REKLAMA

Morbid Metal – Recenzja Gry – Powtórka matką nauki

Jakub Trojanowski

Opublikowano: 28 kwietnia 2026

Spis treści

Lubicie katować się nieustannym powtarzaniem niemalże identycznych sekwencji, ciągłym umieraniem i wmawianiem sobie, że „tym razem to już na pewno uda mi się pokonać bossa”? Tak wiem, możecie być soulsiarzami i twierdzić, że to najlepsza rozrywka na świecie. Z drugiej strony możecie grać też w tytuł, taki jak Morbid Metal, gdzie oprócz wielokrotnych porażek mamy też do czynienia z kipiącą z ekranu akcją.

Projekt studencki? Teraz już nie

Morbid Metal to gra, która zaczynała jako skromny studencki projekt Felixa Schade, który w 2022 roku założył za naszą zachodnią granicą, w przepięknej Kolonii studio, którego zadaniem miała być właśnie praca nad powyższym tytułem. Ich debiutanckie dzieło trafiło na rynek w formie wczesnego dostępu pod skrzydłami giganta branży gier komputerowych – Ubisoftu. Sam główny pomysłodawca wspomina, że głównych inspiracji można doszukiwać się w czasach, gdy sam dużo grywał, szczególnie w Dotę 2 czy serię Darksiders. 

Morbid Metal – Recenzja Gry – Powtórka matką nauki

Z czasem jednak pomysł ewoluował, a na ostateczny kształt projektu wpłynął także Devil May Cry, Metal Rising: Revengeance czy Nier: Automata. Na początku pracował nad tą grą w tajemnicy, jednak z czasem zaczął opowiadać o niej w internecie, co spotkało się z całkiem ciepłym odbiorem innych graczy. Owocem wieloletniej pracy i mnogich wpływów jest powstały na silniku Unity tytuł łączący w sobie cechy hack and slasha z produkcją roguelike, który obecny jest tylko na platformie Steam.

REKLAMA
Morbid Metal – Recenzja Gry – Powtórka matką nauki

Symulacja chaosu czy świat gry

Morbid Metal osadzony jest w mrocznym, futurystycznym świecie utrzymanym w estetyce mocno cybernetycznego post-apo, gdzie rzeczywistość sprawia wrażenie fragmentarycznej i podporządkowanej powtarzalnym iteracjom. Gracz nie porusza się po klasycznie rozumianej, otwartej fabule, lecz po serii zamkniętych przestrzeni – aren i pomieszczeń, które razem tworzą strukturę przypominającą symulację lub zdegradowany system treningowy. Każde podejście traktowane jest jako osobne wcielenie, w którym gracz od początku musi budować swoją skuteczność niemal od zera. W praktyce oznacza to, że pierwsze minuty często kończą się szybkimi porażkami, co wpisuje się w założenie nauki poprzez powtarzalność i obserwację. Świat gry nie tyle opowiada historię wprost, ile buduje ją przez rytm walki, układ przeciwników i stopniowe opanowywanie zasad rządzących tym systemem. Wrażenie „symulacji walki” wzmacnia fakt, że każda próba jest odrębną iteracją, w której gracz testuje swoje umiejętności w tych samych, ale dynamicznie interpretowanych warunkach.

Morbid Metal – Recenzja Gry – Powtórka matką nauki

Każdy run to nowe wcielenie

Rozwój postaci w Morbid Metal opiera się na typowej dla roguelike pętli ryzyka i nagrody, gdzie każde podejście jest krótką, intensywną próbą przetrwania zakończoną resetem. Na początku gracz często doświadcza bardzo szybkich śmierci, co jest częścią procesu uczenia się – kluczowe staje się rozpoznanie schematów ataków przeciwników oraz układu spawnów w poszczególnych pomieszczeniach. Z czasem istotną rolę zaczyna odgrywać wewnętrzna ekonomia runu: zdobywane zasoby i ulepszenia trzeba mądrze inwestować, ponieważ bezpośrednio wpływają na skuteczność kolejnych starć. Każda sesja kończy się podsumowaniem statystyk, które pozwala analizować postęp i błędy. Ważnym elementem systemu jest możliwość płynnego przełączania się między trzema postaciami w locie, co wprowadza dodatkową warstwę strategii i pozwala dostosowywać styl walki do sytuacji. Całość zachęca do stopniowego opanowywania wachlarza ruchów przeciwników oraz planowania rozwoju nie tylko w obrębie jednego runu, ale także w dłuższej perspektywie powtarzalnych podejść.

