REKLAMA

Gothic 1 Remake – witaj z powrotem w Kolonii, ścierwojadzie

Kamil Wandzel

Opublikowano: 1 lipca 2026

Spis treści

Nie będę ukrywał – na Gothic 1 Remake czekałem bardziej niż Gomez na kolejną dostawę zza Bariery. Z jednej strony ekscytacja, z drugiej strach. Bo remake Gothica to trochę jak próba poprawienia przepisu na ulubiony gulasz babci. Teoretycznie można, ale po co? wystarczy jeden zły składnik i wszyscy przy stole będą cię nienawidzić, że ruszasz świętość.

Na szczęście twórcy nie tylko zrozumieli, czym był Gothic, ale przede wszystkim zrozumieli, dlaczego do dziś tyle osób wraca do Kolonii. To nie jest kolejny bezpieczny remake, który bierze nazwę znanej marki i robi z niej współczesnego RPG-a z milionem znaczników, kompasem, GPS-em i NPC-ami pytającymi co pięć minut, czy na pewno sobie radzisz.

Tutaj nikt nie pyta. Tutaj każdy chce cię pobić i okraść.

REKLAMA

Walka z grą

Niestety moim pierwszym przeciwnikiem nie był ścierwojad, kretoszczur ani nawet goblin. Była nim sama gra. Gram na PS5 i początek był momentami ciężki. Gra potrafiła się przycinać dosłownie tak, jakbym grał na zbyt słabym sprzęcie, dialogi po przewijaniu nachodziły na siebie, przez co słyszałeś wszystkie kwestie w jednym momencie, a muzyka postanowiła wyemigrować poza Barierę. Przez pewien czas Kolonia była tak cicha, że zacząłem się zastanawiać, czy ktoś nie wpadł na pomysł dodania dźwięku w płatnym DLC.

Na szczęście po kilku godzinach (i aktualizacji) wszystko zaczęło działać tak, jak powinno. Muzyka wróciła, błędy zniknęły, a ja mogłem wreszcie zająć się tym, czym każdy Bezimienny powinien się zajmować – wykonywaniem pracy za wszystkich mieszkańców Kolonii.

Ta sama Kolonia

Największym sukcesem remake’u jest to, że wygląda dokładnie tak, jak zapamiętałem Gothica. Nie tak, jak wyglądał naprawdę, bo bądźmy szczerzy – oryginał uruchomiony dzisiaj wygląda jak coś, co wychodzi z części ciała Gomeza, w którą chce go pocałować Kharim. Remake pokazuje Kolonię taką, jaka zawsze była w naszej wyobraźni.

Szczególnie dobrze wypada Stary Obóz. To miejsce od razu przywołało wspomnienia. Arena, zamek, strażnicy, handlarze, kopacze próbujący przeżyć kolejny dzień. Wszystko wygląda znajomo, ale jednocześnie świeżo. Graficznie nie jest to może produkcja, która stopi kartę graficzną albo sprawi, że będziesz robił zrzuty ekranu co pięć minut. Ale świat prezentuje się bardzo dobrze i przede wszystkim ma klimat. A klimat w Gothicu zawsze był ważniejszy od liczby pikseli.

Nowy Obóz – wybór serca, nie rozumu

Tak jak ponad dwadzieścia lat temu, dołączyłem do Nowego Obozu. Nie dlatego, że jest najlepszy. Nie dlatego, że najbardziej opłaca się fabularnie. Po prostu od czasów Gothica 2 mam do niego sentyment. Lee nadal jest Lee. Lares nadal jest Lares. A ja nadal mam wrażenie, że to właśnie tam mieszkają ludzie, z którymi najchętniej napiłbym się piwa przy ognisku. Choć pewnie skończyłoby się tym, że rano obudziłbym się bez rudy, zbroi i godności, ale przynajmniej napiłem się piwa przy ognisku i mam wszystkie zęby.

