Rynek budżetowych głośników komputerowych to przestrzeń pełna kompromisów. W jednym rogu ringu mamy futurystycznie wyglądające zestawy, z których designem niestety nie idzie w parze dobra jakość dźwięku. Z drugiej strony czekają na nas modele z przyzwoitym brzmieniem, lecz nie zawsze wpisujące się dobrze w wygląd naszego stanowiska. A co gdyby połączyć sprawdzone rozwiązania z minimalistycznym projektem obudowy, pasującym nie tylko do biurka gamingowego? Dorzućmy do tego łączność bezprzewodową i dostaniemy jedną z tegorocznych premier firmy Genesis. O tym, jak sprawdzają się głośniki Arsen 302BT, opowiem Wam w poniższej recenzji

Genesis serwuje głośniki – nie tylko do komputera
Genesis w ostatnich latach intensywnie walczy o swoje miejsce na rynku – również w dziale głośników. W swoim portfolio mają już kilka modeli – od niskoprofilowego soundbaru, po całkiem potężny zestaw z subwooferem i pilotem. Ich najnowszy projekt wydaje się natomiast celować w pewien kompromis między tymi rozwiązaniami.
Moją uwagę przede wszystkim przykuł minimalistyczny design – karton skrywa bowiem dwa równe prostopadłościany (15×16,6×23 cm), których obudowa nie została wykonana z plastiku, a z płyty MDF – w moim przypadku czarnej, nadającej im unikatowy wygląd. Tył jednego z głośników zajmuje panel sterujący.
Znajdziemy tam nieco więcej niż klasyczny potencjometr odpowiedzialny za regulowanie głośności. Arsen 302BT oferuje także możliwość stopniowego podkreślania wysokich tonów (treble) oraz basów (bass). Oczywiście umieszczono tam także wejścia RCA (aka cinch) do komunikacji z komputerem, natomiast na samym dole znajdują się wyjścia dla kabla odpowiadającego za komunikację między głośnikami. To jednak nie koniec ciekawostek, gdyż pokrętło głośności po wciśnięciu zmienia tryb połączenia – nowe głośniki od Genesis mogą łączyć się nie tylko przewodowo, ale też nawiązać kontakt z PC, laptopem czy nawet telefonem za pomocą Bluetooth. Nie jest to obowiązkowe wyposażenie modeli z tej półki cenowej, jednak zdecydowanie przypadło mi ono do gustu. W końcu to jeden kabel mniej w węźle gordyjskim tworzącym się za moim biurkiem gracza.

Głośniki nie tylko dla graczy
Muszę szczerze przyznać, że testowany zestaw zdecydowanie spodobał mi się już na samym początku, po wyjęciu głośników z kartonu. Co prawda mojemu stanowisku komputerowemu zdecydowanie bliżej jest do stereotypowego fragmentu jaskini gracza, jednak osobiście preferuję sprzęty, które dobrą wydajność łączą z niekoniecznie krzykliwym wyglądem – dlatego też przy budowie PC zrezygnowałem chociażby z podświetlenia kości pamięci RAM. Niepozorne głośniki wpisują się więc idealnie w moje założenia dotyczące komponowania peryferiów komputerowych. Zanim jednak zabrałem je do Poznania, w którym znajduje się moje centrum zarządzania wszechświatem, mogłem w zaciszu domu rodzinnego testować ich możliwości w kombinacji z innymi urządzeniami.
Na pierwszy ogień poszedł telewizor, a co za tym idzie – czekało mnie kilka seansów filmowych. Nie, wyjątkowo nie był to Władca Pierścieni, gdyż arcydzieła Petera Jacksona czekają na sierpień i maraton w kinie. Postawiłem na muzykę Johna Williamsa, obecną m.in. w Indianie Jonesie czy Parku Jurajskim. Oczywiście nie poprzestałem tylko i wyłącznie na uczcie kinomana, bo w międzyczasie w życiu prywatnym doszła intensywna nauka na egzamin, czyli godziny spędzone przy monitorze i muzyce (przede wszystkim) bez wokali. Tu faktycznie powróciły motywy muzyczne ze Śródziemia wraz z kilkuset innymi utworami na mojej playliście. Nie mogło zabraknąć także gier, na czele z Cyberpunkiem 2077 oraz Kingdom Come Deliverance.
Charakterystyka brzmienia Genesis Arsen 302BT została wyraźnie dostrojona pod kątem codziennych zastosowań multimedialnych. Niskie tony są zaznaczone, ale nie dominują nad resztą pasma, dzięki czemu głośniki nie wpadają w pułapkę sztucznego podbijania basu, często spotykanego w tanich konstrukcjach. Wysokie tony są wystarczająco wyraźne, by nadać nagraniom odpowiednią ilość detali, choć niekiedy brakuje im nieco powietrza i precyzji charakterystycznej dla droższych zestawów. Całość sprawia wrażenie dobrze zbalansowanej i nastawionej na komfortowy, długotrwały odsłuch, a nie efektowne granie oparte wyłącznie na mocnym basie.

