Jestem fanatykiem blind boxów. Chociaż szał na Labubu dawno minął, to te wspaniałe stworki nadal mają miejsce w moim serduszku i na półce. Czy prowadzenie wirtualnego sklepu z blind boxami będzie równie świetną zabawą, co ich nabywanie w świecie realnym? Zapraszam do lektury!
Welcome to Sonisia Mart in Akihabara!
Symulatory sklepów stały się w ostatnich latach jednym z najpopularniejszych gatunków gier niezależnych. Zarządzaliśmy supermarketami, sklepami z kartami kolekcjonerskimi czy punktami gastronomicznymi. Studio Novara Games postanowiło jednak połączyć dwa uzależniające zjawiska – prowadzenie własnego biznesu i kolekcjonowanie figurek ukrytych w tajemniczych pudełkach. Tak powstało Blind Box Shop Simulator, czyli produkcja, która zaskakująco skutecznie wykorzystuje psychologię kolekcjonowania i zamienia ją w niezwykle angażującą rozgrywkę.

Akcja gry toczy się w miejscu inspirowanym tokijską dzielnicą Akihabara, pełnym neonów, kolorowych reklam i miłośników kolekcjonerskich gadżetów. Otoczenie zostało odwzorowane bardzo dobrze, od razu poznałam klimat uliczek, które odwiedzałam w Japonii. Co prawda, w symulatorze całość wzorowana jest na chińskim sklepie Pop Mart, który szturmem podbił Europę i resztę świata (wciąż czekam na salon w Polsce!). Ja swój sklep nazwałam Sonisia Mart.
Skromne początki z twistem
Zaczynamy skromnie, otrzymujemy niewielki lokal, kilka półek oraz podstawowy kapitał. Naszym zadaniem jest rozwinięcie sklepu w prawdziwe centrum handlu blind boxami, czyli pudełkami zawierającymi losową figurkę. Już sam ten pomysł okazuje się strzałem w dziesiątkę. Nigdy nie wiemy, czy wylosujemy zwyczajną postać, czy może niezwykle rzadką edycję, której wartość wielokrotnie przewyższy cenę zakupu. Miałam sporo szczęścia, trafiając na jednym z początkowych leveli figurkę wartą prawie 16 000$! Za te pieniądze mogłam rozwinąć skrzydła bez zamartwiania się o dostępne środki. Przez swoje znalezisko złapałam prawdziwą fiksację na rozpakowywanie kolejnych pudełek. Niestety większość figurek w środku była przeciętna i warta mniej niż zwykłe pudełko.

Podstawowa mechanika gry opiera się na trzech filarach: zamawianiu towaru, obsłudze klientów oraz kolekcjonowaniu figurek. Wszystkie zakupy wykonujemy za pomocą podręcznego tabletu. Wraz z rozwojem sklepu odblokowujemy kolejne serie produktów, które różnią się wyglądem, poziomem rzadkości i ceną zakupu. W grze dostępnych jest około trzydziestu różnych zestawów figurek, a nowe serie odblokowujemy wraz ze wzrostem poziomu sklepu. Jak wcześniej wspominałam, twórcy inspirują się Pop Martem i nawet się z tym nie kryją. Zamiast Labubu mamy Ladudu, Skullpandę zastąpiło zaś Skullpando, a Twinkle Twinkle to teraz Tinkle Tinkle. Oprócz tego znajdziemy urocze zwierzaki Zoomania, prawdopodobnie inspirowane Zootopia, i podobne do Pokemonów anime potworki Mythmon.
Nie masz danej figurki? Wydrukuj ją sobie w drukarce 3D
Produkty nie ograniczają się jedynie do zwykłych pudełek. Możemy sprzedawać rzadkie figurki, umieszczać je w specjalnych gablotach, wystawiać holograficzne ekspozycje, a nawet tworzyć wielkie modele przy użyciu drukarki 3D. Ta ostatnia funkcja jest szczególnie interesująca. Jeżeli zdobędziemy odpowiednią liczbę identycznych figurek, możemy wydrukować ich większą wersję i wykorzystać ją jako dekorację sklepu lub ekskluzywny produkt dla klientów.

