Projektowi Wielkiej Republiki, na który składają się przede wszystkim powieści, towarzyszą także komiksy. Szczególne miejsce wśród nich zajmują te określane jako mangi, które, choć nawiązują do wschodniej stylistyki, stanowią raczej hybrydę stylów i rozwiązań.
Dobry scenarzysta podstawą dobrej mangi
Przeczucie to zeszyt należący do podserii wchodzącej w skład multimedialnego projektu przedstawiającego historie należące do okresu Wielkiej Republiki (ang. High Republic). Twórcy korzystają z niezagospodarowanego okresu 500 – 100 BBY (przed bitwą o Yavin, którą widzieliśmy w Nowej Nadziei) wplatając tam własne opowieści. Za scenariusz zeszytu po raz kolejny odpowiada Daniel José Older (Wielka Republika, Wojna łowców nagród). Co ciekawe, ma on na swoim koncie również wiele książek związanych z uniwersum Gwiezdnych Wojen, a zwłaszcza tych, które należą do wspomnianego wcześniej projektu. Rysunki wyszły natomiast spod rysika Haining (Poison Ivy, DC vs. Vampires, Spirit World). Za przekład z angielskiego odpowiada Jacek Drewnowski, w Polsce zeszyt trafił na rynek pod szyldem wydawnictwa Egmont. Na powyższy tytuł składają się aż 144 strony, a mimo braku numeracji jest on już szóstym i prawdopodobnie ostatnim w tej podserii (trzeba pamiętać o prequelu w postaci Na skraju równowagi – wspomnienia).

Mam (nie)złe przeczucia co do tego
Nihilowie nadal panoszą się po galaktyce, sielankowa planeta Banchii już dawno przestała taką być, a na wsparcie przybywa sam Mistrz Yoda. Mimo że obiecuje odstawić młodziki w bezpieczne miejsce, to podobnie jak w wielu jego innych przygodach Moc i napotkane wydarzenia prowadzą go zupełnie inną drogą. Tym razem wyczuwa zakłócenia, obok których nie może przejść obojętnie. Okazuje się, że prowadzą one na opuszczoną stację kosmiczną, a stoi za nimi sam Marchion Ro, który nasyła na Jedi swoich podwładnych oraz okropne pomioty zwane Bezimiennymi, które wielokrotnie przewijały się w historiach z okresu Wielkiej Republiki. Pamiętając o naukach pewnego owłosionego przyjaciela, Yoda zamierza przy okazji odkryć stojącą za nimi tajemnicę. Oko Nihilów nie ułatwia mu jednak zadania, dodając do równania życie niewinnych cywilów.

Czas zawiązać trochę wątków
W tym tomie szczególną moją uwagę przyciągnęło podejście mistrza Yody do Bezimiennych – kreatur wpływających tylko na osoby wrażliwe na Moc. Pamiętając o odkryciu poczynionym wcześniej przez Burryagę, znacząco zmienia swoje podejście do napotkanych stworzeń, jednocześnie narażając się na ich wpływ. Dzięki temu, to, co odkrywa jednocześnie zaskakuje, ale także daje nadzieję na zbliżające się ostateczne starcie wieńczące konflikt z Nihilami. Dodatkowym atutem jest także bezpośredni kontakt wspomnianego mistrza Jedi z Marchionem Ro – dwóch niemalże legendarnych osobistości uosabiających obie strony barykady. Z drugiej strony jednak mamy do czynienia tylko z rozszerzeniem głównego wątku fabularnego, gdyż mimo wspomnianych powyżej wydarzeń fabuła Przeczucia nie popycha historii epoki Wielkiej Republiki do przodu.
Grafika niczym miecz świetlny – potrafi być różna
Warstwa wizualna Przeczucia wyraźnie odróżnia się od wcześniejszych tomów Na skraju równowagi, głównie za sprawą zmiany rysowniczki. Haining stawia na bardziej surową, momentami oszczędną kreskę, która mocniej akcentuje emocje i napięcie sceniczne niż widowiskowość samej akcji. Kadry są czytelne, znacznie bardziej statyczne, a narrację wizualną określić można jako spokojniejszą, niemal kontemplacyjną. W oczy rzuca się także przerzucenie uwagi z wszechobecnego ruchu na twarze postaci, które wiele zyskują dzięki większemu skupieniu na detalach. To podejście dobrze współgra z tematyką przeczucia, czyli niepokoju i nadciągającego zagrożenia, choć jednocześnie może ograniczać dynamikę niektórych sekwencji starć. Styl Haining nadrabia jednak w scenach związanych z Bezimiennymi, w których wprowadza ona niemalże horrorowy klimat.
Sprawdź też: Star Wars. Yoda – recenzja komiksu – Mistrz, uczeń i cień przeszłości. Yoda w nowym świetle

Czasem informacja bywa ważniejsza od akcji.
Star Wars: Wielka Republika. Na skraju równowagi. Przeczucie jest zeszytem wyraźnie nastawionym na budowanie nastroju i pogłębianie konfliktu, a nie na spektakularną eskalację wydarzeń. Powyższa manga pełni rolę narracyjnego pomostu, rozwijając wątki Nihilów, wzmacnia poczucie zagrożenia i pozwala lepiej zrozumieć emocjonalny ciężar spoczywający na barkach Jedi, w tym samego Yody. Choć fabularnie nie jest to tytuł kluczowy dla całej sagi Wielkiej Republiki, stanowi wartościowe uzupełnienie dla czytelników śledzących ten okres chronologicznie. To historia spokojniejsza, bardziej refleksyjna, która stawia na atmosferę i przeczucie nadchodzącej katastrofy — kosztem tempa i widowiskowości.
Sprawdź też: Star Wars Wielka Republika. Bitwa o Moc – recenzja komiksu – Moc jest we mnie silna