Porządna konstrukcja, jednak nie brak kompromisów
Po wielu godzinach spędzonych z muzyką płynącą z nowych głośników chciałbym podzielić się z Wami kilkoma spostrzeżeniami. Genesis Arsen 302BT pozytywnie zaskakują funkcjonalnością w swojej klasie cenowej. Na szczególną uwagę zasługuje obudowa wykonana z płyt MDF, dzięki której zestaw sprawia wrażenie solidniejszego od wielu plastikowych konkurentów, a przy tym skutecznie ogranicza niepożądane rezonanse. Dużym atutem jest także obecność Bluetooth 5.3, pozwalającego wygodnie połączyć głośniki nie tylko z komputerem, ale również ze smartfonem czy telewizorem. Producent zastosował fizyczne pokrętła regulacji głośności, basów i tonów wysokich, co ułatwia szybkie dopasowanie charakteru brzmienia. W trakcie moich testów zauważyłem też, że dialogi w filmach i serialach brzmią naturalnie, zachowując odpowiednią barwę i wyrazistość. Nawet podczas bardziej dynamicznych scen głosy bohaterów pozostawały dobrze odseparowane od efektów specjalnych i ścieżki dźwiękowej.
Najbardziej odczuwalnym jest stosunkowo niewielka moc zestawu wynosząca 20 W RMS. W codziennym użytkowaniu przy komputerze czy telewizorze okazuje się ona wystarczająca, jednak podczas prób nagłośnienia większego pomieszczenia szybko ujawniają się ograniczenia konstrukcji. Producent zdecydował się również na klasyczny układ 2.0 bez dedykowanego subwoofera, co przekłada się na poprawną, lecz niezbyt głęboką reprodukcję najniższych częstotliwości. Bas jest obecny i dobrze kontrolowany, ale miłośnicy mocniejszego uderzenia mogą odczuwać niedosyt. Brzmienie najlepiej sprawdza się podczas oglądania filmów, słuchania muzyki w tle i codziennej pracy oraz rozrywki gamingowej, natomiast bardziej wymagający użytkownicy mogą odczuć niedosyt szczegółowości oraz przestrzenności dźwięku.

Całkiem obiecujący zestaw
Po kilkunastu dniach spędzonych z Genesis Arsen 302BT mogę śmiało powiedzieć, że są to głośniki, które doskonale rozumieją swoją rolę. Nie próbują udawać sprzętu z kilkukrotnie wyższej półki cenowej, zamiast tego oferując wszystko, czego większość użytkowników faktycznie potrzebuje na co dzień. Solidne wykonanie, wygodna obsługa, Bluetooth i przyjemne brzmienie sprawiają, że równie dobrze odnajdują się przy komputerze gracza, telewizorze czy laptopie. Ze względu na możliwość bezprzewodowego połączenia możemy skorzystać z tych dwóch niepozornych głośników, aby rozkręcić jakąś domówkę. Uwierzcie mi – przy maksymalnej głośności dźwięk potrafi wypełnić niemałe pomieszczenie. Myślę, że to całkiem trafny przykład na to, że czasem nie potrzeba efektownych fajerwerków, by stworzyć sprzęt, który po prostu dobrze wykonuje swoją pracę.

