Wielka Republika z dnia na dzień zmierza ku finałowi historii obejmującej wiele lat, postaci i planet. Jedynym z symptomów są kończące się serie wchodzące w skład projektu. Tym razem przyszła pora na mangi, łączące w sobie dwa podejścia do komiksów z klimatem odległej galaktyki.
Czas na dobry finał!
Na skraju równowagi. Tom 4 to ostatni zeszyt należący do podserii wchodzącej w skład multimedialnego projektu przedstawiającego historie należące do okresu Wielkiej Republiki (ang. High Republic). Twórcy korzystają z niezagospodarowanego okresu 500 – 100 BBY (przed bitwą o Yavin, którą widzieliśmy w Nowej Nadziei), wplatając tam własne opowieści.
Za scenariusz zeszytu po raz kolejny odpowiadają Shima Shinya (Lost Lad London) oraz Daniel José Older (Wielka Republika, Wojna łowców nagród). Co ciekawe, ma on na swoim koncie również wiele książek związanych z uniwersum Gwiezdnych Wojen, a zwłaszcza tych, które należą do wspomnianego wcześniej projektu. Rysunki wyszły natomiast spod rysika Mizuki Sakakibary (Tiger & Bunny, Exiles, Namor), która nad Na skraju równowagi pracowała od samego początku.
Za przekład z angielskiego odpowiada Jacek Drewnowski, w Polsce zeszyt trafił na rynek pod szyldem wydawnictwa Egmont. Powyższy tytuł liczy 128 stron, w kolejności chronologicznej będąc ostatnim z sześciu tomów tworzących podserię (4 tomy główne oraz Przeszłość i Przeczucie).

Wszyscy jesteśmy Republiką!
Jak pokonać Bezimiennych, którzy skutecznie wyłączają z gry użytkowników Mocy? Można na przykład walczyć z nimi bez użycia takowej. W finałowym starciu z Nihilami towarzyszącymi baronowi Boolanowi koło rycerzy Jedi (i ich sprzymierzeńców) do walki stają także cywilni mieszkańcy Banchii, ptakopodobni tubylcy czy nawet lokalna flora, co z kolei jest skutkiem niespodziewanego sojuszu z dawnymi wrogami. Dzięki temu Jedi mogą skupić się na bezpośrednim starciu z Nihilami oraz próbach pojmania przywódcy przeciwnika.
Dużo Mocy i znajomych twarzy
W obronie Banchii do Jedi dołącza kilka znajomych postaci. Po raz kolejny widzimy mistrzynię Sav i mistrza Arkoffa, którzy poszukują porwanych przyjaciół Lily. Większym zaskoczeniem było jednak pojawienie się Azlina Rella, czyli Jedi, który poświęcił wiele lat i własny zdrowy rozsądek na badania nad Bezimiennymi, których spotkał już o wiele wcześniej. Mimo że nie wszyscy ufają mu ze względu na promieniujący od niego mrok, w decydującej chwili pokazuje, po której stronie Mocy się opowiada. Natomiast wspomniana wcześniej mistrzyni ściąga swojego besalijskiego znajomego, który ochoczo obije kilka zbójeckich łbów. Okazuje się, że szeroką wiedzę, którą dzielił się potem z Kenobim, Jettster zdobywał w osobistych wojażach po odległej galaktyce.
Na szczęście zeszyt nie jest festiwalem fanserwisu, gdyż podobnie jak w poprzednich tomach wszelkie wydarzenia są tłem dla wewnętrznych potyczek i rozterek głównej bohaterki – Lily Tory-Asi, która znacznie dojrzała w porównaniu do początkowych etapów historii, jednak nadal stara się odnaleźć wewnętrzny pokój. W końcu godzi się z tym, że czasem wskazane jest, by pozwolić pewnym sprawom toczyć się osobnym torem, aby samemu skupić się na rzeczach najważniejszych.

Sakakibara jak zawsze nie zawodzi
Mizuki Sakakibara, odpowiedzialna za warstwę wizualną niemal całej serii Na skraju równowagi, po raz kolejny potwierdza, że manga w uniwersum Star Wars potrafi być jednocześnie dynamiczna i czytelna. Jej kreska opiera się na klasycznej estetyce mangowej, pełnej ruchu, ekspresyjnych póz i efektownych kadrów akcji, które szczególnie dobrze wypadają w scenach walk Jedi z Nihilami. Starcia są klarowne, a dynamika ujęć skutecznie oddaje chaos bitewny oraz dramaturgię finałowego konfliktu. Sakakibara stara się także zwolnić tempo tam, gdzie wymaga tego narracja. Szczególnie w momentach refleksji Lily Tory-Asi mimika postaci i kompozycja plansz podkreślają jej wewnętrzne rozterki. To wizualne wyważenie między widowiskowością a emocjonalnym spokojem sprawia, że tom czwarty nie tylko dobrze się ogląda, ale również wzmacnia wydźwięk opowiadanej historii.
Sprawdź też: Star Wars Wielka Republika. Dzieci Burzy – recenzja komiksu – Sojusze bywają niełatwe

To już koniec?
Na skraju równowagi. Tom 4 to udany finał mangowej podserii, który stara się domknąć zarówno wątki fabularne, jak i emocjonalną podróż głównej bohaterki. Twórcy stawiają nie tylko na spektakularne starcia, lecz konsekwentnie skupiają się na rozwoju Lily Tory-Asi i jej dojrzewaniu jako Jedi. Współpraca Jedi, cywilów i dawnych wrogów jest kwintesencją ducha Wielkiej Republiki, gdzie jedność i zaufanie okazują się nieraz ważniejsze od Mocy. Oczywiście tom czwarty najlepiej wybrzmi dla czytelników znających wcześniejsze odsłony serii, gdyż oferuje satysfakcjonujące zamknięcie historii i solidną porcję emocji. To finał, który godnie żegna jedną z ciekawszych, bardziej kameralnych opowieści projektu.

