Kylo Ren to prawdopodobnie jedna z najbardziej znienawidzonych postaci w trylogii sequeli. Czy może jedna z najmniej zrozumianych przez widza? Odpowiedź nigdy nie będzie prosta ani jednoznaczna. Tym bardziej, że historie opowiadane w innych mediach rozwijają postacie poza to, o czym opowiadały filmy. Nie inaczej rzecz się ma w przypadku niedawno wydanego pierwszego albumu z cyklu Dziedzictwo Vadera.

Soule jak zawsze nie zawodzi
W skład albumu wchodzi sześć zeszytów Dziedzictwa Vadera, czyli serii, która ukazała się za granicą w ubiegłym roku, oraz materiały z zeszłorocznego Dnia Darmowego Komiksu. Scenariusz stworzył Charles Soule – brylujący w ostatnich latach za sprawą współtworzenia Wielkiej Republiki, także jako autor kilku książek należących do tego projektu. Nie są mu straszne jednak inne klimaty, gdyż pracował też przy tytułach z komiksowych uniwersów DC i Marvela. Za rysunki odpowiadają Luke Ross oraz Stefano Raffaele, którzy również współtworzyli tytuły należące do wspomnianych wcześniej światów, jednak to historie z odległej galaktyki stanowią lwią część ich portfolio. Pierwszy z nich pracował m.in. przy wydaniu zbiorczym Star Wars. Yoda, które miałem przyjemność recenzować na łamach portalu. Za przekład treści na język polski odpowiada Jacek Drewnowski.
Zerknij na to ! : https://grapodpada.pl/star-wars-yoda-recenzja-komiksu-mistrz-uczen-i-cien-przeszlosci-yoda-w-nowym-swietle/
Nie zawsze dasz radę zapomnieć o przeszłości
Muszę przyznać, że choć od premiery ostatniego filmu z trylogii sequeli minęło już kilka lat, to nadal moją duszą targają mieszane uczucia. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z powrotem Gwiezdnych Wojen na duży ekran, lecz jednocześnie produkcje te zmagały się z wieloma dziurami fabularnymi i oryginalnymi rozwiązaniami twórców. W tym miejscu na scenę wkracza właśnie album Rządy Kylo Rena, którego akcja rozpoczyna się niemal bezpośrednio po finale Ostatniego Jedi. Kylo Ren, jako nowy Najwyższy Wódz, stara się ugruntować swoją pozycję, jednocześnie zwracając się do dziedzictwa swego dziadka, by czerpać z niego siłę. Nie jest to jednak łatwe, gdyż ciągle nawiedzają go wizje jego decyzji z niedalekiej przeszłości.
Czy wiesz, czego właściwie poszukujesz?
W tym miejscu muszę zaznaczyć, że kreacja głównego bohatera to aspekt, który w przypadku tego albumu stanął na bardzo wysokim poziomie. Warto pamiętać o tym, że Charles Soule zna Kylo Rena znakomicie, gdyż pracował przy cyklu opowiadającym o początkach tej postaci. Gdy dodamy do tego pracę przy przygodach Dartha Vadera, otrzymamy odpowiednią osobę na odpowiednim miejscu. Syn Hana Solo został przedstawiony bardzo wiarygodnie, nie jako potężny mocarz bez skaz, lecz jako postać pełna wewnętrznych sprzeczności. Jednocześnie goni on za swoim dziedzictwem, lecz ucieka przed przeszłością. Jest potężny, ale emocjonalnie niedojrzały. Ma ogromną władzę, jednak ciągle definiuje siebie przez pryzmat innych. Wszystko to prowadzi do sytuacji, w której pragnie zostać swoim wyobrażeniem Vadera, a nie postacią, jaką był jego dziadek.

W tym miejscu wybija się kolejny aspekt, który muszę pochwalić. Jest on nieco związany ze wspomnianymi wcześniej sprzecznościami. Podczas podróży przez planety związane z życiem Anakina Skywalkera próbuje on zrozumieć, skąd brała się potęga osobnika, którego bała się cała galaktyka. Tym, co jeszcze bardziej uwiarygodnia dla mnie rozterki Kylo, jest fakt, że podczas wojaży po galaktyce nie omieszkuje on krytykować innych za obsesję na punkcie przeszłości, podczas gdy sam podporządkował całe swoje życie historii Vadera. Sprawia to, że emocjonalne wybuchy, z których słynie nowy Najwyższy Wódz, nabierają sensu.
Jest czym cieszyć oczy
Wizualnie Dziedzictwo Vadera. Rządy Kylo Rena prezentuje się naprawdę efektownie, a dużą zasługę mają tutaj Luke Ross i Stefano Raffaele. Ich kreska jest realistyczna, dynamiczna i mocno „filmowa”, dzięki czemu kadry dobrze oddają zarówno charakterystyczny wygląd bohaterów, jak i skalę świata Star Wars. Ross szczególnie dobrze radzi sobie z mimiką Kylo Rena i scenami pokazującymi jego wewnętrzne rozdarcie, natomiast Raffaele pozwala sobie na nieco bardziej ekspresyjne, mroczne rozwiązania. Duże wrażenie robi także kolorystyka Nolana Woodarda – od ognistych, czerwonych tonów Mustafaru po przygaszone barwy zrujnowanego Naboo. Nawet prosta zmiana kolorystyki potrafi podkreślić różnicę między teraźniejszością a wspomnieniami czy legendami związanymi z Vaderem. Całość ma dzięki temu bardzo kinowy charakter, a kompozycja plansz płynnie przechodzi od kameralnych ujęć skupionych na emocjach Kylo do widowiskowych scen walk i użycia Mocy.

Czy Kylo Ren to płaczliwy dzieciak?
Star Wars. Dziedzictwo Vadera. Rządy Kylo Rena to album, który pokazuje, że za jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci sequeli kryje się znacznie więcej niż tylko rozchwiany emocjonalnie Ben Solo. Charles Soule bardzo dobrze wykorzystuje potencjał bohatera, przedstawiając jego obsesję na punkcie Vadera jako próbę odnalezienia własnej tożsamości, a nie jedynie fascynację potęgą dziadka. Historia nie tylko rozwija wydarzenia pomiędzy Ostatnim Jedi a Skywalker. Odrodzenie, ale przede wszystkim pozwala lepiej zrozumieć motywacje i wewnętrzne sprzeczności Kylo Rena. Całość dodatkowo zyskuje dzięki świetnej, filmowej oprawie graficznej Luke’a Rossa i Stefano Raffaele oraz bardzo dobrej kolorystyce Nolana Woodarda. Nie jest to komiks, który nagle sprawi, że wszyscy pokochają Kylo Rena, ale z pewnością pozwala spojrzeć na niego z nieco innej perspektywy. Jeśli więc zastanawiacie się, czy Ben Solo rzeczywiście był tylko płaczliwym dzieciakiem w masce, ten album udowadnia, że odpowiedź jest zdecydowanie bardziej skomplikowana.

