REKLAMA

WWE 2K26 – recenzja gry. Wrestling dla opornych.

Darek Grzybowski

Opublikowano: 29 sierpnia 2026

Spis treści

WWE 2K26 miało być czymś nowym dla fanów wrestlingu. Z jednej strony seria od kilku lat konsekwentnie się rozwija, a twórcy próbują słuchać graczy. Z drugiej – przy niemal corocznych premierach coraz trudniej znaleźć powód, dla którego posiadacz poprzedniej części powinien sięgnąć po kolejną. Tym razem twórcy obiecali między innymi poprawiony gameplay, nowe rodzaje walk, jeszcze większy roster oraz zmiany w praktycznie każdym większym trybie. Czy faktycznie dostaliśmy najlepsze WWE 2K od lat?

 

Gameplay bliższy memu sercu

 

Najważniejszą częścią każdej gry z serii WWE jest oczywiście sama walka. Tutaj WWE 2K26 naprawdę widać pracę włożoną przez twórców. Nie mamy do czynienia z rewolucją, ale Visual Concepts poprawiło wiele elementów, które wcześniej potrafiły irytować.

Jedną z najważniejszych zmian jest system staminy. W trakcie walki musimy zdecydowanie bardziej uważać na kondycję naszego zawodnika. Jeżeli przesadzimy z bieganiem czy wykonywaniem kolejnych akcji, możemy się zmęczyć, a wtedy nasze możliwości zostają mocno ograniczone. 

REKLAMA
WWE 2K26 – recenzja gry. Wrestling dla opornych.

Dzięki temu walki mają również lepsze tempo. Nie jest już tak, że obaj zawodnicy przez kilka minut bez przerwy wykonują kolejne akcje, a cały pojedynek wygląda jak konkurs wciskania przycisków. Trzeba trochę bardziej planować swoje ruchy i obserwować przeciwnika.

Do tego dochodzą nowe interakcje z otoczeniem, bronie oraz cztery nowe (lub powracające) typy meczów – Inferno Match, Dumpster Match, I Quit oraz 3 Stages of Hell. Szczególnie dwa ostatnie przypadły mi do gustu. 

W końcu też system reversali (przejęć ciosów) jest mniej irytujący. Znacznie lepiej da się wyczuć moment na kontrę i nie powoduje to chęci rzucenia padem jak w ostatnich latach.

WWE 2K26 – recenzja gry. Wrestling dla opornych.

 

Roster, w którym jest co wybierać

WWE 2K26 posiada jeden z największych rosterów w historii serii. Ponad 400 zawodników robi naprawdę ogromne wrażenie, dostępne są zarówno legendy tego biznesu, obecne gwiazdy, a także różne wersje poszczególnych wrestlerów.

Modele większości najważniejszych gwiazd prezentują się świetnie. Gra dostępna jest wyłącznie na obecnej generacji konsol oraz PC oraz Nintendo Switch 2, dzięki czemu twórcy mogli mocniej skupić się na jakości oprawy. Wejścia zawodników wyglądają bardzo efektownie, areny są pełne szczegółów, a oświetlenie potrafi zrobić naprawdę dużą różnicę. To, co podobało mi się mniej, to dziwny przerywnik z robieniem emotek i wypuszczaniem pirotechniki, przy wchodzeniu zapaśników do ringu. Kompletnie to niepotrzebne.

WWE 2K26 – recenzja gry. Wrestling dla opornych.

Dlatego też nie wszystko jest takie idealne. Nie każdy model jest dopracowany na tym samym poziomie. Nadal zdarzają się również dziwne animacje czy problemy z fizyką. Czasami ręka, czy noga przejdą przez linę, zawodnik wykona ruch w nienaturalny sposób albo ciało przeciwnika zachowa się tak, jakby grawitacja zniknęła z tego świata. Ważne, że takie błędy, nie pojawiają się, zbyt często.

Co robić w WWE 2K26?

Jak co roku mamy tutaj naprawdę sporo możliwości. Najwięcej czasu spędziłem jak zwykle w zwykłych walkach, ale pozostałe tryby również potrafią przyciągnąć na dłużej.

Showcase Mode

Tegoroczny Showcase poświęcono CM Punkowi. To ciekawy wybór, zawodnik ten ma za sobą nawet przeszłość w UFC, więc dał się poznać szerszej publiczności. Stoczył też wiele ikonicznych starć, więc twórcy mieli w czym wybierać.

Dużym plusem jest zaangażowanie samego Punka w narrację. Dzięki temu otrzymujemy możliwość spojrzenia na jego karierę z nieco innej perspektywy i odtworzenia najważniejszych walk. Te filmowe przerywniki w Showcase, to coś, za co uwielbiam ten tryb.

WWE 2K26 – recenzja gry. Wrestling dla opornych.

Problemem pozostają jednak zadania, które musimy wykonywać podczas pojedynków. Czasami, zamiast po prostu cieszyć się walką, skupiamy się na tym, żeby w odpowiednim momencie wykonać konkretną akcję. Szczególnie irytujące są zadania czasowe, które potrafią wymagać bardzo precyzyjnego działania.

MyGM

Tutaj jest naprawdę dobrze, chociaż nigdy nie był to mój ulubiony tryb. MyGM od kilku lat systematycznie się rozwija i WWE 2K26 jest na to świetnym dowodem.

Więcej zawodników w pojedynczych walkach, nowe możliwości organizowania gali, dodatkowe typy starć oraz większa swoboda w zarządzaniu federacją sprawiają, że możemy naprawdę poczuć się jak osoba odpowiedzialna za cały show.

Ja obecnie nie mam tyle czasu, żeby zatracić się w takich formach zabawy, ale jeżeli ktoś lubi trochę pogłówkować i przeglądać opcje zabawy długimi godzinami, to na pewno będzie zadowolony.

WWE 2K26 – recenzja gry. Wrestling dla opornych.

MyRise

MyRise powinien być jednym z najważniejszych trybów dla graczy, którzy lubią tryby fabularne w grach sportowych. Niestety WWE 2K26 nie wykorzystuje tego potencjału.

Historia jest zdecydowanie mniej interesująca niż w poprzedniej części, a pomiędzy ważniejszymi wydarzeniami pojawia się sporo wypełniaczy. Zamiast rozwijać fabułę, jesteśmy zmuszani do rozgrywania kolejnych walk, aby zdobywać odpowiednią liczbę punktów.

W pewnym momencie zaczyna to po prostu męczyć. Co z tego, że historia zaczyna robić się ciekawa, skoro chwilę później musimy rozegrać kilka praktycznie identycznych pojedynków?

WWE 2K26 – recenzja gry. Wrestling dla opornych.

The Island nadal jest problemem

The Island to jeden z tych trybów, przy których mam bardzo mieszane uczucia.

Z jednej strony pomysł jest ciekawy. Mamy trzy frakcje, własną postać, zadania, walki i przestrzeń, po której możemy swobodnie się poruszać. Tegoroczna wersja jest również bardziej rozbudowana i ma więcej zawartości niż wcześniej.

Z drugiej strony cały czas mam wrażenie, że jest to element gry zaprojektowany przede wszystkim po to, aby zachęcić nas do wydawania VC.

Sklepy, kosmetyka, rozwój własnego zawodnika i możliwość inwestowania w statystyki sprawiają, że trudno nie odnieść wrażenia, iż cały system został zaprojektowany wokół wirtualnej waluty.

WWE 2K26 – recenzja gry. Wrestling dla opornych.

I właśnie tutaj dochodzimy do największego problemu WWE 2K26.

Ringside Pass – czy naprawdę tego potrzebowaliśmy?

2K postanowiło odejść od dotychczasowego modelu DLC i zastąpić go przepustką sezonową Ringside Pass. Mamy darmową i oczywiście płatną ścieżkę nagród, a kolejne elementy zdobywamy poprzez granie i zdobywanie doświadczenia.

Sam pomysł nie jest zły. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy patrzeć na to, co zostało przeniesione do przepustki.

WWE 2K26 – recenzja gry. Wrestling dla opornych.

Zawodnicy, stroje, pasy czy inne elementy, które wcześniej mogliśmy po prostu zdobyć lub kupić, teraz są częścią systemu progresji. Do tego dochodzi grind, który momentami wydaje się sztucznie wydłużać rozgrywkę.

Co ciekawe, nagrody z przepustki nie znikają po zakończeniu sezonu, więc nie mamy tutaj potencjalnego problemu z FOMO. Mimo wszystko trudno pozbyć się wrażenia, że zamiast dać graczom więcej zawartości, 2K najpierw podzieliło ją na kawałki, a następnie zaczęło sprzedawać ją w nowym systemie. Jest to obecnie częsta praktyka, ale nie znaczy to, że musimy ją zaakceptować.

Oprawa na najwyższym poziomie

Jeżeli chodzi o grafikę i dźwięk, WWE 2K26 wypada na wysokim poziomie. Szczegółowe modele, widowiskowe wejścia, oświetlenie aren i zachowanie publiczności sprawiają, że podczas większych gal naprawdę można poczuć klimat transmisji WWE. Nie powinno to dziwić, ponieważ akurat do takich detali twórcy przywiązują uwagę od lat.

WWE 2K26 – recenzja gry. Wrestling dla opornych.

Bardzo dobrze wypada również komentarz. Dodanie Wade’a Barretta i Bookera T było świetnym pomysłem. Szczególnie Booker potrafi nadać walce charakteru i sprawić, że nawet zwykły pojedynek brzmi ciekawiej.

Oczywiście po kilkudziesięciu godzinach zaczniemy słyszeć powtarzające się kwestie, ale i tak jest to jedna z najlepszych warstw komentarza w historii serii. 

Czy WWE 2K26 zdało egzamin?

Moim zdaniem tak, ale nie bez zastrzeżeń.

Sama walka jest świetna. Roster jest ogromny, oprawa robi wrażenie, MyGM daje mnóstwo frajdy, a Showcase z CM Punkiem jest jednym z ciekawszych trybów. Jeżeli ktoś chce po prostu odpalić WWE i rozegrać kilka efektownych pojedynków, będzie bardzo zadowolony.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy spojrzymy na całość.

MyRise rozczarowuje, The Island nadal wygląda jak miejsce stworzone wokół VC, a Ringside Pass jest rozwiązaniem, którego w grze za pełną cenę zwyczajnie nie powinno być. W dodatku część trybów sprawia wrażenie, jakby twórcy bali się dokonać większych zmian.

Czy warto, więc sięgnąć po ten tytuł? Jest to nalepszy wrestling od lat, ale nie ustrzegł się typowych wad dla tytułów od 2K. Jednym słowem: warto, jest jednak pewne “ale”.

Warto, bo alternatyw brak. Dla mnie wciąż niedoścignionym wzorem pozostają tytuły z serii SmackDown vs Raw od Yuke’s i THQ. 

I właśnie dlatego WWE 2K26 zostawia mnie z mieszanymi uczuciami. Gra jest naprawdę dobra. Momentami nawet bardzo dobra. Tylko że decyzje dotyczące monetyzacji sprawiają, że zamiast mówić o świetnym wrestlingu, musimy po raz kolejny rozmawiać o tym, ile jeszcze można wyciągnąć z kieszeni gracza.

ZALETY +

WADY -

Darek Grzybowski

Pasjonat filmów i seriali, muzyki oraz klocków LEGO. Moje życie kręci się wokół popkultury oraz futbolu amerykańskiego, w który gram od 2015 roku. Na wszystkich socialach znajdziecie mnie jako @MiamiBricks22.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

MotoGP 26 – recenzja gry. Pierwszy raz na dwóch kółkach.

MotoGP 26 – recenzja gry. Pierwszy raz na dwóch kółkach.

EA Sports UFC 6 – recenzja gry – Czy EA w końcu zrobiło dobre MMA?

EA Sports UFC 6 – recenzja gry – Czy EA w końcu zrobiło dobre MMA?

Ta gra zaczyna się jak bajka, a kończy jak koszmar. Resonance: A Plague Tale Legacy – recenzja gry

Ta gra zaczyna się jak bajka, a kończy jak koszmar. Resonance: A Plague Tale Legacy – recenzja gry

WROTA OTWARTE NA OŚCIEŻ – RECENZJA FILMU NAZNACZONY: WYJŚCIE Z MROCZNEGO WYMIARU 

WROTA OTWARTE NA OŚCIEŻ – RECENZJA FILMU NAZNACZONY: WYJŚCIE Z MROCZNEGO WYMIARU 

NOSTALGIA W NOWYM RYTMIE – RECENZJA CAMP ROCK 3 

NOSTALGIA W NOWYM RYTMIE – RECENZJA CAMP ROCK 3 

Star Wars. Wielka Republika. Strach Jedi – Recenzja komiksu – Czego tak naprawdę boją się Jedi?

Star Wars. Wielka Republika. Strach Jedi – Recenzja komiksu – Czego tak naprawdę boją się Jedi?