Morbid Metal – Recenzja Gry – Powtórka matką nauki

Cybernetyczny spektakl walki

Estetyka Morbid Metal opiera się na połączeniu futurystycznej surowości z metaliczną, niemal industrialną stylistyką, w której dominują chłodne barwy, ostre kontrasty i dynamiczne efekty świetlne. Walki są niezwykle czytelne mimo dużej intensywności – każdy cios, unik i zmiana postaci są podkreślone mocnymi efektami wizualnymi, co nadaje starciom rytmiczny, niemal choreograficzny charakter. Kamera pracuje dynamicznie, ale stara się utrzymać klarowność akcji, co jest kluczowe przy tak szybkim tempie rozgrywki. Dźwięk również pełni istotną funkcję – uderzenia mają wyraźny ciężar, a efekty audio wspierają odczuwanie wpływu każdego ataku. Całość sprawia wrażenie gry zaprojektowanej tak, by maksymalnie podkreślić intensywność walki, nawet kosztem subtelności narracyjnej czy spokojniejszych momentów. To doświadczenie nastawione na bodźce i tempo, a nie na kontemplację.

Morbid Metal – Recenzja Gry – Powtórka matką nauki

Uczenie się przez śmierć

Morbid Metal to gra, której rdzeniem jest powtarzalna struktura runów połączona z bardzo szybkim, technicznym systemem walki. Każde podejście funkcjonuje jak osobne wcielenie, w którym gracz – często zaczynając od szybkiej porażki – stopniowo uczy się mechanik, schematów przeciwników i układów pomieszczeń. Kluczowe znaczenie ma tu zarówno ekonomia wewnątrz runu, jak i umiejętne inwestowanie w ulepszenia, które realnie wpływają na kolejne starcia. System trzech przełączanych postaci dodaje warstwę taktyczną i pozwala budować własny styl gry w trakcie jednej sesji. Z czasem ważniejsze od samej reakcji staje się rozpoznawanie wzorców zachowań przeciwników i planowanie kolejnych ruchów. Warstwa audiowizualna wzmacnia intensywność doświadczenia, nadając walkom charakter spektaklu akcji. W efekcie gra oferuje przede wszystkim dynamiczne, wymagające sesje, które najlepiej sprawdzają się w krótszych, regularnych powrotach, gdzie progres wynika z nauki i stopniowego opanowywania systemów, a nie z jednorazowego przejścia.

Morbid Metal – Recenzja Gry – Powtórka matką nauki

 

ZALETY +

WADY -

Jakub Trojanowski

Student medycyny, prywatnie wielki fan papierowego wydania Gwinta. Od dziecka pochłaniam książki i filmy o różnorodnej tematyce. W wolnych chwilach, przy pracy lub nauce zawsze w tle wybrzmiewa klasyczną i filmową. Zarówno w grach, jak i w życiu lubię nieszablonowo podchodzić do problemów. Nie mam ścisłej czołówki ulubionych uniwersów, ale podium zajmują Władca Pierścieni, Wiedźmin i Mass Effect. Co nie znaczy, że z chęcią nie podyskutuję, chociażby o Asasynach goniących po dachach Szturmowców Imperium Galaktycznego.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

GENIUSZ W WERSJI BETA – RECENZJA PIERWSZEGO SEZONU SERIALU MŁODY SHERLOCK 

GENIUSZ W WERSJI BETA – RECENZJA PIERWSZEGO SEZONU SERIALU MŁODY SHERLOCK 

Batman/Superman World’s Finest. Sprawa Metamorpho. Tom 3 – recenzja komiksu – Metamorpho kradnie show

Batman/Superman World’s Finest. Sprawa Metamorpho. Tom 3 – recenzja komiksu – Metamorpho kradnie show

Drama – recenzja filmu – Cisza między słowami

Drama – recenzja filmu – Cisza między słowami

Echoes of Aincrad – nowy zwiastun prezentuje system walki i mechaniki rozgrywki

Echoes of Aincrad – nowy zwiastun prezentuje system walki i mechaniki rozgrywki

Nowy zwiastun Captain Tsubasa 2: World Fighters prezentuje widowiskową rozgrywkę

Nowy zwiastun Captain Tsubasa 2: World Fighters prezentuje widowiskową rozgrywkę

Bandai Namco zaprasza na Warsaw Game Days 2026 – przedpremierowe atrakcje dla graczy

Bandai Namco zaprasza na Warsaw Game Days 2026 – przedpremierowe atrakcje dla graczy