REKLAMA

Deadpool Samuraj Tom 1 – recenzja komiksu – Kiedy najemnik trafia do Kraju Kwitnącej Wiśni

Kuba Judek

Opublikowano: 25 lutego 2026

Spis treści

Deadpool w wersji mangowej? Już sam ten pomysł brzmi jak coś, co mogło skończyć się spektakularną klapą albo totalnie odjechaną perełką. Deadpool Samuraj  to właśnie taka jazda bez trzymanki – pełna energii, przerysowanego humoru i świadomego absurdu. Zapraszam do recenzji. 

 

Deadpool trafia do świata mangi

Za Deadpool Samuraj odpowiada duet Sanshirō Kasama (scenariusz) i Hikaru Uesugi (rysunki), a seria pierwotnie ukazywała się w japońskim Shōnen Jump+. Sam pomysł jest prosty: wziąć postać od lat funkcjonującą w komiksach wydawanych przez Marvel Comics i wrzucić ją w sam środek japońskiej stylistyki shōnen.

I to czuć od pierwszych stron. Kadry są dynamiczne, miny przerysowane, emocje wybuchają jak fajerwerki. Deadpool w tej wersji jest jeszcze bardziej ekspresyjny niż zwykle.

REKLAMA

Fabuła kręci się wokół jego obsesyjnej potrzeby dołączenia do Avengers. Nikt go nie traktuje poważnie, co oczywiście tylko podkręca jego determinację. Kiedy pojawia się zagrożenie, Wade próbuje udowodnić, że jednak nadaje się na „prawdziwego bohatera”. Brzmi znajomo? Trochę tak. Ale forma robi tu ogromną różnicę.

Deadpool Samuraj Tom 1 | egmont.pl

 

Humor na sterydach

Nie oszukujmy się, jeśli sięgacie po historię z Deadpoolem, to wiecie, że będzie gadał. Dużo. Problem w tym, że tutaj gada jeszcze więcej. Żart goni żart. Są momenty naprawdę zabawne. Deadpool komentujący własne kadry czy nabijający się z innych bohaterów potrafi rozbroić. Szczególnie gdy zaczepia takie postacie jak Iron Man i kompletnie nie przejmuje się powagą sytuacji.

Ale… bywa też męcząco. Czasami miałem wrażenie, że twórcy uznali, iż skoro to Deadpool, to musi mówić bez przerwy. Nie każdy żart trafia, nie każdy gag ma odpowiednią puentę. Momentami tempo siada, bo zamiast rozwijać historię, stoimy w miejscu i słuchamy kolejnego monologu. To nie jest zły humor. To po prostu humor w nadmiarze.

Deadpool Samuraj Tom 1 | egmont.pl

 

Rysunki robią robotę

Jeśli coś w tym tomie działa praktycznie bez zarzutu, to warstwa graficzna. Hikaru Uesugi świetnie odnajduje się w dynamicznych scenach akcji. Walki są efektowne, kadry pełne ruchu, a mimika postaci naprawdę żywa.

Czuć klimat mangi shōnen, ale jednocześnie nie zapomniano, że to wciąż historia osadzona w marvelowskim świecie. Jest brutalnie, jest krwawo, momentami wręcz absurdalnie przesadnie, czyli dokładnie tak, jak powinno być przy Deadpoolu.

 

Fabuła? Jest, ale schodzi na drugi plan

Fabuła jest raczej pretekstem do kolejnych gagów i efektownych starć. Zagrożenie się pojawia, bohaterowie reagują, Deadpool robi swoje. Nie jest to historia, która zostanie ze mną na długo. Nie ma tu wielkiej dramaturgii ani szczególnie pogłębionych motywacji. To raczej jazda bez trzymanki, która ma przede wszystkim bawić.

Sprawdź też: Cruella. Czerń, biel i czerwień – recenzja komiksu – Gdzie jest Cruella?

 

Deadpool Samuraj Tom 1 | egmont.pl

Czy warto?

Deadpool Samuraj to bardzo specyficzna pozycja. Jeśli lubicie Deadpoola w jego najbardziej rozgadanej, przerysowanej wersji i nie przeszkadza wam humor, który czasem idzie o krok za daleko, to będziecie zadowoleni. Jeśli natomiast wolicie bardziej wyważone historie, możecie się odbić.

Jedno trzeba jednak przyznać – to nie jest kolejny bezpieczny, odtwórczy projekt. To eksperyment. A eksperymenty, nawet jeśli nie są idealne, zawsze są ciekawsze niż kolejne bezpieczne historie.

Sprawdź też: unOrdinary. Tom 1 — recenzja komiksu — Zwykły wśród niezwykłych

ZALETY +

WADY -

egmont logo key art
Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza komiksu.
Kuba Judek

Miłośnik gier, seriali i literatury fantastycznej. Do bólu zakochany w różnorakich światach postapo. Wolny czas spędzam na eksplorowaniu Zony czy wyniszczonej Moskwy. Również uwielbiam wypady do opustoszałych grobowców wraz z panią archeolog Larą Croft. Swoją pasją staram się zarażać innych poprzez mój Instagram @fanatyk_postapo

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Vaiana (2026) – recenzja filmu. Disney tym razem nie poprawiał klasyka. Czy to wystarczy, by znów zachwycić widzów?

Vaiana (2026) – recenzja filmu. Disney tym razem nie poprawiał klasyka. Czy to wystarczy, by znów zachwycić widzów?

Blind Box Shop Simulator – recenzja gry. Zamień Labubu na Ladudu

Blind Box Shop Simulator – recenzja gry. Zamień Labubu na Ladudu

Trzecia kamera — recenzja komiksu — Ciekawy temat, na który zabrakło pomysłu

Trzecia kamera — recenzja komiksu — Ciekawy temat, na który zabrakło pomysłu

Assassin’s Creed Black Flag Resynced – recenzja gry – To ten sam dobry pirat, ale w nowych szatach

Assassin’s Creed Black Flag Resynced – recenzja gry – To ten sam dobry pirat, ale w nowych szatach

The Blood of Dawnwalker – pierwsze wrażenia. Wiedźmin na sterydach?

The Blood of Dawnwalker – pierwsze wrażenia. Wiedźmin na sterydach?

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 20 – recenzja komiksu – Magiczna energia zamknięta w kolorowym komiksie

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 20 – recenzja komiksu – Magiczna energia zamknięta w kolorowym komiksie