środku, które znajdują się na części płytek. Jeśli kolorowy obszar ma co najmniej tyle sąsiadujących pól, ile wynosi cyfra na płytce, gracz może go zrealizować. W takim wypadku kładzie jeden kałamarz do góry dnem na liczbie, a następnie umieszcza butelki na pozostałych pustych kropkach na danych obszarze.

Realizowanie celów, oprócz pozbywania się kałamarzy, aktywuje również akcje bonusowe. Losuje się je na początku rozgrywki, więc w każdej partii mogą być inne, co sprawia, że gra staje się nieprzewidywalna i regrywalna. Akcje bonusowe pozwalają między innymi na przestawienie płytek obrazu lub kałamarzy, odrzucenie buteleczek z atramentem z naszego dzieła oraz kilka innych akcji pomagających w grze, więc warto się nimi interesować.

Istnieje też opcja, by nie przesuwać swojego znacznika na kole stalówek, co pozwala nam na przesunięcie dwóch buteleczek z naszej palety kolorów poza nią. Po kilku rozgrywkach wciąż nie do końca rozumiem, po co miałbym to robić, bo traci się przy tym ruch, a nie zyskuje się praktycznie nic. Do tej pory nie potrzebowałem wykorzystywać tej mechaniki.

INK | rebel.pl

 

Solidne wykonanie

INK posiada grube, sztywne, dwustronne kafelki kolorów, które sprawiają wrażenie solidnych i nie rozpadną się po kilku użyciach. Podobnie wypada plansza z kołem stalówek i miejsce na bonusowe akcje. 

Same kałamarze prezentują się przepięknie – małe akrylowe buteleczki wyglądają świetnie. Uważam jedynie, że można było dobrać bardziej kontrastujące kolory, bo jednak pomarańczowy i czerwony mogą się trochę ze sobą zlewać. Twórcy przewidzieli na szczęście, że ktoś może mieć problemy z rozróżnianiem kolorów i do gry dołączone są znaczniki, jednak wszystkie są okrągłe. Osobiście gdybym decydował się na taki ruch, to wykonałbym je w innych kształtach. 

Niestety, z bólem serca muszę przyznać, że w moim egzemplarzu jednemu kałamarzowi brakuje srebrnej przykrywki! Nie jest to jednak wada, która wpływa na rozgrywkę, jedynie na aspekt wizualny. 

Sprawdź też: Splendor Marvel – recenzja gry planszowej. Tylko dla fanów komiksów?

INK | rebel.pl

 

Czas coś zmalować

INK to naprawdę udana planszówka – łączenie kolorów, realizowanie celów i planowanie ruchów kilka tur do przodu daje mnóstwo satysfakcji. Do tego dochodzi świetna oprawa wizualna i duży potencjał na regrywalność. Mimo drobnych zastrzeżeń INK bardzo szybko wciąga. Po skończeniu pierwszej rozgrywki od razu wzięliśmy się za kolejną partię!

Sprawdź też: Azul: Mistrz czekolady – recenzja gry planszowej. Jak wygląda praca w fabryce czekolady?

ZALETY +

WADY -

Za przekazanie gry planszowej do recenzji dziękujemy wydawnictwu Rebel.
Adam Aleksandrowicz

Urodzony z padem w dłoni. Gdy wszyscy na wsi zagrywali się na Pegazusie, ja grałem na Playstation. W swoim życiu byłem skrytobójcą, superbohaterem, archeolożką, zabójcą bogów, smokiem, hakerem i przetrwałem apokalipsę. W wolnych chwilach buduję miasta i popijam krafciki. Z grubsza tak wygląda moje życie. Z grubsza, bo lubię zjeść.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Dla kogo powstało Funko Fusion?

Dla kogo powstało Funko Fusion?

Under The Oak Tree – recenzja komiksu – O uciśnionej damie na nowo

Under The Oak Tree – recenzja komiksu – O uciśnionej damie na nowo

WIDOWISKO W POPIELE – RECENZJA FILMU AVATAR: OGIEŃ I POPIÓŁ

WIDOWISKO W POPIELE – RECENZJA FILMU AVATAR: OGIEŃ I POPIÓŁ

KOSZMAR W CZTERECH ŚCIANACH – RECENZJA FILMU POMOC DOMOWA  

KOSZMAR W CZTERECH ŚCIANACH – RECENZJA FILMU POMOC DOMOWA  

Powrót do Silent Hill – recenzja filmu – Powrót do tanich horrorów z lat 90.

Powrót do Silent Hill – recenzja filmu – Powrót do tanich horrorów z lat 90.

Sandman. Teatr Tajemnic. Tom 3 – recenzja komiksu – Nowy bohater w twojej okolicy

Sandman. Teatr Tajemnic. Tom 3 – recenzja komiksu – Nowy bohater w twojej okolicy