Poprzedni
Następny

The Menu – recenzja filmu. Spektakularna uczta, na którą musicie zarezerwować stolik!

Disney przyzwyczaił mnie ostatnio do ciekawych i różnorodnych produkcji . W kinach, czy na platformie Disney+ co rusz trafiam na pozytywne zaskoczenia. Na jednym z seansów zaintrygował mnie zwiastun dzisiejszego bohatera mojej recenzji. Do tego stopnia, że stał się dla mnie najbardziej oczekiwanym filmem jesieni. Czy było warto czekać?

The Menu – recenzja filmu. Spektakularna uczta, na którą musicie zarezerwować stolik!

Przystawka

Margot (Anya Taylor – Joy) zostaje poproszona, by towarzyszyć Taylorowi (Nicholas Hoult) w kulinarnym doświadczeniu, jakim jest kolacja w elitarnej restauracji Hawthorne. Nieświadoma tego, co ją czeka, wybiera się w rejs na wyspę o tej samej nazwie, na której mieści się przybytek ekscentrycznego i hołubionego szefa kuchni Slowika (Ralph Fiennes).

W podróży towarzyszy jej wpływowa krytyczka kulinarna Lillian (Janet McTeer) wraz ze swoim nadskakującym jej menadżerem Tedem (Paul Adelstein), para stałych bywalców Anne (Judith Light) oraz Richard (Reed Birney), gwiazdor filmowy (John Leguizamo) z asystentką      Felicity (Aimee Carrero) oraz trzech      pracujących dla właściciela wyspy i inwestora korpo lemingów – Soren (Arturo Castro), Bryce(Rob Yang) i Dave (Mark St. Cyr).

Po dotarciu do miejsca docelowego zaczyna się całe show. Goście zostają oprowadzeni po wyspie, zapoznają się z technikami przygotowania i pozyskiwania produktów finalnie lądujących na talerzach smakoszy. Panująca atmosfera od początku jest gęsta, kucharze żyją w komunie podlegającej wojskowym wręcz restrykcjom. Śmiertelnie poważni i zdyscyplinowani podwładni zachowują się niczym członkowie sekty.

Wykwintna eksperiencja kosztuje biesiadników ponad 1000 dolarów od osoby. Prestiżowa restauracja tylko dla wyselekcjonowanych i wpływowych person. Po wejściu do obiektu wszyscy zostają zapoznania z panującymi zasadami.

Nie wolno robić zdjęć posiłkom. Po wyjściu nie można zdradzać menu. Nie można jeść, można tylko się delektować. A na końcu każdy uczestnik musi odkryć, jaki był motyw przewodni wieczerzy. Wirtuoz kuchni informuje, że cała przygoda potrwa 4,5 godziny.

Pierwsze danie

Od samego początku film przypomina mi rewelacyjne Na noże. Mamy grupę osób, poznajemy ich indywidualne historie, by potem obserwować, jak radzą sobie tu i teraz. Postacie są skrajne, każdy ma jakąś tajemnicę i nie należy do krystalicznie czystych. Część z nich przybyła dla lansu, część dlatego, że może sobie na to pozwolić dzięki swojemu statusowi społecznemu, a ponadto znajdą się też prawdziwi foodie, którzy są w stanie wyczuć każdy składnik i nie sprawia im trudności wyłapanie techniki, w jakiej został przyrządzony. I pośród tych wszystkich osób mamy buntowniczą Margot, która nie rozumie całej tej egzaltacji i nie krępuje się wyrażać kontrowersyjnych opinii o autorskim popisie szefa. Swoją drogą, właśnie w ten sposób wyobrażałam sobie luksusowe restauracje (chociażby w naszym polskim, nieistniejącym już atelier Amaro) – wykwintne potrawy serwowane w mikroskopijnych porcjach, alkohol do każdego „momentu” z karty, a tuż po opuszczeniu murów gospody zostajemy z pustym brzuchem i portfelem.

Drugie danie

Najmocniejszym elementem filmu jest dynamika interakcji pomiędzy postaciami. Fiennes i Taylor mają niesamowitą chemię, odbijają piłeczkę w słownych potyczkach, rozgrywają partię niewidzialnych szachów, których stawka jest najwyższą z możliwych. Produkcja obfituje w czarny humor, każdy widz doceni błyskotliwe riposty i komentarze. Nie braknie tu satyry na przeintelektualizowanych awangardzistów, którzy gonią własny ogon, próbując osiągnąć najwyższy stopień oryginalności. Na ekranie panuje atmosfera napięcia, przyznam, że zwiastun zmylił mój trop, myślałam, że całość pójdzie w zupełnie innym kierunku. Momentów, w których obstawiałam, że nadejdzie trzęsienie ziemi i wydarzy się przełom, było sporo, finalnie jednak fabuła okazała się dość przewidywalna.

