Venom Tom 2 – recenzja komiksu. Bóg nadszedł.

Venom tom 2

W pierwszym tomie Venoma z serii Marvel Fresh zapowiadane było przyjście boga, czyli… Knulla. W recenzji tamtej pozycji napisałem, że czekam na kontynuację, bo wygląda na to, że najlepsze jeszcze przed nami. Czy miałem rację?

Podziel się ze znajomymi:

Dobre średniego początki

Pierwsza historia, którą możemy przeczytać w najnowszej części, to Web of Venom: Ve’Nam #1 i muszę przyznać, że chyba przez to za bardzo zwiększyłem swoje oczekiwania. Wspaniały scenariusz Donny’ego Catesa, w którym zawarł cameo wprowadzone w iście filmowy sposób oraz klimatyczne rysunki Juanana Ramireza zapadają w pamięć. Niestety kolejne zeszyty nie są już tak interesujące – gdybym miał wybierać, to chyba Venom #13-16  są najlepsze, w czym zapewne również duża zasługa Catesa oraz Cullena Bunna.

Wszystko, co związane z Web of Venom (oprócz Funeral Pyre #1) można właściwie przeczytać i zapomnieć, chociaż na plus zdecydowanie wpisałbym pracę rysowników. Podobnie jak w pierwszym tomie, możemy tutaj znaleźć kadry zasługujące na powieszenie na ścianie, choć jest ich niestety mniej.

Venom tom 2

Kosmiczna fabuła

Mam również wrażenie, że prawie w ogóle nie posunięto historii do przodu. Faktycznie pojawił się zapowiadany Knull, czy Carnage, ale Venom jest tutaj zbyt zajęty Wojną Światów i walką z asgardzkimi przeciwnikami, żeby skupić się na własnych problemach.

Mamy tutaj kontynuację wątku jego syna, który nadal nie wie, że Eddie Brock to jego ojciec. To właśnie on najbardziej mnie zainteresował w poprzedniej pozycji, dlatego trochę żałuję, że tutaj został potraktowany właściwie po macoszemu. Niby Cates i Bunn zwracają uwagę na ciężki do pogodzenia żywot superbohatera (nie pomyliłem się, w końcu tak teraz działa Brock) i rolę opiekuna nastolatka.

Niemniej, nie sprawia to na szczęście, że lektura się dłuży. Jest to typowy marvelowy twór, tym razem niestety nie zaskakuje niczym szczególnym i moim skromnym zdaniem wygląda jak filer. Mam nadzieję, że trzeci tom naprawi te błędy, ale o tym przyjdzie nam się przekonać na pewno za długi czas. W końcu na ten komiks na polskim rynku czekaliśmy prawie rok.

Venom tom 2

Kreska warta grzechu

Iban Coello, Alberto Alburquerque, Roberto Poggi, Juan Gedeon, Juanan Ramirez, Danilo S. Beyruth, Kyle Hotz oraz Joshua Cassara. Co łączy te wszystkie osoby? Tak, dobrze się domyślacie, to rysownicy, którzy tworzyli zeszyty zawarte w tym wydaniu. Przyznam, że kiedy zobaczyłem tak długą listę nazwisk, byłem pełny obaw, że powtórzy się problem z pierwszego tomu, czyli drastyczna zmiana jakości i estetyki plansz.

Na szczęście tym razem zupełnie tak nie jest! Pomimo tak dużej grupy osób, style są na tyle podobne do siebie, że czytelnik nie ma poczucia braku spójności, które niewątpliwie pojawiło się w pierwszej odsłonie. Dlatego, pomimo że nie uświadczymy tutaj dzieł równie pięknych co w pierwszej odsłonie, to jest na czym „zawiesić oko”. Knull byłby dumny!

Venom tom 2

Czy warto sięgnąć po drugi tom Venoma?

Dla mnie to nie ma tak, że warto, czy nie warto… Tak już zupełnie serio, to odpowiedź brzmi: to zależy! Trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Czy jesteś fanem komiksów Marvela? Czy lubisz Venoma i inne symbionty? Czy nie czytałeś przed chwilą bardziej ambitnej powieści graficznej?

Jeżeli odpowiesz: tak, tak i nie, to możesz śmiało sięgnąć po drugi tom Venoma. Jeżeli, niczym w popularnym talent show, powiesz trzy razy „tak”, to lepiej się wstrzymaj. Moja lektura tego komiksu przerwana była nadrabianiem klasyki, a mianowicie Sandmana Neila Gaimana, przez co scenariusz i rysunki w historii o symbioncie przestały mnie obchodzić.

Naprawdę, przez to jakie wrażenie zrobiła na mnie historia spod szyldu Vertigo, to cały świat Eddiego Brocka i spółki zaczął wypadać blado. Może dlatego podszedłem do tej pozycji bardziej surowo. Nie zmienia to faktu, że można tutaj zastosować podejście, które ja praktykuję od dawna, kiedy wybieram teksty kultury do „pożerania”. Jeżeli szukasz czegoś ambitnego, to nie sięgaj po ten tytuł, a jeśli potrzebujesz luźnej rozrywki, to będzie to doskonały wybór! Dystans kochani!

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza komiksu.

Galeria:

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected]