The Quarry – recenzja gry. To nie jest kolejne Until Dawn.

Jestem wielkim fanem Until Dawn, więc zasiadając do pierwszej rozgrywki w The Quarry, czułem niemałą ekscytację. Po samych zapowiedziach ten tytuł zapowiadał się dla mnie naprawdę dobrze. Dodatkowe smaczki, takie jak udział Davida Arquette, Brendy Song, czy Teda Raimiego (tak, to brat Sama), tylko pobudzały ekscytację. Czy najnowsza gra od Supermassive Games spełniła moje oczekiwania?

The Quarry – recenzja gry. To nie jest kolejne Until Dawn.

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze…

Akcja rozpoczyna się w typowy dla horrorów sposób. Ciemna noc, auto z parą kochanków, którzy jadą do obozu w głębi lasu, gdzie mają być wychowawcami. I nagle: bum! Coś wpada pod koła, tylko co to było? Na to pytanie próbujemy znaleźć odpowiedź przez 10 rozdziałów.

O The Quarry ciężko jest pisać, żeby nie napisać za dużo, więc postaram się tylko nakreślić najważniejsze informacje. Ponownie mamy do czynienia z grupą młodych osób, które muszą dotrwać do poranka. Pomimo że lokacji jest więcej, niż w Until Dawn, to wydają się one mniej otwarte dla gracza. Szkoda.

Problemy bohaterów rozpoczynają się dość szybko, ale niestety nuda nie oszczędziła wstępu. Później jest znacznie bardziej interesująco, ale o tym musicie przekonać się już sami!

Co to za gameplay, Panie Ferdku?

Nie umiem uciec od porównywania do wcześniej wspomnianych tytułów, ponieważ pamiętam, jak duże wrażenie zrobił na mnie starszy z nich. Został on też opracowany specjalnie pod grę na Dualshocku 4 i wykorzystywał wszystkie jego funkcje. Tym razem twórcy musieli pójść w inną stronę, ponieważ nie jest to exclusive dla PlayStation. Traci na tym sterowanie, które jest monotonne przez QTE, które polegają tylko na wychylaniu gałki albo trzymaniu „X”. Podczas eksploracji nie jest wcale lepiej i gdybym nie miał w sobie genu zbieracza, a fabuła nie byłaby ciekawa, to z chęcią olałbym zbieranie dowodów i kart tarota.

Odnoszę wrażenie, że to bardziej interaktywny film, niż gra. Zgubiono tutaj balans, który obecny był w Until Dawn. Moim zdaniem wystarczyło dodać różne przyciski w QTE i pozwolić graczowi na coś więcej niż tylko wybieranie dialogów i powolne poruszanie się po lokacjach.

Ponarzekałem, to teraz pochwalę!

Czytając pierwsze akapity mojej recenzji, można odnieść wrażenie, że w sumie najnowsze „dziecko” Supermassive Games w ogóle mi się nie podobało. Prawda? Otóż nie! Przeciwnie, po każdej rozgrywce byłem naprawdę zadowolony, a chęć przejścia historii od początku jest tutaj ogromna.

Dzieje się tak, ponieważ pomimo kilku wad (część z nich jest naprawdę irytująca) The Quarry zapewniło mi to, na co czekałem, czyli wspaniały klimat i cudowny scenariusz. Pomimo że nie był on jakiś odkrywczy i nie zaskakiwał, to twórcy przedstawili go w taki sposób, że czułem się, jakbym oglądał coś, czego się nie spodziewałem!

Aktorzy spisali się tutaj bardzo dobrze, a moim ulubionym bohaterem jest postać grana przez Teda Raimiego. Każda scena z jego udziałem powodowała ciarki na moich plecach i zaimponowała mi nieoczywistość jego wątku. Wracając jeszcze do samej warstwy artystycznej, to przeglądając menusy, zebrane dowody, czy dostępne ścieżki fabularne, miałem wrażenie, że eksploruję świat slasherów z lat 80. i 90.. Coś niesamowitego!

Panie, kto panu to tak… skomponował?

Mały spoiler, pierwsza piosenka w grze jest autorstwa Ariany Grande. To pozwoliło mi myśleć, że dostaniemy tutaj mało oryginalnej muzyki, skomponowanej specjalnie pod tę produkcję. Tak bardzo się myliłem!

Już w kolejnych scenach usłyszeć możemy cudowne utwory Pana Iana Livingstone’a. Poruszając się po ciemnym lesie, liście i pozostała flora i fauna, wydają się jednością z nutami zapisanymi na pięciolinii. Podobnie jak nasz Naczelny, bardzo lubię, kiedy soundtrack z gry zostaje ze mną na dłużej i tutaj dostałem dokładnie coś takiego.

Tryby gry dla każdego

Warto również napisać o tym, że mamy tutaj kilka możliwości rozgrywki. Single player, multiplayer i tryb filmowy. Ostatni powstał dla osób, które wolą skupić się na samej historii. Pierwszy to klasyka, klasyków, a ten drugi to ciekawe podejście do tematu.

Gracze wybierają, którymi postaciami chcą grać do końca i podają sobie kontroler w odpowiednim momencie. To wprowadza fajny element imersji. Tym bardziej że tutaj każdy bohater może przeżyć i każdy może umrzeć. Co sprawia też, że możemy obejrzeć ogromną ilość zakończeń.

Wszyscy do Hackett’s Quarry!

Podsumowując moje wypociny, jeżeli jesteście w stanie przymknąć oko na drewniany gameplay, to klimat i fabuła The Quarry Was pochłoną. Cudowna muzyka, fantastyczny scenariusz i dobrze dobrani aktorzy motion capture.

Najnowsza produkcja Supermassive Games, choć trochę mnie zawiodła, to „dowiozła” w tematach, na które najbardziej liczyłem. Jeżeli więc zastanawiacie się, czy warto wybrać się w podróż do Hackett’s Quarry, to jestem w stanie Was tam samych zawieźć!

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected]