REKLAMA

Avengers. Zebrani. Tom 13 – recenzja komiksu – Jason Aaron mówi Avengersom „do widzenia”

Kuba Judek

Opublikowano: 9 sierpnia 2026

Spis treści

Jason Aaron robił z Avengers rzeczy naprawdę dziwne. Byliśmy już w kosmosie, w prehistorii, w różnych rzeczywistościach i przy okazji poznaliśmy całe mnóstwo nietypowych wersji bohaterów. Teraz przyszedł czas na finał. Avengers: Zebrani mają być wielkim zakończeniem całej tej historii. Tylko czy Aaronowi udało się odpowiednio pożegnać z najpotężniejszymi bohaterami Ziemi? Zapraszam do recenzji.

 

Avengers zbierają się po raz ostatni

Trzynasty tom jest bezpośrednią kontynuacją poprzednich wydarzeń i jednocześnie zakończeniem runu Jasona Aarona. Tym razem autor naprawdę nie zamierza się ograniczać. Skala wydarzeń jest ogromna, a do walki zostają zaangażowani Avengers z różnych epok i rzeczywistości. I trzeba przyznać, że sam pomysł jest naprawdę fajny.

Dostajemy mnóstwo różnych wersji znanych bohaterów, powracające postacie i sporo nawiązań do wydarzeń z poprzednich tomów. Aaron wyciąga tutaj wiele elementów, które wcześniej pojawiały się w jego historii, i próbuje połączyć je w jedną wielką całość. Problem w tym, że momentami jest tego po prostu za dużo. Bohaterów jest masa, wydarzeń również. Jedna scena kończy się i od razu zaczyna kolejna. Przez to czasami miałem wrażenie, że niektóre postacie pojawiają się tylko po to, żeby można było powiedzieć: „patrzcie, on też tutaj jest”.

REKLAMA
Avengers. Zebrani. Tom 13 | egmont.pl

 

Wielki finał, ale czy emocjonalny?

Najbardziej liczyłem tutaj na to, że finał całego runu będzie miał odpowiedni ciężar. W końcu przez tyle tomów Aaron rozwijał swoje pomysły i budował własną wersję Avengers. I tutaj mam trochę mieszane uczucia. Z jednej strony widać, że autor chciał domknąć swoją historię. Pojawiają się elementy znane z wcześniejszych tomów, a niektóre pomysły wracają w większej skali. Fajnie jest zobaczyć, że rzeczy, które wcześniej wydawały się mało istotne, mają tutaj swoje miejsce.

Z drugiej strony trudno było mi się tym wszystkim przejąć tak, jak powinienem. Po prostu cały czas coś się dzieje. Kolejna walka, kolejny bohater, kolejna rzeczywistość i następne zagrożenie. Brakuje trochę spokojniejszych fragmentów, w których można byłoby zatrzymać się na chwilę i poczuć, że właśnie kończy się wielka historia.

 

Za dużo, za szybko

To chyba największy problem tego tomu. Zebrani są bardzo szybkim komiksem. Czyta się go sprawnie, ale nie zawsze jest to zaleta. Czasami miałem wrażenie, że historia pędzi do przodu, zanim zdążyłem nacieszyć się tym, co właśnie zobaczyłem. Pojawia się jakiś ciekawy bohater albo pomysł i zanim zdążymy dowiedzieć się o nim czegoś więcej, komiks już przenosi nas gdzie indziej. Aaron miał tutaj zdecydowanie za dużo pomysłów. I zamiast trochę je ograniczyć, postanowił wrzucić do jednego tomu praktycznie wszystko. Dla osób, które lubią takie komiksowe szaleństwo, może być to ogromny plus. Ja momentami byłem już trochę zmęczony tym ciągłym podkręcaniem stawki.

Avengers. Zebrani. Tom 13 | egmont.pl

 

Multiwersum robi tutaj robotę

Na szczęście bardzo dobrze wypada zabawa alternatywnymi wersjami bohaterów. Marvel ma ogromne możliwości, jeśli chodzi o multiwersum, a Aaron korzysta z nich bez większych ograniczeń. Możemy zobaczyć Avengers w różnych wersjach i przy okazji przekonać się, jak mogłaby wyglądać drużyna, gdyby pewne wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej.

