Mark Waid po raz kolejny udowadnia, że nawet najbardziej znane historie w uniwersum DC można opowiedzieć w świeży i angażujący sposób. Jeśli zastanawiasz się, czy piąty tom Batman/Superman: World’s Finest jest wart uwagi, odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. To nie tylko kolejna przygoda dwóch największych bohaterów DC, ale także ciekawa próba pokazania ich relacji od zupełnie innej strony.
Historia, którą już znamy? Niekoniecznie
Na pierwszy rzut oka Tajne początki wydają się opowieścią, którą fani komiksów znają na pamięć. Batman i Superman spotykają się po raz pierwszy, uczą się sobie ufać i wspólnie stają naprzeciw wielkiego zagrożenia. Problem w tym, że tę historię opowiadano już wielokrotnie. Mark Waid doskonale zdaje sobie z tego sprawę, dlatego nie próbuje powtarzać schematów. Zamiast tego proponuje alternatywną wersję wydarzeń, która nie burzy dotychczasowej mitologii, ale wzbogaca ją o nowe elementy. Scenarzysta pokazuje pierwsze spotkanie Bruce’a Wayne’a i Clarka Kenta jako proces pełen nieufności, błędnych założeń i wzajemnego testowania granic. To właśnie ten aspekt wypada najlepiej. Batman pozostaje ostrożny i podejrzliwy, podczas gdy Superman stara się dostrzegać w ludziach dobro. Ich odmienne podejście do świata prowadzi do licznych spięć, które nadają historii naturalności. Dzięki temu relacja bohaterów rozwija się stopniowo, a nie w sposób wymuszony.

Siła tkwi w bohaterach
Największym atutem całej serii World’s Finest od początku były doskonale napisane postacie i nie inaczej jest tym razem. Waid rozumie zarówno Batmana, jak i Supermana lepiej niż wielu współczesnych scenarzystów. Superman jest tutaj symbolem nadziei, ale nie naiwniakiem. Potrafi podejmować trudne decyzje i nie daje się łatwo manipulować. Z kolei Batman nie jest przesadnie ponurym samotnikiem, jak często przedstawia się go obecnie. To inteligentny strateg, który dopiero uczy się współpracy z kimś dysponującym niemal boską mocą. W efekcie otrzymujemy dynamiczny duet, którego dialogi czyta się z ogromną przyjemnością. Widać między nimi chemię, a jednocześnie autor nie zapomina o różnicach charakterów. Dzięki temu nawet spokojniejsze sceny potrafią angażować równie mocno jak widowiskowe sekwencje akcji.
Joker i Lex Luthor kradną show
Drugą ważną część albumu stanowi historia skupiająca się na pierwszym spotkaniu Lexa Luthora i Jokera. Już sam pomysł zestawienia dwóch tak odmiennych złoczyńców wydaje się niezwykle atrakcyjny. Lex reprezentuje chłodną kalkulację, intelekt i obsesję kontroli. Joker to natomiast ucieleśnienie chaosu, którego nie da się przewidzieć ani okiełznać. Waid znakomicie wykorzystuje ten kontrast, budując opowieść pełną napięcia i czarnego humoru. Najciekawsze jest jednak obserwowanie, jak Luthor próbuje traktować Jokera jak kolejny element swojej układanki. Czytelnik od początku wie, że taki plan nie może zakończyć się sukcesem, ale właśnie oczekiwanie na nieuchronną katastrofę stanowi największą atrakcję tej historii. To fragment albumu, który momentami okazuje się nawet ciekawszy od głównego wątku. Relacja tych dwóch antagonistów dostarcza wielu świetnych scen i przypomina, dlaczego należą oni do najbardziej ikonicznych złoczyńców w historii komiksu.

Dan Mora nadal zachwyca
Choć przy albumie pracowało kilku rysowników i całość utrzymuje bardzo wysoki poziom wizualny, to obecność Dana Mory nadal pozostaje tu największą siłą. World’s Finest od początku zachwycało klasycznym, niezwykle dynamicznym podejściem do superbohaterskiego komiksu. Bohaterowie wyglądają efektownie, sceny akcji są czytelne, a kadry wręcz kipią energią. Szczególnie dobrze wypadają momenty skupione na relacjach między postaciami. Mimika twarzy, gesty i sposób kadrowania sprawiają, że emocje są doskonale widoczne nawet bez dialogów. To sztuka, której wielu współczesnym twórcom zwyczajnie brakuje. Kolory również zasługują na pochwałę. Są żywe, nasycone i idealnie współgrają z lekkim, przygodowym charakterem serii.
List miłosny do klasycznego DC
Jedną z największych zalet całego runu Waida jest jego ogromna miłość do uniwersum DC. Tajne początki są tego kolejnym dowodem. Autor nie próbuje na siłę dekonstruować bohaterów ani udowadniać, że klasyczne podejście do superherosów jest przestarzałe. Wręcz przeciwnie – pokazuje, że dobrze napisane historie o Batmanie i Supermanie nadal mogą dostarczać mnóstwo emocji bez konieczności uciekania się do szokujących zwrotów akcji czy przesadnego mroku. To komiks pełen optymizmu, przygody i szacunku dla wieloletniej historii DC. Jednocześnie nie sprawia wrażenia archaicznego. Waid umiejętnie łączy klasyczne wartości z nowoczesnym sposobem prowadzenia narracji.

Czy warto sięgnąć po „Tajne początki”?
Piąty tom World’s Finest utrzymuje znakomity poziom całej serii. To album, który z powodzeniem zainteresuje zarówno wieloletnich fanów DC, jak i osoby dopiero rozpoczynające swoją przygodę z tym uniwersum. Największą siłą komiksu pozostają świetnie napisani bohaterowie oraz scenariusz, który potrafi odświeżyć pozornie doskonale znane wydarzenia. Jeżeli cenicie klasyczne historie o Batmanie i Supermanie, ale jednocześnie oczekujecie czegoś więcej niż kolejnego odgrzewanego originu, Tajne początki powinny trafić na waszą listę obowiązkowych lektur.
Sprawdź też poprzednie tomy:
– Batman/Superman: World’s Finest. Diabeł Nezha. Tom 1 – recenzja komiksu – Pojedynek w orientalnym sosie
– Batman/Superman: World’s Finest. Dziwny przybysz. Tom 2 – recenzja komiksu – Superbohaterstwo z sercem
– Batman/Superman World’s Finest. Sprawa Metamorpho. Tom 3 – recenzja komiksu – Metamorpho kradnie show
– Batman/Superman World’s Finest. Powrót do świata Kingdom Come. Tom 4 – recenzja komiksu – Powrót do legendy

