Święci ponownie będą siać zamęt i rozśmieszać nas na każdym kroku. Saints Row kazało nam na siebie czekać, aż dziewięć lat! Czy najnowsze przygody Gangu Świętych, czyli bohaterów jednej z najbardziej osobliwych serii sandboxowych na rynku można uznać za udane?

Czy Święci są świetni? – recenzja Saints Row.

Zatem jak to się zaczęło?

Zanim zaczniemy swoją przygodę w wirtualnym Santo Ileso, otrzymujemy możliwość stworzenia własnego bohatera. Edytor postaci spełnił moje oczekiwania, a nawet zaskoczył — dając możliwości zbudowania postaci, której możemy nawet zmieniać asymetryczność twarzy. Nie obyło się też bez kontrowersyjnego suwaka, rozmiaru “męskości” oraz tego odpowiedzialnego za rozmiar piersi. Śmieszną rzeczą w edytorze jest opcja tatuażu. W mojej wersji mogłem ustawić tylko ten na plecach, reszta wyglądała na opcję do odblokowania.

Gdy uda nam się stworzyć wymarzonego protagonistę w końcu będziemy mogli zacząć faktyczną rozgrywkę i sprawdzić, o co tak naprawdę chodzi w Saints Row.

Fabuła jest bardzo… OK!

Nie ma tutaj wielkiego zaskoczenia, ba nawet wskazuje na to tytuł produkcji, ale trafiamy do świata gry, aby zobaczyć narodziny “Gangu Świętych”. Misje, w których przyjdzie nam stoczyć bój, są naprawdę widowiskowe — można byłoby rzec filmowe. Dodatkowo odpowiednio dobrane utwory audio z różnych gatunków muzycznych potęgują poczucie immersji płynącej z ekranu.

Bardzo mocnym punktem fabuły są bohaterowie, których spotkamy naszej drodze. Da się ich po prostu lubić. Neenah, Kevin oraz Eli, czyli wspólnicy w gangu świętych, to postacie z własnymi historiami — sprawiają wrażenie autentycznych oraz osób, z którymi mamy wspólny cel. Antagoniści, również wykonują swoje zadanie poprawnie, budząc przy tym chęć jak najszybszej ich dekapitacji.

Finiszery rodem z WWE

To, co zdecydowanie wyróżnia Saints Row na tle innych sandboxów, to poczucie humoru, którego przejaw możemy zaobserwować, chociażby w systemie walki. O ile samo strzelanie jest bardzo przyjemne, a ilość wrogów ciągle dostarcza nam kolejnych powodów do radości, o tyle zdecydowanie największą wisienką na torcie, jest możliwość wykończenia przeciwnika z bliskiego dystansu. Funkcjonalność ta pozwala nam na regenerację części zdrowia, ale przyznam się, że nawet gdyby nie dawało to totalnie nic, to i tak ciągle korzystałbym z tego rodzaju ataków. Zróżnicowane, zabawne a w dodatku ładnie zanimowane wykończenia, potrafią zapewnić uśmiech na twarzy, a chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi.

Czy to ptak, czy to samolot?

Santo Ileso można przemierzać za pomocą samochodów, jednośladów, helikopterów, a nawet futurystycznych czołgów, czy lewitujących motocykli. Wybór zatem całkiem spory. Jednak to strój do szybowania najbardziej mnie zaskoczył i przykuł moją uwagę. Kombinezonu można użyć, wdrapując się na dach pędzącego samochodu, którego przed chwilą sami byliśmy kierowcą albo zeskakując z wysokiego budynku. Dodaje to pewnego rodzaju swobody i możliwości szybszej eksploracji nieodkrytych terenów, ponadto jest to mechanika sprawiająca sporo frajdy.

Prawo jazdy z Laysów

W Saints Row musisz uważać na to, do kogo strzelasz… Oddawanie strzałów w randomowe pojazdy, szybko wprowadzi ogromny chaos na drogach — niepodważalnym zwycięzcą w kreowaniu tego zjawiska jest policja. Jak pozbyć się kilku jednostek stróżów prawa stojącej na drodze? Poczekać, aż nadejdzie kolejny radiowóz. NPC prowadzący pojazdy nie stanowią zagrożenia tylko dla nas, ale i dla swoich cyfrowych kolegów i to muszę przyznać, bardzo bawi! Nic tutaj nie jest oczywiste, a tym bardziej to, w którym kierunku zacznie uciekać ofiara naszych “testów”. Chaos i zniszczenie! To lubię!

Cross Platforma pełną gębą…

Nie nazwałbym siebie osobą bardzo wymagającą, jeśli o aspekty graficzne chodzi. Jednak pierwsze uruchomienie Saints Row wywarło u mnie mieszane odczucia. Grę ogrywałem w wersji na PlayStation 5, a uczucie płynące z obserwowanych zdarzeń przypominało raczej te, gdy uruchamiam grę we wstecznej kompatybilności, niżeli produkcję z 2022 roku. Najgorzej w tej materii wypadają cutscenki. Liczne zbliżenia na postaci uwypuklają średniej jakości modele. Dzieło Deep Silver zdecydowanie korzystnie prezentuje się w ruchu, a nawet zdarza mu się mieć swoje momenty oraz miejsca, gdzie chciałoby się zatrzymać na dłużej…

Absurdalnie zbugowana opowieść

Niestety, ale wersja, którą dane mi było ogrywać to prawdziwa wylęgarnia bugów. Samochody zaparkowane w kontenerach na śmieci, zaplątanie się rąk głównego bohatera, przez co nie może strzelać, lub jazda obok motocykla, to tylko wierzchołek góry lodowej, który można zobaczyć wewnątrz gry. O ile problemy, które powodowały u mnie tylko akt politowania, mógłbym przepuścić płazem, o tyle te, przez które musiałem rozgrywać całe misje od nowa, nie mogą być pominięte. Mocno liczę, że gra dostanie w dniu premiery sporego patcha, bo obecny poziom jakości mocno kłuje.

Gang Świętych musi jeszcze popracować…

Nie miałem wielkich oczekiwań, więc grą się nie zawiodłem. Bardzo przyjemna i luźna historia, w której poznajemy ludzi, którzy dzielą z nami wspólny cel, cel przejęcia całego Santo Ileso.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam
Bartek Bonnguś

Bartek Bonnguś

Życiowy maruda i indywidualista! Kocha to czego nie rozumie nikt inny, psioczy na to co lubią miliony. Gracz od ponad 20 lat kierujący się mottem "Nic co graczowe, nie jest mi obce"

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected]