UPADEK LUDZKOŚCI – RECENZJA FILMU KRÓLESTWO PLANETY MAŁP

UDOSTĘPNIJ

Seria Planeta Małp to klasyka science fiction, która od momentu swojej premiery w 1968 roku zrewolucjonizowała kino tego gatunku. Reżyser Franklin J. Schaffner, adaptując powieść Pierre’a Boulle’a, stworzył dzieło, które nie tylko zaskakuje fascynującą fabułą, ale również skłania do głębszej refleksji nad kondycją ludzkiej cywilizacji. Tym razem do tego świata swoje przysłowiowe trzy grosze postanowił dołożyć Wes Ball, przenosząc nas trzysta lat do przodu i przedstawiając zupełnie nową historię, w mojej ocenie nie mniej ciekawą od oryginalnej trylogii.   

PODRÓŻ W CIENIU DZIEDZICTWA

Królestwo Planety Małp – Recenzja

 
       Królestwo Planety Małp to film, który zaskakuje. Pierwsze trailery mogły budzić mieszane uczucia, ale ostateczny efekt w mojej ocenie przewyższył oczekiwania. Jeśli jest się fanem serii, brak reżyserii Matta Reevesa nie będzie tu problemem. Nowa odsłona powinna sprawić, że będziecie ukontentowani tym seansem, z kolei  jeśli poprzednie części Was nie przekonały, najnowsza również raczej tego nie zmieni, zarówno pod względem odczuć jak i perspektywy.  
 
 
       Historia filmu rozgrywa się wiele lat po tym jak Ceaser doprowadził swoje plemię do oazy. W międzyczasie powstało wiele różnych społeczeństw, z kolei rasa ludzka zamieniła się z małpami swoimi rolami w ekosystemie. Po niemal siedmiu latach za reżyserskimi sterami zasiadł Wes Ball, który ponownie zaprosił nas do tego fascynującego świata. Fabuła tym razem skupia się wokół głównego bohatera o  imieniu Noa, który mieszka w wiosce przyjaźnie nastawionych małp. Po drugiej stronie mamy samozwańczego przywódcę, który zaczyna zniewalać inne grupy, dążąc do wejścia w posiadanie potężnej, ludzkiej technologii. Niestety, po okresie sielanki nastał czas, gdy wioska głównego bohatera padła łupem wrogich naczelnych. W wyniku najazdu część mieszkańców poniosła śmierć, z kolei pozostałe osobniki zostają pojmane. Noa postanawia wyruszyć śladami najeźdźców, by uwolnić swoich pobratymców. W trakcie swojej podróży poznaje dziewczynę, z którą nawiązuje istotną dla przebiegu dalszych wydarzeń relację. Razem wyruszają do obozu wroga, gdzie następuje kulminacja całej akcji. 

Królestwo Planety Małp – Recenzja

PRAWO DŻUNGLI

Królestwo Planety Małp cechuje się wolnym, wyczekiwanym tempem, które może być odbierane zarówno jako zaleta, jak i wada. Z perspektywy całości (no może poza końcowymi scenami filmu) w mojej ocenie wyszło to tytułowi na plus. Akcja ma miejsce wiele lat po wydarzeniach, które towarzyszyły poprzedniej trylogii. Planeta w całości została opanowana przez małpy, które rozwinęły się do tego stopnia, że zaczęły się komunikować w ludzkiej mowie. Wszystkie te wydarzenia przyczyniły się do tzw. fikołka ewolucyjnego, który zepchnął ludzkość na margines na wielu płaszczyznach. Zjawisko bezpośrednio łączy się z tempem filmu, o którym powyżej wspominałem, gdyż dzięki temu twórcy zaprosili nas do obserwacji wciągającej historii. Prezentuje ona m.in. życie społeczności małp, stwarzając nam możliwość zaglądnięcia do ich wioski czy poznania rytuałów. Moment, w którym Noa wyrusza na vendette był idealną okazją, żeby tempo nieco podkręcić. Tak się jednak nie stało, z kolei na przestrzeni dalszych wydarzeń można wyszczególnić może ze trzy, cztery większe sceny akcji. Niewątpliwie reżyser postawił na akcent podróży, a także konfrontacji z przeszłością. Nacisk położono również na aspekt budowania relacji, szczególnie małp  
z tajemniczą dziewczyną.

Królestwo Planety Małp – Recenzja

Wszystkie te zabiegi wprowadzono naprawdę wdzięcznie z dbałością o detale, jednakże to spokojne, stałe tempo w drugiej połowie produkcji zaczęło najzwyczajniej w świecie nużyć. W pewnym momencie poczułem, że wszystkie karty z talii znajdują się w moich dłoniach zarówno pod kątem przewidywalności dalszych wydarzeń jak i informacyjnym. Ostatecznie widz czeka na ten jeden jedyny punkt kulminacyjny, solidną dawkę adrenaliny, czego w ogólnym rozrachunku nie otrzymuje, a przynajmniej nie w takim stopniu, jakiego oczekiwał.  Nie chciałbym jednak, aby odebrano mnie źle. Królestwo Planety Małp mimo swoich wad jest naprawdę solidnie zrealizowaną produkcją, bez poczucia taniości efektów komputerowych, w tym elementów tła CDA. Niemal przez cały film towarzyszą nam ładne ujęcia, piękna scenografia oraz dobra gra światłem.  
 

Sprawdź też : W głowie się nie mieści 2 – recenzja filmu. „Nowe” emocje w natarciu. 

Pod względem strony aktorskiej, ocenie możemy poddać jedynie Frey’e Allan, która publice kojarzyć się może z nie najlepszą rolą Ciri w serialu Wiedźmin. Tym razem wypadła jednak dużo lepiej, co pokazuje, że odpowiednie poprowadzenie aktora bądź aktorki, jak i dobrze ułożony scenariusz mogą wydobyć znacznie szerszą paletę umiejętności odtwórcy roli.

NOWY ŚWIAT

Królestwo Planety Małp – Recenzja

Królestwo Planety Małp to produkcja, która broni się warsztatowo i wizualnie. Pomimo swojej nierówności, procentuje dużym naciskiem na relacje między postaciami i odpowiednim zaprezentowaniem tego niesamowitego świata. Mimo iż momentami brakuje mi nieco bardziej dynamicznego tempa, jak i większej liczby scen akcji, film potrafi przykuć uwagę oraz zaangażować się w dalsze poczynania głównych bohaterów. Przeplatając wątki akcji, dramatu i refleksji nad naturą człowieczeństwa, produkcja zgłębia tematykę poświęcenia i przetrwania. Kluczem bowiem do ostania się jest ciągłość, niezależnie od tego, czy mówimy o sprawach wielkich, czy z pozoru małych. Umarł król, niech żyje król!

Zalety

– Klimatyczna Ścieżka Dźwiękowa,

– Głęboki Przekaz Emocjonalny,

– Zaawansowana Technologia CGI.

Wady

– Tempo Narracji,

– Złożoność Fabularna,

– Niespójne Zakończenie.