Małpa rodzi się ze skały, zdobywa władzę i nieśmiertelność, a na jej drodze stają sami bogowie. I to wszystko dopiero początek!
W ofercie wydawnictwa Egmont pojawił się pierwszy tom komiksowej adaptacji Wędrówki na Zachód Wu Czeng’ena, czyli jednej z najsłynniejszych klasycznych chińskich powieści przygodowych. Bohaterem tomu Małpi król. Zamieszanie w Niebiańskim Pałacu, stworzonego przez chińskiego artystę Chaiko, jest tajemnicza małpa, która nagle wydostaje się ze skały i szybko staje się przywódcą lokalnego małpiego stada, a z czasem osiąga to, co pozostaje niedostępne nawet dla większości ludzi – nieśmiertelność.
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej…
Pierwszy z czterech tomów opowieści liczy zaledwie około 80 stron, jednak na ich przestrzeni dzieje się ogrom rzeczy. Nasz główny bohater zaraz po narodzinach osiąga szczyty władzy, chwilę później udaje się na nauki do wielkiego mnicha, dzięki któremu zdobywa nieśmiertelność, a gdy ma to już za sobą, zaczyna zadzierać z samymi bogami. Narracja pędzi zatem na łeb na szyję i właściwie nie daje czytelnikowi ani chwili na oddech. Ten styl opowiadania skupiony na akcji, choć częsty w legendach i podaniach, a zarazem wdzięczny do przenoszenia na łamy komiksowe, dla współczesnego czytelnika może okazać się ciężkostrawny – i tak było właśnie w moim przypadku. Liczyłam jednak na to, że Chaiko, tworząc tę komiksową adaptację, nie tylko przełoży klasyczną historię na wizualny język komiksu, ale też dostosuje tempo i strukturę narracji do współczesnych standardów.

Bohaterowie w jednym wymiarze
Zawrotne tempo sprawia przede wszystkim, że czytelnik nie ma właściwie okazji poznać bohaterów. Kolejne wydarzenia stają się jedynie dowodami na zuchwałość tytułowego Małpiego Króla, który bez ustanku dąży do rzeczy coraz większych i zdaje się nie widzieć w swoich ambicjach żadnego umiaru. Ciągłe skoki z miejsca na miejsce oraz przejścia od jednego epizodu do kolejnego nie dają jednak szansy na poznanie bohaterów drugiego planu.
Jeżeli dla kogoś byłby to pierwszy kontakt z dziełem traktującym o chińskich mitach i wierzeniach, zrozumienie zasad ich funkcjonowania wyłącznie na podstawie lektury Małpiego króla może okazać się naprawdę trudne.

Dużo zdarzeń, mało treści
Problemem jest również fakt, że nawet jeśli na kolejnych kartach komiksu dzieje się dużo, wydarzenia te dość szybko zaczynają się powtarzać. W efekcie lektura, choć prędka, staje się po prostu monotonna. Jak już bowiem wspomniałam, właściwie każde zdarzenie zostaje nam opowiedziane w jednym celu: by pokazać, jak bardzo głównemu bohaterowi brakuje ogłady i umiaru.
Sprawdź też: Będziesz smażyć się w piekle — recenzja komiksu — Aż do piekła, w pogoni za marzeniem

Ale rysunki ładne!
Najbardziej pozytywnym aspektem tej adaptacji pozostaje sama warstwa wizualna. Rysunki Chaiko są przyjemne dla oka i dobrze oddają dynamikę głównego bohatera historii. Kolorystycznie album również prezentuje się bardzo dobrze, a lekko stonowany charakter barw – wzmocniony przez wydanie na szorstkim papierze – nadaje całości nieco bardziej retro wyglądu, jak na adaptację klasyki przystało.
Z ciekawością sięgnę po następne odsłony historii Króla Małp, by sprawdzić, czy z czasem opowieść nieco zwolni i przedstawi bardziej rozbudowane epizody z życia bohatera.
Sprawdź też: Islander. Wygnanie — recenzja komiksu — Ostatnia nadzieja dla ludzkości