I właśnie takie fragmenty najbardziej mi się podobały. Niektóre wersje bohaterów są naprawdę ciekawe, inne pojawiają się tylko na moment, ale sama możliwość zobaczenia ich w jednej historii daje sporo frajdy. To typowy fan service, ale tym razem mi nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie. Przy tak dużym finale właśnie takich rzeczy oczekiwałem.

 

Rysunki robią swoją robotę

Od strony graficznej jest dobrze. Sceny walk są czytelne i dynamiczne, a przy takiej liczbie postaci jest to naprawdę ważne. Nie miałem większych problemów z połapaniem się w tym, co dzieje się na kolejnych kadrach.

Jednocześnie nie jest to komiks, który pod względem rysunków zrobił na mnie jakieś ogromne wrażenie. Przy takiej historii liczyłem na kilka naprawdę pamiętnych kadrów. Takich, które chciałoby się zatrzymać i oglądać przez dłuższą chwilę. Pojawiają się oczywiście efektowne sceny, ale nie ma ich aż tak dużo, jak oczekiwałem.

Sprawdź też: Przeznaczenie X. Nieśmiertelni X-Men – recenzja komiksu – Dwunastu gniewnych mutantów

Avengers. Zebrani. Tom 13 | egmont.pl

 

Czy Aaron dobrze zakończył swoją historię?

Myślę, że tak, chociaż nie jest to finał idealny. Największym plusem jest to, że naprawdę czuć tutaj zakończenie pewnego etapu. To nie jest kolejna historia, która po prostu się kończy i zostawia wszystko bez większego znaczenia. Aaron chciał wykorzystać swoje wcześniejsze pomysły i zrobić z tego wielkie pożegnanie.

Problemem pozostaje jednak sposób, w jaki zostało to wszystko podane. Momentami jest zwyczajnie za dużo. Za dużo bohaterów, za dużo wydarzeń, za dużo walk i za dużo pomysłów wrzuconych w jedno miejsce. Przez to niektóre rzeczy, które powinny mocniej wybrzmieć, przechodzą praktycznie bez większych emocji.

Mimo wszystko nie mogę powiedzieć, że źle się bawiłem. Wręcz przeciwnie. Avengers: Zebrani to bardzo widowiskowy komiks i jako wielki finał runu Aarona spełnia swoje zadanie. Po prostu mam wrażenie, że gdyby autor trochę się powstrzymał, całość mogłaby wypaść jeszcze lepiej.

Sprawdź też:
Avengers. Na zawsze. Tom 12 – recenzja komiksu – Chaos i multiwersum bez kontroli

ZALETY +

WADY -

egmont logo key art
Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza komiksu.
Kuba Judek

Miłośnik gier, seriali i literatury fantastycznej. Do bólu zakochany w różnorakich światach postapo. Wolny czas spędzam na eksplorowaniu Zony czy wyniszczonej Moskwy. Również uwielbiam wypady do opustoszałych grobowców wraz z panią archeolog Larą Croft. Swoją pasją staram się zarażać innych poprzez mój Instagram @fanatyk_postapo

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Batman: Miasto szaleństwa – recenzja komiksu – Podróż do mrocznego odbicia Gotham

Batman: Miasto szaleństwa – recenzja komiksu – Podróż do mrocznego odbicia Gotham

DC All In: Alfa i Omega – recenzja komiksu – Nowy początek dla uniwersum DC

DC All In: Alfa i Omega – recenzja komiksu – Nowy początek dla uniwersum DC

Kioku: Last Summer – recenzja gry. Kameralna opowieść o wspomnieniach, które zostają na zawsze

Kioku: Last Summer – recenzja gry. Kameralna opowieść o wspomnieniach, które zostają na zawsze

Rogue Sun. Tom 4. Divinity – recenzja komiksu – Cisza przed burzą

Rogue Sun. Tom 4. Divinity – recenzja komiksu – Cisza przed burzą

Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii – Recenzja książki – Zanurzmy się w świat bohaterów

Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii – Recenzja książki – Zanurzmy się w świat bohaterów

Spider-Man: Całkiem Nowy Dzień – recenzja filmu. Piękna laurka dla Pająka

Spider-Man: Całkiem Nowy Dzień – recenzja filmu. Piękna laurka dla Pająka