Ekonomia gry została zaprojektowana bardzo sprytnie. Zarobione pieniądze nie służą wyłącznie do kupowania kolejnych produktów. Musimy inwestować w rozbudowę lokalu, nowe półki, dekoracje, gabloty czy systemy bezpieczeństwa. W grze występują również złodzieje, dlatego z czasem warto kupić kamery, wykrywacze metalu lub zatrudnić ochroniarzy. Możemy nawet zaciągać kredyty, które pozwalają szybciej rozwijać biznes, ale jednocześnie zmuszają nas do bardziej odpowiedzialnego zarządzania finansami.
Otwieranie pudełek generuje największe emocje
Największą siłą Blind Box Shop Simulator pozostaje jednak emocja związana z otwieraniem pudełek. Każde z nich możemy potrząsnąć, rozerwać opakowanie i obserwować efektowną prezentację zdobytej figurki. Gdy trafimy na przedmiot o najwyższej rzadkości, pojawia się prawdziwa satysfakcja. Najrzadsze egzemplarze można dodatkowo wysłać do oceny i certyfikacji, co jeszcze bardziej podnosi ich wartość rynkową. Następnie sami decydujemy, czy zachować taki skarb w kolekcji, czy sprzedać go z dużym zyskiem.

Z czasem część obowiązków można zautomatyzować. Zatrudniamy pracowników obsługujących kasę, osoby odpowiedzialne za uzupełnianie półek, a nawet streamerów, którzy prowadzą transmisje z otwierania blind boxów. Takie transmisje zwiększają popularność sklepu, przyciągają nowych klientów i generują dodatkowy dochód. Może też otwierać figurki kupione przez klientów. Kupujący kochają streamerów, a przy ich stoiskach do transmisji ustawiają się dzikie kolejki.
Na pewnym etapie możemy realizować zamówienia online. Bierzemy koszyk, pakujemy wybrane przedmioty i zanosimy je do stacji, skąd zostaną dostarczone dronem. Podobnie przy kasie pojawia się nowe ułatwienie, z którym nie spotkałam się w żadnej innej produkcji, a mianowicie płatność kodem QR. Wystarczy tylko zeskanować ekran smartfona i nie trzeba się bawić we wpisywanie sumy na terminalu, czy wydawanie reszty. Te ciekawe elementy, nadają rozgrywce nowoczesnego charakteru i sprawia, że nasz sklep żyje własnym życiem.
Jak każdy symulator, Blind Box Shop Simulator nie jest tytułem pozbawionym wad
Niestety produkcja Novara Games nie jest pozbawiona wad. Poza sklepem świat okazuje się dość niewielki, a niektóre zadania poboczne sprawiają wrażenie dodanych na siłę. Zdarzają się również błędy wizualne, problemy z animacjami postaci czy sporadyczne niedociągnięcia techniczne. Warstwa dźwiękowa również nie zachwyca, muzyka jest przyjemna, lecz szybko zaczyna się powtarzać, a brak głosów postaci sprawia, że niektóre momenty wydają się zbyt ciche. Polskie tłumaczenie jest generowane przez sztuczną inteligencję, co sprawia, że wiele razy absurd i dosłowność tłumaczenia wywoływał u mnie śmiech. Moim prywatnym faworytem są ślepe pudełka.

Podsumowanie
Mimo tych niedociągnięć Blind Box Shop Simulator ma w sobie coś, co sprawia, że trudno się od niego oderwać. To nie jest tylko kolejny symulator sklepu. To gra o kolekcjonowaniu, podejmowaniu ryzyka i nieustannej pogoni za wyjątkowo cenną figurką, która przebija wszystkie poprzednie zdobycze. Mechanika ekonomii została dobrze przemyślana, rozwój sklepu daje satysfakcję, a emocje towarzyszące otwieraniu kolejnych pudełek nie słabną nawet po wielu godzinach zabawy. Jeśli lubicie gry ekonomiczne i kolekcjonerskie, to ten tytuł może okazać się jedną z najbardziej uzależniających produkcji tego roku.