Emocje? A po co to komu

Muszę pochwalić polski dubbing – tak, wiem, jak to brzmi. Bo ten dubbing nadal jest tak drewniany, że można byłoby z niego wybudować nową chatę dla Cavalorna. Mieszkańcy Kolonii nie brzmią jak bohaterowie wielkiej hollywoodzkiej produkcji. Brzmią jak ludzie, którzy zapomnieli, że istnieje coś takiego jak ton głosu i że mogą mieć mimikę, a jedyną reakcją na wszystko jest brak reakcji. Sztywno? Monotonne kwestie? Idealnie. To jedna z tych rzeczy, których nie powinno się poprawiać.

Mieczem w prawo, mieczem w lewo

System walki został mocno przebudowany. Mamy więcej ruchów, więcej kombinacji i znacznie większą swobodę niż w oryginale. Jednocześnie całość jest wygodniejsza i bardziej intuicyjna. Najważniejsze jednak jest to, że walka nadal wymaga myślenia. Jeżeli wejdziesz między grupę przeciwników z przekonaniem, że jesteś bohaterem innej gry RPG, bardzo szybko przypomną ci, że jesteś w Gothicu. Tutaj pewność siebie nadal jest jedną z głównych przyczyn zgonów.

Jak otworzyć tę przeklętą skrzynię

Jest jedna rzecz, dla której warto żyć… i nie jest to minigra otwierania zamków w Gothic Remake. Próbowałem ją polubić. Naprawdę. Dałem jej więcej szans niż Wrzodowi, ale za każdym razem, gdy widziałem zamkniętą skrzynię, wiedziałem, że za chwilę czeka mnie więcej frustracji niż podczas walki z pierwszym ścierwojadem. Wytrychy łamały się szybciej niż moje nerwy.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio zwykła skrzynia wywoływała u mnie tyle nerwów.

Wspomnienia jakby się obudziły

Gothic 1 Remake nie jest grą idealną. Miałem problemy techniczne na początku. Minigra z wytrychami doprowadza mnie do szału. Kilka rozwiązań nadal pachnie rokiem 2001. Ale wiecie co? Wcale mi to nie przeszkadza. Bo kiedy po kilkudziesięciu godzinach wyłączałem grę, miałem dokładnie to samo uczucie, które pamiętam z czasów oryginału. Nie grałem w produkt. Nie grałem w remake. Grałem w Gothica. A to największy komplement, jaki mogę wystawić tej grze.

ZALETY +

WADY -

Kamil Wandzel

Jako dziecko jadłem kamienie stąd moja miłość do krasnoludów, patrząc na żelazny tron, czekam na powrót króla, a wyglądając za okno, odruchowo rzucam na percepcję. To cały ja, lubię uciekać w światy pełne magii, czy to na kartach książek, czy za pomocą konsoli (mam zielone serce!) i robię to zawsze, kiedy mam wolną chwilę. A i pamiętajcie... KRASNOLUDEM SIĘ NIE RZUCA!

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Supergirl – recenzja filmu – Coś ewidentnie poszło nie tak…

Supergirl – recenzja filmu – Coś ewidentnie poszło nie tak…

Supergirl. Kobieta jutra — recenzja komiksu — Superbohaterka też człowiek

Supergirl. Kobieta jutra — recenzja komiksu — Superbohaterka też człowiek

Przeznaczenie X. Wolverine. Tom 3 – recenzja komiksu – Beast vs Wolverine

Przeznaczenie X. Wolverine. Tom 3 – recenzja komiksu – Beast vs Wolverine

Roadhouse Simulator: Prologue – recenzja gry. Co to za speluna, co dobrze buja tak?!

Roadhouse Simulator: Prologue – recenzja gry. Co to za speluna, co dobrze buja tak?!

PRZESZŁOŚĆ WE MGLE – RECENZJA PIERWSZEGO SEZONU SERIALU WDOWIA ZATOKA 

PRZESZŁOŚĆ WE MGLE – RECENZJA PIERWSZEGO SEZONU SERIALU WDOWIA ZATOKA 

Helen z Wyndhorn — recenzja komiksu — Gotycka opowieść o sile fantazji

Helen z Wyndhorn — recenzja komiksu — Gotycka opowieść o sile fantazji