MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Poprzedni
Następny

Lumberhill – recenzja gry na Nintendo Switch. Co zrobić jak drewno twarde a siekiera tępa?

Od premiery dobrze przyjętego Overcooked od Team17 i Ghost Town Games minęło już prawie 5 lat. Od tego czasu rynek zaczęły zalewać dynamiczne gry akcji, nastawione na kooperację z innymi graczami. Jedną z takich produkcji jest Lumberhill od polskiego All in! Games, który pierwotnie ukazał się na PC w 2021 roku. Czy jest to równie wciągający “niszczyciel przyjaźni” co rozgotowani?

Lumberhill – recenzja gry na Nintendo Switch. Co zrobić jak drewno twarde a siekiera tępa?

Miał być klon, a wyszła trochę lipa

Tak się złożyło, że w czasie, gdy przygotowywałem się do napisania tej recenzji, miałem też okazję pograć w Overcooked 2 w wersji na Nintendo Switch. Nie obędzie się więc bez kilku porównań obu produkcji. Najpierw jednak wyjaśnię, na czym polegają tego typu gry. W skrócie chodzi o to, żeby w wyznaczonym czasie wykonać jak najwięcej drobnych zadań. W przypadku gry od brytyjskiego studia będzie to przyrządzanie potraw zgodnie z zamówieniami i wydawanie ich na czas. Jednak nie wystarczy połączyć ze sobą kilku składników i klient będzie zadowolony. Wraz z postępami, trzeba wykonywać dużo dodatkowych czynności takich jak: krojenie składników, smażenie ich lub gotowanie, zmywanie naczyń, gaszenie pożarów, a nawet zmiana kierunku poruszania się taśmociągów. Natomiast w Lumberhill całość opiera się na zapędzaniu zwierząt i przenoszeniu ściętego drzewa w odpowiednie miejsca. Niektórych podopiecznych nie jesteśmy w stanie podnieść ani zapędzić własnymi siłami, więc na przykład pandy musimy zwabić ściętym bambusem, a od czasu do czasu będziemy musieli odbudować most, żeby dostać się do innej części lokacji. Są to ciekawe urozmaicenia, ale to właściwie tyle. Tak uproszczona rozgrywka raczej szybko znudzi się starszym graczom, którzy lubią wyzwania, ale może to też być zaleta, jeśli chcemy na przykład pograć w coś razem z naszymi pociechami. Sam dodałbym tu więcej elementów, które zmuszałyby do większego współzawodnictwa i skrupulatnego planowania podziału zadań – w obecnej formie ta kwestia wygląda mniej więcej tak, “ja biorę drzewa, Ty zwierzęta”. Są też utrudnienia w postaci burzy z piorunami, mogącej wywołać pożar, który będziemy musieli ominąć i dinozaury – tak, w grze z drwalami są dinozaury – próbujące nas zjeść. To jednak trochę mało, żeby utrzymać uwagę gracza przez 50 plansz, które są podzielone na 5 lokacji – las, Azja, Hawaje, dinozaury i arka – po 10 w każdej.

Siekiera powinna być przynajmniej ostra.

O ile sama rozgrywka jest całkiem przyjemna, to jednak na konsoli od Nintendo ma swoje problemy. Niestety, wygląda na to, że studio nie przyłożyło się za bardzo do optymalizacji pod słabiutkiego Switcha. Gra, nie dość, że nie dobija nawet do 30 klatek na sekundę, to działa w bardzo niskiej rozdzielczości i nawet na niewielkim ekranie obraz jest mocno rozmyty, przez co drobne elementy, jak np. siekiera, zlewają się z otoczeniem, co bywa frustrujące – nawet menu główne jest nieostre. Najbardziej denerwujące jest jednak opóźnienie, z jakim postać reaguje na wciśnięcie przez nas przycisku. Od ruchu analogiem do poruszenia się drwala mija około pół sekundy, co przy tak dynamicznej rozgrywce, w której na dodatek ważna jest precyzja, potrafi sprawić nie lada kłopoty. Kolejnym problemem, który zauważyłem (grałem głównie sam) jest trudność ze zdobyciem maksymalnej liczby gwiazdek w kilku poziomach. Niektóre plansze zdają się zaprojektowane pod kilku graczy, przez co “wymaksowanie” gry w pojedynkę jest niemal niemożliwe. Przykładem mogą tu być poziomy, w których konieczne jest korzystanie z windy. W trybie wieloosobowym jeden z graczy staje na platformie, a drugi przestawia dźwignię, uruchamiając windę. W trybie dla jednego gracza platforma przełącza się sama, co sprawia, że nieraz musimy stać w miejscu, bo najpierw czekamy aż winda do nas zjedzie, a później ruszy w górę. Wydaje się, że kilka sekund to niewiele, ale jeśli trafi nam się kilka zadań z wykorzystaniem windy, w których musimy przenieść cztery pnie drzewa, to potrafi nam to zabrać nawet pół minuty – a to już naprawdę sporo.

Wybacz, ale twoja księżniczka jest w innym lesie

Czy więc Lumberhill jest dobrym naśladowcą lubianego Overcooked? Moim zdaniem nie na Switchu. Jestem w stanie dużo wybaczyć konwersjom na tę konsolę – ukończyłem na niej trzecią część Wiedźmina – ale uważam, że ten “port” wymaga dopracowania. Jest to ciekawa propozycja do pogrania ze znajomymi na jakiejś kameralnej imprezie lub do spędzenia czasu z dzieckiem, ale na rynku są też lepsze gry tego typu. Jeśli jednak interesuje Cię ten tytuł, skłaniałbym się zdecydowanie w stronę wersji na PC.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

UDOSTĘPNIJ
UDOSTĘPNIJ