Budżetowych sprzętów na rynku jest dziś sporo. Większość z nich jest jednak bardziej świecącymi się badziewiami aniżeli jakościowymi peryferiami. Szukając wystarczającej dogłębnie, wciąż da się znaleźć mniej lub bardziej ukryte perełki. Opinię takiego skarbu ma właśnie Toron 531, a moim zadaniem jest to zweryfikować.
Czerń to wygoda
Zawartość opakowania, które do mnie dotarło, jest następująca: słuchawki Toron 531 (kto by się spodziewał!), kabel mini jack 3,5mm o długości 100cm, dodatkową parę nauszników imitujących skórę, doczepiany mikrofon oraz rozdzielacz mierzący 150cm. Zestaw całkiem skromny, ale dający nam mimo wszystko jakąś możliwość personalizacji. Nie tracąc czasu, zakładam sprzęt na głowę i rozpoczynam testy.
Pierwsze wrażenie wypada całkiem w porządku, zamknięta konstrukcja wokółuszna zapewnia komfort podczas korzystania, a prosta budowa regulacji zapewnia możliwość ustawienia wysokości pasującej do wymiarów głowy. Jedynie podczas wzmożonej aktywności, takiej jak chociażby energiczne podnoszenie czegoś z ziemi, słuchawki zsuwają się z głowy, aczkolwiek muszę przymknąć na to oko. W końcu ich głównym zastosowaniem jest gaming, a nie rozrywka podczas wieszania prania. Miękkie, dopasowane do ucha gąbki są ogromnym plusem, dzięki nim nawet długie korzystanie z Torona nie jest męczące.

Mimo, że Toron 531 jest w pełni przewodowy, co dziś nie jest najwygodniejszym rozwiązaniem, to nie da się tego mocno odczuć. Mini jack który go zasila ma metr, więc jest w sam raz do swobodnego korzystania. No chyba, że gibiesz się jak małpiszon na obrotowym krześle. Dobra, wracając – przy okazji podłączania kabla zauważyłem, że ma on też segment sterujący i o królu złoty, okazało się być bardzo wygodne. Jest on bardzo standardowy, głośniej, ciszej, wycisz mikrofon. Całkiem przydatne, kiedy ktoś zawraca Ci gitarę akurat, jak jesteś zajęty, czyli w moim przypadku 75% czasu. Chociaż zazwyczaj po prostu udaje, że nie słyszę i się ulatniam, jak na aspołeczniaka przystało.
Myk myk laserkiem
W tym akapicie poruszymy sobie dwa tematy – rozgrywka oraz muzyka. Tak jak zaznaczyłem wyżej, ta pierwsza kategoria jest głównym przeznaczeniem sprzętu, ale to nie znaczy, że nie mogę przeprowadzić testów w podrzędnej kategorii. Zanim jednak przejdę do konkretów, to muszę najpierw przedstawić statystyki dla nerdów. Pasmo przenoszenia słuchawek to 20Hz do 20000Hz, impedancja wynosi 32Ohmy, maksymalna moc wejściowa to 20mW a dynamika głośników wynosi 100dB. Wiem, przestaliście czytać w połowie.

Wracamy na odpowiednie tory. Podczas wirtualnych strzelanin w Luna Abyss, pościgów w Need for Speed czy uciekania przed matką bo nie wzięła leków i znowu jej się wydaje, że rozmawia z Bogiem, Toron 531 wypada bardzo dobrze. Dźwięk jest czysty i wyraźny a poziom głośności zadowalający. Nie na tyle, żeby dać nam jakąś realną przewagę w grach esportowych, ale dostatecznie dobry, żeby umilić obcowanie z przeróżnymi tytułami. Dokładnie tego szukam w budżetowym sprzęcie.
Tak jak obiecałem, jest też kwestia słuchania muzyki. Tu ten model wypada nieco gorzej, ale jak już pisałem, nie jest to głównym przeznaczeniem Torona. Chociaż nie oznacza to wcale, że nie nadaje się on do tego zupełnie, ponieważ dźwięki wydobywające się z odbiorników wciąż są bardzo przyjemne, po prostu inne modele robią to lepiej. Podczas testów odsłuchiwałem różne utwory z każdego możliwego gatunku muzycznego i chyba Metal wypadał tu najkorzystniej, mimo, że bass wciąż pozostawia wiele do życzenia.
Ej chłopaki słychać mnie?
Zanim jednak przejdziemy do finału, pozostaje nam jeszcze kwestia mikrofonu. Ogromnym plusem jest dla mnie to, że możemy go zupełnie odłączyć od całej konstrukcji. Szczerze nie przepadam za słuchawkami, które tą część mają przymocowaną na stałe, tym bardziej, że w większości przypadków jakość pozostawia wiele do życzenia. Pozycja od Genesis jest o tyle interesująca, że wywróciła moje oczekiwania do góry nogami.

Jeżeli chodzi o surowe informacje, to czułość mikrofonu wynosi -42dB, a pasmo przenoszenia mieści się w granicach 100 – 10000Hz. Dźwięk na nagraniach brzmi zaskakująco dobrze jak na sprzęt kosztujący poniżej 200 złotych. Z resztą przekonajcie się o tym sami – rozmawiałem z moim redakcyjnym kolegą, Jakubem Trojanowskim i okazuje się, że korzysta z dokładnie tego samego modelu do nagrywania naszych podcastów, więc polecam go posłuchać.
W sumie dobrze wiedzieć, że w razie gdybym odwalił coś mega głupiego z moim stojącym mikrofonem (a z moimi umiejętnościami nie jest o to trudno), to mam w zanadrzu jakiś godny zamiennik. A z moim przenoszeniem wszystkiego z miejsca na miejsce to prędzej czy później coś wywinę.
Jest tanio, jest tanio. Jest dobrze? Jest dobrze!
Genesis Toron 531 uznawany jest często za jeden z najlepszych budżetowych zestawów słuchawkowych. Po przeprowadzeniu własnego researchu śmiało stwierdzam, że jest godzien tego tytułu. Oczywiście, nie są to słuchawki bez skazy – podłączymy je jedynie przewodowo, co powoli zaczyna odchodzić do lamusa, a poza gamingiem wypadają bardzo… zwyczajnie. Nie da się jednak ukryć, że w tym przedziale cenowym jest niewiele pozycji godnych naszej uwagi.

Tym bardziej, że ilość kompatybilnych sprzętów jest naprawdę duża. No dobra, znaczna większość listy to różne wersje Xboxa, ale wymienione są też Asus ROG Ally czy Steam Deck. Z jakiegoś powodu nawet PS3. Osobiście dodałbym w tym modelu umożliwienie bezprzewodowego połączenia, co wyniosłoby ten model na zupełnie nowy poziom. Myślę, że nawet gdyby podbiłoby to znacząco cenę pozycji od Genesis, to byłoby warto zapłacić. Nie pozostaje mi nic, jak gorąco polecić te słuchawki, zwłaszcza tym, którzy mają ograniczony budżet. Toron ma wszystko, czego potrzebujecie.
Słuchawki możecie zakupić tutaj! : LINK DO SŁUCHAWEK

