MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Nie patrz w górę – recenzja filmu. Apokalipsa w czasach social media.

Kiedy w 2016 roku zarywałem nockę, oglądając ceremonię wręczenia Oscarów, trzymałem kciuki za jednego aktora. Mam na myśli Leonardo DiCaprio, który pomimo wielu świetnych ról, m. in. w Co gryzie Gilberta Grape’a, Wilku z Wall Street czy w Aviatorze, nigdy nie zdobył najważniejszej statuetki w branży filmowej – co było powodem do żartów wśród internautów. No i stało się, właśnie tamtej nocy Leo odebrał nagrodę za rolę Hugh Glassa w Zjawie z rąk Julianne Moore. Skończyły się memy i kpiny z niepowodzeń aktora… skończyły się też same filmy z Leo. Od tego czasu świeżo upieczony zdobywca Oscara przed kamerą pojawiał się tylko podczas wywiadów i na szczycie ONZ. Dlatego, po kilku latach posuchy, z otwartymi ramionami, przywitałem zarówno Pewnego razu… w Hollywood Quentina Tarantino z 2019 roku, jak i produkcję Adama McKaya Nie patrz w górę. O ile z oceną aktorów w dziełach Tarantino mam pewien problem, to do “bohatera” tej recenzji podchodziłem z “czystą głową”. Więc, czy jest to rola, na którą czekali fani DiCaprio i czy jest to film godny polecenia?

Nie patrz w górę – recenzja filmu. Apokalipsa w czasach social media.

Fotos z filmu nie patrz w górę

Houston, mamy problem

Nie patrz w górę rozpoczyna się sceną w obserwatorium astronomicznym, kiedy to doktorantka Kate Dibiasky (Jennifer Lawrence) podczas obserwacji gwiazd supernowych, zauważyła niezidentyfikowany nigdy wcześniej obiekt. Początkowo wszyscy cieszą się z jej odkrycia. W końcu jest to nie lada osiągnięcie dla młodej studentki i całego zespołu z dr. Randallem Mindy (Leonardo DiCaprio) na czele. Niestety ze wstępnych wyliczeń doktora wynika, że szampany wystrzeliły za wcześnie i kometa znajduje się na kursie kolizyjnym z Ziemią i uderzy w nią za 6,5 miesiąca, co ze względu na jej ponadprzeciętne wymiary może oznaczać tylko jedno – koniec wszelkiego życia.

Fotos z filmu nie patrz w górę

Przerażeni swoim odkryciem naukowcy bezzwłocznie informują wyższą instancję o zbliżającym się zagrożeniu. Po rozmowie z Szefem Ochrony Planetarnej NASA zostają od razu przetransportowani do Waszyngtonu na spotkanie z Panią Prezydent (Meryl Streep). Ponadto dr. Oglethorpe (Rob Morgan) opracował plan, który ma spore szanse powodzenia, pod warunkiem podjęcia szybkich działań. Sprawy się jednak komplikują, kiedy po długim oczekiwaniu w holu białego domu, dochodzi do spotkania z głową państwa i jej synem (Jonah Hill) – który jest też szefem sztabu wyborczego matki. Otóż okazują się oni kompletnie niezainteresowani tematem i w obawie przed spadkiem poparcia w wyborach uzupełniających, postanawiają nabrać wody w usta. Po nieudanym spotkaniu Kate, Randall i dr. Oglethorpe decydują się wziąć sprawy w swoje ręce i wywrzeć presję na rządzie poprzez dotarcie do opinii publicznej. Co jednak okazuje się niełatwe w świecie rządzonym przez megakorporacje i media społecznościowe.

