Przyznaję, że jestem typem kanapowca. Grając, lubię umościć się z wyciągniętymi nogami na narożniku, a w okresie zimowym dodatkowo otulić się kocykiem. Gram na telewizorze, ale pracując przy komputerze, siedzę na fotelu. Kiedy dostałem Nitro 660 do recenzji, zastanawiałem się, czy skłoni mnie do porzucenia dotychczasowego sposobu spędzania czasu przy konsoli.
Najpierw złożenie
Spore pudło ważyło ponad 20 kg, a gabaryty sprawiają, że najlepiej przenosić je we dwójkę. Elementy fotela były zapakowane w folie i materiały chroniące przed porysowałem. Myślę, że nawet gdyby pudło spadło z niedużej wysokości, części pozostałyby nieuszkodzone. Ale lepiej nie eksperymentujcie.
Instrukcja w graficzny sposób pokazuje, jak złożyć sprzęt. Jest czytelna i bez problemu samodzielnie mogłem wykonać cały montaż, który nie zajął mi nawet godziny. W paczce znalazłem jedyne niezbędne narzędzie czyli imbus, którym wkręca się wszystkie śruby. Część elementów jest też po prostu na wcisk. Jest to o tyle użyteczne, że łatwo można podzielić fotel na dwie części, gdy byłby wymagany jego transport.
Całość prezentuje się elegancko. Nitro 660 jest dostępny tylko w klasycznym kolorze czarno-szarym. Dla osób poszukujących dodatkowych efektów wizualnych dostępny jest model Trit 660 RGB z podświetleniem LED, co dodaje mu nowoczesnego charakteru, ale to w zasadzie ten sam fotel. Teoretycznie różnica w cenie to 50 złotych, ale koszt obydwu na dzień 04.06.2026 r. na oficjalnej stronie producenta to 599 zł.
Pierwsze testy
Po moich pierwszych godzinach grania mogę stwierdzić, że było mi bardzo wygodnie. Fotel jest obity tkaniną, więc nie wydaje dźwięków przy wierceniu się i oddycha, co nie daje uczucia nadmiernego ciepła i znacząco ogranicza pocenie się. Zagłówek jest miękki, a regulacja jest prosta ze względu na umieszczony w nim magnes. Można go swobodnie przesuwać, ale podczas siedzenia jest stabilny. Nie trzeba kombinować z wiązaniem czy gumkami. Poduszka powinna jeszcze teoretycznie zapamiętać ułożenie karku, ale tego jakoś nie odczułem. Jest po prostu wygodna. Druga poduszka, nieco większa, wspomaga odcinek lędźwiowy, co pozytywnie wpływa na ergonomię.

Regulowane oparcie odchyla się maksymalnie pod kątem 135 stopni, co również pozwala na ustawienie swojej ulubionej pozycji. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by się położyć, przykryć kocykiem i zagrać w jakieś wyścigi. Pojawia się tu jednak jeden problem: przy pociągnięciu za wajchę od regulacji przy jednoczesnym napieraniu na oparcie następuje głośne kliknięcie. Jeżeli najpierw zwolnimy blokadę a następnie naprzemy plecami, tego dźwięku już nie ma.
Ponadto fotel ma opcję bujania. Tego nie używajcie wieczorem przy sandboxach, bo… zaśniecie. W innym wypadku to całkiem ciekawy dodatek. Podłokietniki również mają możliwość regulacji i są w technologii 2D, czyli przesuwają się góra, dół, w prawo i w lewo. Natomiast siedzisko ma regulację w pionie do 7 centymetrów. Po kilku godzinach gry brakowało mi jedynie wysuwanego elementu pod nogi. Na szczęście wymyślono pufę! Tym bardziej, iż fotel jest dedykowany graczom siedzącym przy biurku, gdzie nie ma potrzeby wyciągania nóg.

Choć fotel jest gamingowy, spokojnie może służyć również do pracy biurowej. Osiem godzin przy komputerze – bez bólu pleców, bez potu. Komfort pracy był naprawdę wysoki w porównaniu ze zwykłym fotelem obrotowym z jakiejś sieciówki. Zero jakichkolwiek trzasków czy skrzypienia. Natomiast podczas rozmowy telefonicznej można się jeszcze pobujać, czy rzucić poduszką na magnes po irytującej rozmowie z szefem.
Bardzo podoba mi się tkanina, z którego wykonane jest obicie. Jest twarde, wygodne i przyjemne w dotyku. Niestety, jako posiadacz kotów już pierwszego dnia zauważyłem pewien minus. Sierść zwierzaków przyczepia się do materiału, jak zombie do swojej ofiary, ale dość łatwo można ją zebrać nawet rękami. Na szczęście moje koty nie chcą na nim testować swoich pazurów, ale domyślam się, że – jak każdy fotel – jest on podatny na tego typu zniszczenie. Z tyłu fotela jest też kieszonka, do której można schować słuchawki, czy zeszyt z nieodrobioną pracą domową.

Wygoda za niewysoką cenę
Fotel Nitro 660 to bardzo interesujące rozwiązanie za rozsądną cenę. Pomysł z magnetyczną poduszką daje zarówno stabilizację, jak również łatwość w regulacji wysokości zagłówka. Podłokietniki można ustawić pod siebie pod względem wysokości. Mam 183 cm wzrostu i regulacja pozwoliła mi siedzieć wygodnie bez wiszących łokci, garbienia się, czy podwiniętych nóg. Osoby niższe również powinni spokojnie dostosować parametry pod siebie. Producenci rekomendują produkt dla osób o wzroście z przedziału 160 – 195 cm.
Nowoczesny wygląd fotela nada pokojowi gracza większego stylu. Jako osoba dotąd korzystająca ze „zwykłego” fotela biurowego czuję sporą różnicę podczas pracy, jak również gry za biurkiem. Chociaż kanapa na zawsze pozostanie w moim sercu, to granie na fotelu przed telewizorem dało ogrom frajdy. Nie czułem zmęczenia pleców pomimo moich sędziwych trzydziestu sześciu lat, a nawet pobujałem się trochę, gdy łapały mnie nerwy przy trudnym etapie gry. Problemem są tylko wspomniane wcześniej koty, które nie raz podsiadły mnie i za nic w świecie nie chciały ustąpić mi miejsca.
Fotel Nitro 660 to propozycja dla osób poszukujących wygodnego i stylowego rozwiązania zarówno do grania, jak i pracy przy komputerze.
