MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Poprzedni
Następny

Archiwum 81 – recenzja serialu. VHS wiecznie żywe.

Blair Witch Project, myślę, wszyscy dobrze znamy. To w nim grupa młodych ludzi kręci film w lesie i stara się przetrwać spotkanie z wiedźmą. Paranormal Activity? Kolejny bardzo popularny horror. Obie te produkcje łączy technika nagrania zwana found footage, której szczyt popularności przypadł na przełom XX i XXI wieku. Polega ona na ukazaniu wydarzeń z perspektywy zapisów kamery, należącej do jednego z bohaterów. Ma to sprawiać wrażenie autentyczności potęgowane dodatkowo przez amatorski sposób nagrywania.

W podobnym tonie – choć nie całkiem – został zrealizowany serial Archiwum 81 dostępny na platformie Netflix. Czy taka technika nadal ma szansę na sukces?

Archiwum 81 – recenzja serialu. VHS wiecznie żywe.

Kadr z serialu Archiwum 81

Visser i jego tajemnice

Dan (Mamoudou Athie) jest archiwistą zajmującym się odrestaurowywaniem starych kaset wideo. Pewnego dnia dostaje niezwykle interesującą i zarazem podejrzaną ofertę współpracy z pewnym właścicielem korporacji. Zadanie to polega na odtworzeniu filmów nagranych przez młodą doktorantkę Melody Pendras (Dina Shihabi). Nagrania te ocalały z apartamentowca Visser, który spłonął w 1994 roku. Dan przyjmuje zlecenie. Zostaje odcięty od świata w budynku w samym środku lasu, ale może korzystać z telefonu stacjonarnego. Zleceniodawca poinformował go, że w razie potrzeby otrzyma pomoc medyczną. Pocieszające, prawda?

Mężczyzna zabiera się do pracy i powoli zaczyna poznawać tajemnice ukryte na taśmach, a jest co odkrywać, bo Visser zamieszkiwali dość specyficzni lokatorzy.

Kadr z serialu Archiwum 81

Dwa światy

Serial przedstawia nam dwie, a w pewnym momencie nawet trzy linie czasowe. Dzięki naprawianym nośnikom przenosimy się do 1994 roku i poznajemy losy Melody. To właśnie jej historia jest przedstawiana w technice found footage. Dziewczyna nie rozstaje się z kamerą. Pod pretekstem zdobycia materiału do doktoratu (bo jej prawdziwe intencje są inne, ale cicho! Nic nie napisałem.) zaczyna przeprowadzać wywiady z ekscentrycznymi mieszkańcami bloku. Nieświadoma niebezpieczeństwa, trafia na ślad czegoś niezwykle zaskakującego. Każde jej nagranie jest ważnym elementem układanki, powoli odsłaniające sekrety lokatorów.

Czasy współczesne z perspektywy Dana są kręcone w pełni standardową techniką. Taki techniczny mix przypadł mi do gustu i pozwolił odkryć dużo więcej niż klasyczne found footage. W dodatku serial nie stara się na siłę udawać, że „to wszystko wydarzyło się naprawdę”. Mimo to widzowie masowo już zaczęli doszukiwać się w internecie potwierdzenia na prawdziwość wydarzeń. Po obejrzeniu sprawdźcie sami. Wystarczy wpisać w Google tytuł tej produkcji. Dodam jeszcze, iż Archiwum 81 inspirowane jest podcastem o tym samym tytule.

Kadr z serialu Archiwum 81

Wracając do tematu. Dan, choć jest na zamkniętym terenie, nie siedzi tylko przed komputerem i na swój sposób stara się rozwiązać zagadkę pożaru Vissera. Dzięki temu jego losy ogląda się równie ekscytująco jak peregrynacje Melody, wyczuwając klaustrofobiczną atmosferę. Mężczyzna ma swoje osobiste powody, by poznać treść nagrań.

Ich historie działają na siebie wzajemnie i pozwalają zanurzyć się w tej historii. Można nawet przymknąć oko na nielogiczne decyzje z ich strony. Para głównych bohaterów nie sprawia wrażenia tekturowych, a emocje przedstawione na ekranie wydają się prawdziwe. Również postacie drugoplanowe nie odstępują im kroku, dzięki czemu całość wygląda świetnie. Nie usnąłem na żadnym odcinku. Dobrze, na jednym, ale to była wina wyczerpania po całym dniu.

Kadr z serialu Archiwum 81

Serial liczy osiem odcinków trwających po około godzinę, a każda minuta wydaje się dobrze zaplanowana. Muzyka, natomiast, w sugestywny sposób działa na wyobraźnię. Całokształt produkcji wskazuje, że mamy do czynienia z horrorem, ale nie uświadczymy tu rozlewu posoki, natomiast natrafimy na kilka jump scare’ów, które również nie są zbyt przerażające. Producentem jest James Wan, więc jeśli mogę porównać poziom grozy jego filmów, to Archiwum 81 bliżej do Obecności, niż do Piły, czy chociażby Wcielenia. Pomimo braku strachu, historia jest owiana mrokiem i tajemnicą, która pochłania niczym Przedwieczny z powieści Lovecrafta.

Kadr z serialu Archiwum 81

Netflix się postarał

Archiwum 81 sięga po znajome akcenty i łatwo dostrzec nawiązania do słynnych horrorów, ale również są w nim oryginalne motywy. Te powinny przypaść do gustu entuzjastom kina grozy. To solidna, wciągająca historia, którą śledzi się z zapartym tchem. Nie jest pozbawiona wad, ale skutecznie maskuje je logiczna fabuła z dreszczykiem. Zakończenie otwiera drogę do kolejnego sezonu, tym samym zostawiając kilka nierozwiązanych tajemnic w zanadrzu. Ja już czekam na kontynuację.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

UDOSTĘPNIJ
UDOSTĘPNIJ