REKLAMA

The Guild 1 Remake Europa 1410 – Pierwsze wrażenia – Praca, praca zawsze popłaca?

Jakub Trojanowski

Opublikowano: 28 września 2026

Spis treści

 

Średniowieczny biznes pełen dynastii uwikłanych w polityczne intrygi – taką specyficzną mieszanką było Europa 1400: The Guild. Dodać do tego można jeszcze troskę o rodzinne dziedzictwo i nieustanną walkę o wpływy. Po ponad 20 latach od premiery do wczesnego dostępu trafił remake tego kultowego tytułu – tyle że pod nieco zmienioną nazwą.

The Guild 1 Remake Europa 1410 – Pierwsze wrażenia – Praca, praca zawsze popłaca?

Ten miecz trzeba wykuć na nowo

Za odświeżenie średniowiecznej strategii zabrało się studio pochodzące z Czech – Ashborne Games, odpowiedzialne za takie tytuły jak Last Train Home czy Comanche. Należy ono do rodziny THQ Nordic, będącej wydawcą tego tytułu. Gra trafiła w ręce graczy 17 września bieżącego roku i już w przeciągu pierwszego tygodnia zdążyła się doczekać pierwszej aktualizacji. Co prawda tytuł wydaje się mocno opierać na założeniach oryginalnego tytułu, jednak ze względu na zmianę tytułu i upływ lat możemy liczyć na pewien powiew świeżości. Już w pierwszych minutach rozgrywki wita nas piękne intro, stworzone z udziałem aktorów, które znacznie zachęca do bliższego zapoznania się z tą pozycją.

Stwórz własne dziedzictwo

W przypadku The Guild 1 Remake Europa 1410 nie można liczyć na fabułę narzuconą odgórnie. To od nas jako graczy zależy, jak potoczą się dalsze wydarzenia i jak będą wyglądać losy naszego bohatera oraz związanej z nim dynastii. Wybory są czymś, czego tej grze zdecydowanie nie brakuje. Już na samym początku musimy podjąć decyzję dotyczącą tego, w którym z pięknych średniowiecznych miast pragniemy stawić czoła innym rodom. Jest się nad czym zastanawiać, bo wśród propozycji znajduje się nasz rodzimy Wrocław i Kutna Hora, która zapewne przypadnie do gustu miłośnikom pewnej serii gier RPG od naszych południowych sąsiadów. Tym bardziej że wśród profesji, które możemy rozwijać, jest kowalstwo. Poza nim wybrać można m.in. stolarza, kamieniarza, krawca czy nawet kapłana. 

REKLAMA
The Guild 1 Remake Europa 1410 – Pierwsze wrażenia – Praca, praca zawsze popłaca?

W przypadku każdej z nich zaczynamy w bardzo podobny sposób – jako szeregowy mieszczanin z domkiem, niewielkim zakładem i jednym pracownikiem. Dopiero w miarę zwiększania produkcji, kolejnych inwestycji i napływu pieniędzy zaczniemy cieszyć się żoną i dziećmi, ale także zajmowanym urzędem i polityką. Lwią część pierwszych godzin rozgrywki zajmuje bardzo żmudna i monotonna produkcja podstawowych dóbr, które potem zamieniamy na przyjemnie brzęczące monety. Następnie kupujemy kolejne surowce, wracamy do warsztatu i cała zabawa zaczyna się na nowo. Tutaj niestety przejawia się jeden z bardziej irytujących aspektów tej gry – brak automatyzacji transportu i uzupełniania surowców. Ze względu na dość powolną podstawową szybkość symulacji większość rozgrywki spędza się raczej na przyśpieszeniu, więc każda decyzja związana z transportem czy produkcją wymaga wrzucenia niższego biegu, żeby nie przegapić wydarzeń z drugiego planu.

 

The Guild 1 Remake Europa 1410 – Pierwsze wrażenia – Praca, praca zawsze popłaca?

Średniowieczny Tinder i LinkedIn

Zdecydowanie widać, że remake pierwszej odsłony serii The Guild to produkcja, która ma dość duże ambicje, Wspomniana wcześniej produkcja czy zarządzanie dynastią to tylko dwie z mechanik, które możemy poznać w tej produkcji. W dalszych etapach rozgrywki zaczynamy napotykać rosnącą w naszej dzielnicy przestępczość utrudniającą prowadzenie biznesu, a wraz ze wzrostem majątku możemy zająć miejsce w urzędzie, co wiązać będzie się z walką o awans w drabinie społecznej i polityką w pełnej krasie. Do dyspozycji mamy tworzenie przepisów, dbanie o relacje z innymi mieszkańcami, ale również szantaż, przekupstwo, napady i oskarżenia kierowane w stronę przeciwnika. Byłoby idealnie, gdyby wszystkie te systemy bezproblemowo ze sobą współpracowały, jednak na ten moment kręgosłupem tytułu pozostaje pętla ekonomiczna, a pozostałe mechaniki sprawiają wrażenie, jakby zostały do niej przyszyte tylko w kilku miejscach. 