Fotos z filmu nie patrz w górę

Gdzieś to już widziałem

Nie patrz w górę nie jest ani stricte komedią, ani filmem katastroficznym. Zbliżający się koniec świata jest tu jedynie aplą dla ukazania obecnego społeczeństwa w krzywym zwierciadle i bardzo łatwo dostrzeżemy w tym odbiciu liczne analogie do wydarzeń na świecie. Nieporadność rządzących, podejmowanie przez nich niezrozumiałych decyzji w ważkich sprawach i towarzyszące temu uczucie żenady budzi we mnie pewne skojarzenia. Natomiast wpływ technologii na nasze życie – w szczególności mediów społecznościowych – jest niezaprzeczalny. Połączenie z pozoru dziwne, daje w praktyce niezły efekt. Wplecenie niezgrabnych żartów dodaje lekkości do przygnębiającego tematu apokalipsy, dzięki czemu Nie patrz w górę ogląda się przyjemnie i niezobowiązująco. Jednak bardziej zainteresowanego widza zostawi z kilkoma powodami do przemyśleń.

Fotos z filmu nie patrz w górę

Gwiazdorska obsada nie gwarantuje sukcesu

Moje pozytywne odczucia kończą się niestety około 80 minuty, bo wtedy akcja zwalnia i zostaje wypełniona pompatycznymi scenami, które prawdopodobnie miały zbudować napięcie, ale w rzeczywistości nudzą i sztucznie rozciągają całą historię. Rezygnując z nich, film miałby dobre tempo od początku do końca i udałoby się utrzymać uwagę widza – pod koniec łapałem się na grzebaniu w telefonie.

Fotos z filmu nie patrz w górę

Wspomnę jeszcze o pieniądzach, bo ta kwestia mnie zaintrygowała, otóż – wierząc temu, co można przeczytać w Internecie – budżet filmu wyniósł 75 mln dolarów. Dużo? Jak na hollywoodzką produkcję raczej przeciętnie. A jeśli weźmiemy pod uwagę gaże aktorów odgrywających główne role, Leonardo DiCaprio i Jennifer Lawrence (wybór tak dużego nazwiska do tej roli to trochę przerost formy nad treścią), którzy zainkasowali odpowiednio 30 mln $ i 25 mln $ to zostaje “marne” 20 mln $, gdzie przy filmie pracowało łącznie prawie 1000 osób, a wśród nich znajduje się jeszcze kilka znanych i cenionych osobistości (nie wspomniałem wcześniej o Cate Blanchett, Marku Rylance czy Ronie Perlmanie), które nie grają tu pierwszych skrzypiec, ale też raczej za przysłowiową miskę ryżu nie pracują. Gdzieś ewidentnie przyoszczędzono i to niestety widać i słychać. Jest tu trochę efektów specjalnych, ale nie są one najwyższych lotów – chociaż sama kometa wygląda całkiem przekonująco. Większość akcji rozgrywa się w zamkniętych pomieszczeniach, przez co momentami jest nieco klaustrofobicznie, a niektóre scenografie nie są zbyt wiarygodne – Centrum Kontroli Misji NASA bardziej przypomina open space pierwszego lepszego warszawskiego biurowca.


O muzyce wspomnę tylko dlatego, że “wypada”. Jest ona poprawna i spełnia swoją rolę, ale nie sprawi, że będziecie po seansie wyszukiwać “tego świetnego kawałka z X minuty”. Najbardziej zapadającym w pamięć utworem jest tytułowy Don’t look up wykonywany przez Arianę Grande i byłby on nawet dobrą propozycją, ale na Eurowizję z przełomu XX i XXI wieku.

Fotos z filmu nie patrz w górę

Zmarnowany potencjał

Nie patrz w górę to film nierówny. Jest kilka zabawnych żartów, świetna gra aktorska i fajny pomysł na ukazanie w jak dziwnych czasach żyjemy. Niestety odrobina kloacznego humoru, szukanie oszczędności w nieodpowiednich miejscach i rozwleczona końcówka, skutecznie ściągają go do rangi średniaka ze zmarnowanym potencjałem. Niemniej, jeśli szukasz czegoś lekkiego na piątkowy wieczór, to Nie patrz w górę nie będzie złym wyborem, a jeśli stwierdzisz, że chcesz czegoś więcej to da Ci też do myślenia. Poza tym warto go obejrzeć chociażby dla znakomitej obsady, która niejednokrotnie daje popis gry aktorskiej drobnymi gestami wywołującymi uśmiech na twarzy oraz ekspresyjnymi wybuchami emocji, które potrafią się nam udzielić.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