Elementy dekoracyjne

Za reżyserię odpowiada Mark Mylod twórca takich hitów jak Sukcesja, Shameless czy Gra o Tron. Z takim dorobkiem można spodziewać się jakości. I uwierzcie mi, że nie wyjdziecie z kina rozczarowani. Całokształt to prawdziwe widowisko. Jest świetnie zagrany, w obsadzie przewija się cała plejada aktorów, nie ma tu słabo zagranych ról. Hoult w roli obsesyjnie zapatrzonego w swojego kulinarnego idola jest rozbrajający, natomiast      Fiennes jako Słowik, dodał do swojej roli szczyptę demonizmu znanego z wcześniejszej kreacji Tego, którego imienia nie wolno wymawiać. Nie można pominąć genialnych kadrów i zdjęć. Szczególnie widowiskowe są ujęcia jedzenia, a także zsynchronizowane przygotowanie potraw. Zapewniam, że na pewno nie jedna migawka przyprawi Was o burczenie w brzuchu lub cieknącą ślinę. Na mnie najmocniej zadziałał podwójny cheeseburger, patrząc na niego, czułam smak i zapach. Do pary mamy rewelacyjne udźwiękowienie, podskakiwałam w fotelu podczas momentów serwowania dań lub słysząc gremialne – Tak, szef!

Deser

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. O filmie mogłabym napisać o wiele, wiele więcej, ale nie chciałam Wam niczego zaspoilerować. The Menu to  wartki i wciągający spektakl, jednak największą moc będzie miał, gdy zobaczycie go po raz pierwszy, odkrywając historie i motywy bohaterów warstwa po warstwie, niczym w najlepszym, piętrowym torcie. Obrazowi można momentami zarzucić brak logiki albo zmarnowany potencjał na mniejsze wątki, ale te drobne wady to nic w porównaniu z całym przedstawieniem, wykwintnym niczym kolacja, na którą warto zarezerwować stolik. Jak dla mnie mocne 7,5/10.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

Poprzedni
Następny

The Menu – recenzja filmu. Spektakularna uczta, na którą musicie zarezerwować stolik!

Disney przyzwyczaił mnie ostatnio do ciekawych i różnorodnych produkcji . W kinach, czy na platformie Disney+ co rusz trafiam na pozytywne zaskoczenia. Na jednym z seansów zaintrygował mnie zwiastun dzisiejszego bohatera mojej recenzji. Do tego stopnia, że stał się dla mnie najbardziej oczekiwanym filmem jesieni. Czy było warto czekać?

The Menu – recenzja filmu. Spektakularna uczta, na którą musicie zarezerwować stolik!

Przystawka

Margot (Anya Taylor – Joy) zostaje poproszona, by towarzyszyć Taylorowi (Nicholas Hoult) w kulinarnym doświadczeniu, jakim jest kolacja w elitarnej restauracji Hawthorne. Nieświadoma tego, co ją czeka, wybiera się w rejs na wyspę o tej samej nazwie, na której mieści się przybytek ekscentrycznego i hołubionego szefa kuchni Slowika (Ralph Fiennes).

W podróży towarzyszy jej wpływowa krytyczka kulinarna Lillian (Janet McTeer) wraz ze swoim nadskakującym jej menadżerem Tedem (Paul Adelstein), para stałych bywalców Anne (Judith Light) oraz Richard (Reed Birney), gwiazdor filmowy (John Leguizamo) z asystentką      Felicity (Aimee Carrero) oraz trzech      pracujących dla właściciela wyspy i inwestora korpo lemingów – Soren (Arturo Castro), Bryce(Rob Yang) i Dave (Mark St. Cyr).

Po dotarciu do miejsca docelowego zaczyna się całe show. Goście zostają oprowadzeni po wyspie, zapoznają się z technikami przygotowania i pozyskiwania produktów finalnie lądujących na talerzach smakoszy. Panująca atmosfera od początku jest gęsta, kucharze żyją w komunie podlegającej wojskowym wręcz restrykcjom. Śmiertelnie poważni i zdyscyplinowani podwładni zachowują się niczym członkowie sekty.

Wykwintna eksperiencja kosztuje biesiadników ponad 1000 dolarów od osoby. Prestiżowa restauracja tylko dla wyselekcjonowanych i wpływowych person. Po wejściu do obiektu wszyscy zostają zapoznania z panującymi zasadami.