The Guild 1 Remake Europa 1410 – Pierwsze wrażenia – Praca, praca zawsze popłaca?

Za mało życia, za dużo okienek

Podczas mojej przygody z The Guild 1 Remake Europa 1410 zwróciłem uwagę na to, że spora część interakcji opiera się na okienkach pełnych tabel czy komunikatów. Z drugiej strony jednak w przypadku poszukiwania potencjalnej małżonki i ewentualne schadzki wiążą się z przeniesieniem do przygotowanych w tym celu dioram. Podobnie rzecz się ma z naszym domem i miejscem pracy – do obu możemy „wejść”. W całej beczce miodu znajdzie się i łyżka dziegciu – niestety zwieńczenie miłosnych podchodów nie nagrodzi nas specjalną sceną czy kolejną dioramą, lecz tylko komunikatem. Muszę przyznać, że choć stylistyka gry bardzo przypadła mi do gustu, to wiele tekstur sprawia wrażenie rozmazanych i znacząco odbiega od tego, na co możemy liczyć po przepięknie wykonanym filmiku wprowadzającym.

The Guild 1 Remake Europa 1410 – Pierwsze wrażenia – Praca, praca zawsze popłaca?

Early Access, czyli fundamenty zamiast imperium

 The Guild 1 Remake: Europa 1410 to obecnie przede wszystkim obietnica tego, czym gra może się stać. Fundamenty są tutaj naprawdę solidne – połączenie prowadzenia biznesu, ekonomii, polityki oraz rozwoju rodzinnej dynastii potrafi wciągnąć, a powrót do założeń pierwszej części serii powinien ucieszyć jej fanów. Jednocześnie obecna wersja ma sporo niedociągnięć: od ręcznego zarządzania transportem, przez niezbyt wygodny interfejs, po mechaniki, które dopiero czekają na rozwinięcie. Na szczęście nie jest to rozwój oparty wyłącznie na ogólnych obietnicach.

The Guild 1 Remake Europa 1410 – Pierwsze wrażenia – Praca, praca zawsze popłaca?

Twórcy przedstawili konkretny roadmap i zapowiedzieli comiesięczne aktualizacje, które mają stopniowo rozbudowywać kolejne elementy produkcji. To pozwala patrzeć na Europa 1410 z ostrożnym optymizmem. Na dziś otrzymujemy więc nieukończony, ale mający sporo potencjału remake. Jeżeli twórcy konsekwentnie zrealizują zapowiedziany plan, z obecnego szkieletu może powstać naprawdę interesujący średniowieczny sandbox. Na razie jednak trzeba pamiętać, że w tej historii jesteśmy dopiero na pierwszym pokoleniu.

 

ZALETY +

WADY -

logo firmy plaion
Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy Plaion!
Jakub Trojanowski

Student medycyny, prywatnie wielki fan papierowego wydania Gwinta. Od dziecka pochłaniam książki i filmy o różnorodnej tematyce. W wolnych chwilach, przy pracy lub nauce zawsze w tle wybrzmiewa klasyczną i filmową. Zarówno w grach, jak i w życiu lubię nieszablonowo podchodzić do problemów. Nie mam ścisłej czołówki ulubionych uniwersów, ale podium zajmują Władca Pierścieni, Wiedźmin i Mass Effect. Co nie znaczy, że z chęcią nie podyskutuję, chociażby o Asasynach goniących po dachach Szturmowców Imperium Galaktycznego.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Jak opuścić tę przeklętą wyspę! – recenzja gry Gothic II Complete Classic

Jak opuścić tę przeklętą wyspę! – recenzja gry Gothic II Complete Classic

 Północna Droga. Tom II. Pasja według Einara. Trzy Młode Pieśni – Recenzja książki – Każde pokolenie pisze własną sagę

 Północna Droga. Tom II. Pasja według Einara. Trzy Młode Pieśni – Recenzja książki – Każde pokolenie pisze własną sagę

Północna Droga. Tom I. Saga Sigrun. Ja jestem Halderd – Recenzja książki – Wikingowie, jakich jeszcze nie znacie

Północna Droga. Tom I. Saga Sigrun. Ja jestem Halderd – Recenzja książki – Wikingowie, jakich jeszcze nie znacie

The Blood of Dawnwalker, czyli jak radzimy sobie z własnymi demonami. Felieton Pod Pada

The Blood of Dawnwalker, czyli jak radzimy sobie z własnymi demonami. Felieton Pod Pada

JEDEN KROK OD ŚMIERCI – RECENZJA FILMU NIE PATRZ W DÓŁ 2 

JEDEN KROK OD ŚMIERCI – RECENZJA FILMU NIE PATRZ W DÓŁ 2 

Księżniczka, nóż i narrator – recenzja gry Slay the Princess

Księżniczka, nóż i narrator – recenzja gry Slay the Princess