MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Candyman – recenzja filmu. Candyman to cały cholerny ul!

Cytat z tytułu recenzji pada z ust Williama Burke’a – wieloletniego mieszkańca Cabrini-Green, chcącego wytłumaczyć głównemu bohaterowi, kim jest Candyman. Upiór, który straszył prawie trzydzieści lat temu, zmienia swoją etymologię. Staje się głosem mniejszości, wykluczenia oraz twarzą zamordowanych na ulicach amerykańskich miast. Czy nowy obraz, w którym maczał palce Jordan Peele („Uciekaj”, „To my”), jest ważnym głosem społecznym?

Candyman – recenzja filmu. Candyman to cały cholerny ul!

Historia horroru rasowego

Dzieci wychowujące się w Cabrini-Green, tanich czynszówkach w Chicago, od najmłodszych lat naznaczone są piętnem przemocy. Scena otwierająca film prezentuje czarnoskórego chłopca, który przy wykorzystaniu wyciętych z tektury dwóch postaci, odgrywa teatrzyk cieni. Z wypowiedzi dziecka wynika, że jedną z nich jest policjant trzymający w ręku pałkę. Jest rok 1977, w okolicy poszukiwany jest niebezpieczny mężczyzna, a ludzie, którzy mieli służyć całej amerykańskiej społeczności – stróże prawa, są kolejnym trybikiem w maszynie eskalacji przemocy wobec czarnoskórych obywateli.


Po chwili widz zostaje wprowadzony w kolejną historię, która dotyczy czasów współczesnych. Głównym bohaterem jest młody malarz Anthony McCoy – nadzieja sceny artystycznej Chicago (Yahya Abdul-Mateen II), który od dwóch lat niczego nie namalował. Jego wcześniejsze prace dawno straciły swój blask. Mężczyzna szuka inspiracji, jednak większość jego nowych dzieł kryje się za utartymi schematami i kopiowaniem dawnych malowideł. Pod wpływem historii usłyszanej od brata swojej partnerki – Troy’a Cartwrighta (Nathan Stewart-Jarrett) zaczyna interesować się historią dzielnicy Cabrini-Green, która naznaczona jest piętnem wykluczenia społecznego i rasizmu. W ten sposób poznaje Williama Burke’a (Colman Domingo), który wprowadza go w historię tanich czynszówek oraz legendy Candymana, który podobno istnieje naprawdę. Żeby go spotkać, wystarczy kilkukrotnie do lustra wypowiedzieć jego imię.

Fotos z filmu Candyman

Candyman jako alegoria rasizmu w Ameryce

Historia tego pokoleniowego upiora sięga czasów, gdy pewien czarnoskóry malarz Daniel Robitaille popełnia według ówczesnego prawa największy grzech, którym jest miłość do białej kobiety Jest ścigany przez tłum. Złapany, zostaje posmarowany miodem, a następnie zostawiony na pastwę pszczół. Następnie podpalony tam, gdzie wiele lat później urośnie Cabrini-Green. Producent oraz współscenarzysta Jordan Peele w wywiadzie wspomina oryginalnego Candymana (który miał swoją premierę w 1992 roku), że był dziełem, mającym na niego duży wpływ. Ta rzeczywistość międzypokoleniowej traumy na tle rasowym powoduje, że Candyman symbolizuje ciągłą spuściznę przemocy wobec czarnoskórych, która miała miejsce od wielu wieków. Reżyserka Nia DaCosta przeformowała legendę, żeby pasowała do współczesnych czasów. Cabrini-Green to historia o traumie Afroamerykanów z ich perspektywy. Dużo miejsca poświęcono tutaj gentryfikacji, zmian zachodzących na przestrzeni lat, które są przykładem systemowego rasizmu opartego na tym, że wcześniejsze społeczności są wykorzeniane, restrukturyzuje się okolicę, podnosi ceny, czym ostatecznie wyklucza się ze społeczeństwa osoby, których nie stać na dalsze bytowanie w danym miejscu.

Fotos z filmu Candyman

Wszyscy jesteśmy kukiełka w rękach sił od nas niezależnych

Teatrzyk cieni jest ciekawą formą wprowadzenia retrospekcji, ale bez użycia fragmentów pierwszej wersji filmu. Manual Cinema, których efekty prac możemy dostrzec w produkcji, jest grupą artystów, którzy tworzą wszystko analogowo przy użyciu ostrego papieru. Fragmenty wykonane tą techniką charakteryzują się ponurym tonem naznaczonym piętnem historycznej przemocy, która na potrzeby produkcji została ekshumowana. To również kolejny element metaforycznej układanki, która nakierowuje widza w rejony motywu theatrum mundi, mówiącego o tym, że człowiek jest zabawką, marionetką w rękach bogów, innych ludzi, czy też fatum.


Oddzielny akapit warto poświęcić warstwie muzycznej, która wydziera z każdego fragmentu obrazu. Za niepokojącą muzyką stoi Robert Aiki Aubrey Lowe, kompozytor, który słynie z niekonwencjonalnych technik dźwiękowych. Wykorzystuje głosy, co wydawało się dla twórców na tyle istotne, bo miał być swoistym głosem pokolenia. Lowe zainteresował się projektem, gdyż dorastał w okolicy Cabrini i od najmłodszych lat był również związany z produkcją Candyman. W swoim procesie twórczym wpadł na pomysł nagrywania dźwięków z okolic Cabrini-Green, by skupić historię w miejscu jej narodzin, uzyskać naturalny dźwięk wiatru, owadów, otoczenia. Chciał włączyć elementy otoczenia w treść partytury, co ostatecznie doprowadziło do stworzenia wyjątkowo hipnotyzującej i niepokojącej ścieżki dźwiękowej.

Fotos z filmu Candyman

Taniec potwora i ofiary na tle rasowym.

Candyman w reżyserii Nii DaCosty staje się ważnym głosem społecznym. Twórcom bardzo zależało na tym, żeby zaprezentować spuściznę, którą pozostawił po sobie morderca z hakiem. Nosi on na sobie ciężar wielu lat upokorzeń czarnej społeczności. Dla lokalnych mieszkańców jest źródłem nadziei, symbolem, a jego imię nie jest wypowiadane również ze względu na szacunek. Dla tych, którzy tego nie rozumieją, wypowiedzenie jego imienia jest podniecają rozrywką, która zawsze kończy się śmiercią. Tak kończą Ci, którzy nie są w stanie uszanować tradycji. Oglądając ten obraz, warto sięgnąć po wydanie Blu-ray, które gwarantuje około dwóch godzin dodatkowych materiałów, począwszy od scen niewykorzystanych, rozszerzonych, alternatywnego zakończenia, po rozmowy z twórcami oraz odpowiedzi na pytanie o wpływ Candymana – czarnego horroru na współczesną kulturę. Po obejrzeniu wszystkich dodatków specjalnych naszła mnie jedna myśl. Lustro, które staje się portalem pozwalającym na przywołanie upiora z hakiem, jest tak naprawdę możliwością spojrzenia na siebie samego. Czasem wystarczy w nie spojrzeć, by dostrzec potwora.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