Mroczni Rycerze ze Stali. Wojna trzech królestw to historia rozgrywająca się w alternatywnym, średniowiecznym świecie DC, w którym klasyczni bohaterowie i antybohaterowie zostali wpisani w realia polityki, miecza i magii. Bliżej jej do dark fantasy o władzy, odpowiedzialności i konsekwencjach decyzji, niż do typowego komiksu superbohaterskiego, bo mimo bohaterów, których fani znają na pamięć, to zupełnie inna opowieść niż te, do których przyzwyczaiło DC. Nie ma tu nowoczesnej technologii ani kolorowej akcji rodem z Justice League. Są rozmowy, zdrady, ambicje i dyplomatyczne pojedynki ostrzejsze niż stal mieczy.
Trzy królestwa, trzy racje, trzy powody do wojny
Rdzeniem komiksu jest narastający konflikt pomiędzy trzema potęgami politycznymi, które choć teoretycznie dążą do stabilizacji, to różnią się na poziomie kultury, ideologii i sposobu patrzenia na prawo oraz wojnę. Nikt nie jest tu stereotypowym antagonistą, a wojna nie rodzi się z nienawiści, lecz z nieporozumień, żalu, strachu i błędów komunikacyjnych.
Scenariusz buduje wielowarstwową narrację, skupiając się przede wszystkim na ciężarze odpowiedzialności osób u władzy. Zamiast prostych odpowiedzi, otrzymujemy dramat polityczny w duchu fantasy, gdzie każde słowo może stać się iskrą, a każde działanie pociskiem odpalonym nieświadomie.

Znane twarze, nieznane wersje bohaterów
Choć na planszach widzimy postaci ewidentnie bazujące na ikonach DC, to ich interpretacje są świeże, wiarygodne i zgodne ze średniowiecznymi archetypami. Nie jest to cosplay z domieszką supermocy, lecz przemyślany zabieg worldbuildingowy. Bruce, Kal, Diana, Amazonki, rycerze i ambasadorzy funkcjonują tu jako pełnoprawne elementy świata fikcyjnego, nie jako gwiazdy wyjęte z własnych mitów i wrzucone do innego kostiumu. Dzięki temu czytelnik może oderwać się od przyzwyczajeń i spojrzeć na nich z perspektywy dramatu, a nie ikon popkultury. Największą siłą komiksu jest to, że pozwala nam zrozumieć ich motywy, zanim zaczniemy ich oceniać.

Gotycki klimat na wysokim poziomie
Sekcja graficzna utrzymana jest w duchu realistycznego, malarskiego fantasy. Bohaterowie mają mimikę, a tła rzadko bywają schematyczne czy traktowane pobieżnie. Widać ogrom dbałości o heraldykę, stroje, bronie, ornamenty i ogólny wizualny język epoki. Chociaż ilustracje nie zawsze trzymają idealnie równy poziom (co wynika ze zmiany artystów), dominują kadry pełne atmosfery, ciężaru emocji oraz średniowiecznej estetyki, którą łatwo byłoby zepsuć przesadną komiksowością. Tutaj tego nie ma.
Sprawdź też: Gotham: Rok Pierwszy – recenzja komiksu – Geneza upadku miasta Mrocznego Rycerza

Dla kogo jest ten komiks?
Mroczni Rycerze ze Stali. Wojna trzech królestw to świetna propozycja dla czytelników, którzy lubią dark fantasy bardziej niż klasyczne superhero, cenią konflikt psychologiczno-polityczny bardziej niż efektowne walki, oczekują reinterpretacji znanych ikon, nie ich kopiowania, wolą opowieści, które stawiają pytania, nie podają morałów.
Jeżeli ktoś oczekuje kolorowej, dynamicznej nawalanki, to może się rozczarować. Jeżeli jednak szuka historii dojrzalszej, pełnej moralnych szarości oraz klimatu Króla Artura skrzyżowanego z Grą o tron to odnajdzie tu dokładnie ten klimat.
Sprawdź też: Mroczny kryzys na Nieskończonych Ziemiach. Tom 1 – recenzja komiksu – Nowe pokolenie w cieniu legend