Nie wolno robić zdjęć posiłkom. Po wyjściu nie można zdradzać menu. Nie można jeść, można tylko się delektować. A na końcu każdy uczestnik musi odkryć, jaki był motyw przewodni wieczerzy. Wirtuoz kuchni informuje, że cała przygoda potrwa 4,5 godziny.

Pierwsze danie

Od samego początku film przypomina mi rewelacyjne Na noże. Mamy grupę osób, poznajemy ich indywidualne historie, by potem obserwować, jak radzą sobie tu i teraz. Postacie są skrajne, każdy ma jakąś tajemnicę i nie należy do krystalicznie czystych. Część z nich przybyła dla lansu, część dlatego, że może sobie na to pozwolić dzięki swojemu statusowi społecznemu, a ponadto znajdą się też prawdziwi foodie, którzy są w stanie wyczuć każdy składnik i nie sprawia im trudności wyłapanie techniki, w jakiej został przyrządzony. I pośród tych wszystkich osób mamy buntowniczą Margot, która nie rozumie całej tej egzaltacji i nie krępuje się wyrażać kontrowersyjnych opinii o autorskim popisie szefa. Swoją drogą, właśnie w ten sposób wyobrażałam sobie luksusowe restauracje (chociażby w naszym polskim, nieistniejącym już atelier Amaro) – wykwintne potrawy serwowane w mikroskopijnych porcjach, alkohol do każdego „momentu” z karty, a tuż po opuszczeniu murów gospody zostajemy z pustym brzuchem i portfelem.

Drugie danie

Najmocniejszym elementem filmu jest dynamika interakcji pomiędzy postaciami. Fiennes i Taylor mają niesamowitą chemię, odbijają piłeczkę w słownych potyczkach, rozgrywają partię niewidzialnych szachów, których stawka jest najwyższą z możliwych. Produkcja obfituje w czarny humor, każdy widz doceni błyskotliwe riposty i komentarze. Nie braknie tu satyry na przeintelektualizowanych awangardzistów, którzy gonią własny ogon, próbując osiągnąć najwyższy stopień oryginalności. Na ekranie panuje atmosfera napięcia, przyznam, że zwiastun zmylił mój trop, myślałam, że całość pójdzie w zupełnie innym kierunku. Momentów, w których obstawiałam, że nadejdzie trzęsienie ziemi i wydarzy się przełom, było sporo, finalnie jednak fabuła okazała się dość przewidywalna.

Elementy dekoracyjne

Za reżyserię odpowiada Mark Mylod twórca takich hitów jak Sukcesja, Shameless czy Gra o Tron. Z takim dorobkiem można spodziewać się jakości. I uwierzcie mi, że nie wyjdziecie z kina rozczarowani. Całokształt to prawdziwe widowisko. Jest świetnie zagrany, w obsadzie przewija się cała plejada aktorów, nie ma tu słabo zagranych ról. Hoult w roli obsesyjnie zapatrzonego w swojego kulinarnego idola jest rozbrajający, natomiast      Fiennes jako Słowik, dodał do swojej roli szczyptę demonizmu znanego z wcześniejszej kreacji Tego, którego imienia nie wolno wymawiać. Nie można pominąć genialnych kadrów i zdjęć. Szczególnie widowiskowe są ujęcia jedzenia, a także zsynchronizowane przygotowanie potraw. Zapewniam, że na pewno nie jedna migawka przyprawi Was o burczenie w brzuchu lub cieknącą ślinę. Na mnie najmocniej zadziałał podwójny cheeseburger, patrząc na niego, czułam smak i zapach. Do pary mamy rewelacyjne udźwiękowienie, podskakiwałam w fotelu podczas momentów serwowania dań lub słysząc gremialne – Tak, szef!

Deser

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. O filmie mogłabym napisać o wiele, wiele więcej, ale nie chciałam Wam niczego zaspoilerować. The Menu to  wartki i wciągający spektakl, jednak największą moc będzie miał, gdy zobaczycie go po raz pierwszy, odkrywając historie i motywy bohaterów warstwa po warstwie, niczym w najlepszym, piętrowym torcie. Obrazowi można momentami zarzucić brak logiki albo zmarnowany potencjał na mniejsze wątki, ale te drobne wady to nic w porównaniu z całym przedstawieniem, wykwintnym niczym kolacja, na którą warto zarezerwować stolik. Jak dla mnie mocne 7,5/10.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected]