MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Resoraki, czyli mała wielka radość „Hot Wheels Unleashed” – recenzja gry

Każde je miało, każde o nich marzyło i nawet jeśli nie zbierało, to miało przynajmniej jedną sztukę. Bo każde dziecko miało tzw. resoraka. Metalowe, sporadycznie plastikowe autko. Malowane, oklejane bądź jednolitego koloru. Podskakujące po delikatnym podrzuceniu. Szał na nie rozpoczął się 7 września 1968 roku w Stanach Zjednoczonych, kiedy firma Mattel wprowadziła markę Hot Wheels.

Screen z gry Hot Wheels Unleashed

Samochodziki od Milestone

Rok 2021 jest dla mnie jednym z najdziwniejszych. To na co wyczekuję to produkcje niszowe bądź po prostu mało popularne. To na co nie czekam to duże produkcje wielkich studiów pokroju Far Cry 6. Na domiar zacząłem sięgać po tytuły do recenzji, na które nawet nie zwracałem uwagi. Takim przykładem jest Hot Wheels Unleashed. Zręcznościowa ścigałka, która jak się okazało, jest napakowana po brzegi akcją. Uwierzcie mi, że czasami fajnie jest przestać śledzić plany wydawnicze i od tak, po prostu, bez żadnych uprzedzeń, ale i hype’u po coś sięgnąć. Więc sięgnąłem po najnowszą produkcję Milestone, która miała premierę 30.09.2021 r. na prawie wszystko co służy do grania – PS4, PS5, XO, XSX, NSW i PC pomijając smartfony, oscyloskopy i multimedialne lodówki 😉

Screen z gry Hot Wheels Unleashed

Uwolnienie czy spuszczenie ze smyczy?

Gra na pozór prosta i banalna, a tematem są znane nam wszystkim tytułowe zabawkowe autka ściągające się po charakterystycznych pomarańczowych trasach. Spełnienie dziecięcych fantazji! W szczególności kiedy na torze znajdują się pętle, magnesy czy charakterystyczne przeszkadzajki Hot Wheels pokroju zestawu „Atak pająka” czy „Atak T-Rexa”. Ujmę to brzydko a zarazem bardzo infantylnie – micha się cieszy. Będąc dzieckiem marzyłem o tego typu zestawach, a wodze fantazji sięgały już zenitu oglądając reklamy w TV czy gazetach. Rozmarzyłem się …Niestety, tu moim zdaniem, pojawia się główny problem tej produkcji. Nie zrozumcie mnie źle, staram się rzetelnie przedstawić Wam produkt, który prawdopodobnie rozważacie kupić. Mam wrażenie, że Milestone usilnie stara się z Unleashed zrobić tytuł dla starszych graczy. Zobaczcie, setting – zabawki znanej marki. Typ – arcadowe wyścigi. Rozgrywka – totalne przeciwieństwo. By piąć się wyżej należy:

  • Grindować posiadane najlepsze autko, co przekłada się na powtarzanie wyścigów i masterowanie czasów w time attack (a trasy nie bywają łatwe) by zdobywać zębatki niezbędne do wykupienia ulepszenia,
  • Zdobywać i kupować pojemniki z losowymi autkami, co przekłada się na wspomniane wcześniej wygrywanie pojedynków, za które zdobywamy również monety. Nie wiem czy mam takiego pecha, ale trafiały mi się te pospolite, na domiar kilka razy pod rząd ten sam model,
  • Zdobywać unikalne samochody.

Nie wygląda to najlepiej, co? Tak naprawdę nie macie co się martwić. To świetny tytuł! Pora to udowodnić. Zapinajcie pasy.

Screen z gry Hot Wheels Unleashed

Mistrz kierownicy?

Od czego by tu zacząć? Raczej od przedstawienia tego co gra ma nam do zaoferowania. Pomijając tzw. szybkie wyścig wszelakiego typu do dyspozycji oddano nam tryb dla jednego gracza zatytułowany Hot Wheels City Rumble. Tytułowy Huk Miasta rzuca nas w wir zmagań z przeciwnikami w kilku trybach – sprint, wyścig z określoną ilością okrążeń, wyścig z czasem czy pojedynki z bossami. Łącznie czeka nas prawie 100, a usytuowane są w takich lokacjach jak: garaż, wieżowiec, szkoła, skatepark, piwnica i tzw. track room. Są to unikalne środowiska, a każde posiada swój własny styl oraz możliwości rozbudowania jeżeli chodzi o tory. W szczególności ostatnia pozycja. Piwnica to przestrzeń, którą do woli możemy urządzać zdobytymi w trakcie rozgrywki przeróżnymi przedmiotami. Są to min. meble, schody, półki ścienne, fotele, czy dodatki pokroju obrazów czy materiałów użytych do wykończenia ścian. Jest aktualizowana online, tak by odzwierciedlała wprowadzone przez nas zmiany. Dlaczego? Twórcy zaimplementowali również Track Builder, czyli system tworzenia własnych tras. Stawiamy je z gotowych modułów, które tak samo jak elementy wystroju zdobywamy wraz z postępem, czyli wygranymi. Tory możemy udostępnić innym graczom, a te które stworzymy w obrębie naszej piwnicy zostaną oddane razem z jej unikalnym projektem tego pomieszczenia. Wspominałem o multi? Nie? A o split screenie? Wszystko to znajdzie ir w tym tytule.

Skoro piszę o zawartości to nie może zabraknąć akapitu o pojazdach. W grze zawarto ich 66. Są to wyselekcjonowane, najbardziej znane model z całe 53-letniej historii marki Hot Wheels. Kto nie kojarzy Batmobilu ze stajni DC Comics, Wehikułu Czasu z Powrotu do Przyszłości czy charakterystycznego hot roda Bone Shaker? Nie zabrakło również samochodów rzeczywistych producentów, takich jak Fiat, Honda, Audi czy Ford. Pula z czasem zostanie powiększona poprzez przepustki sezonowe oraz płatne i darmowe DLC. W przyszłości mają zostać wydane 3 przepustki rozszerzające grę o nowe marki i modele samochodzików, moduły budowy oraz elementy personalizacji.

Screen z gry Hot Wheels Unleashed

Rodger Dodger pokonuje Jadowitą Kobrę

Jeżeli sądzicie, że przez umiejscowienie zabawek jako motyw przewodni ta gra jest dla dzieciaków to grubo się mylicie. Poza moim „ale” na początku tej recenzji nie mam żadnych większych zażaleń. Po prostu dalej nie wiem czy HW Unleashed próbuje być grą dla starszych odbiorców z settingiem dla tych młodszych czy na odwrót – tytułem dla zdecydowanie młodszych z domieszką systemów dla starszych. Wiem jedno, syndrom jeszcze jednego wyścigu, chęć odkrycia dalszej części mapy, wykręcenia jeszcze lepszego czasu dopadał mnie na każdym kroku. Niestety, prawie każdy wyścig pokonywałam tym samym modelem. Jest to plus i minus. Należę do osób, które lubią przebierać w tym co oferuje gra. Są też tacy, co mają swój ulubiony model i jego przysłowiowo się trzymają. Każde autko opisują 4 parametry – prędkość, hamowanie, przyspieszenie i prowadzenie. Nie będę owijać w bawełnę, by wygrać, należy wybrać ten, który jest najlepszy bądź jak wspomniałem na samym początku – rozwijać konkretny model by dorównywał innym. W tym momencie kolekcjonowanie wozów nie ma dla mnie racji bytu. Niby jest możliwość zakupu nowych, których pula zmienia się co jakiś czas a cena waha się od 500 do 2000 monet. Dodatkowo do dyspozycji gracza oddano również coś na wzór loot boxów, gdzie za walutę zdobywaną za wygraną kupujemy pojemnik z losowym autem. Oczywiście nie uświadczymy tu zakupów za prawdziwą gotówkę. Można? Można. Na plus!

Jeżeli chodzi o samą rozgrywkę – palce lizać! Trasy potrafią być wymagające. Pętle, dopalacze, rozwidlenia, jazda do góry nogami, zapory utrudniające nam jazdę a przy uderzeniach spowalniające auto. Jeżeli miałeś bądź miałaś styczność z zabawkami firmy Mattel to wiesz co cię czeka. Wiadomo, że nie jest to żaden symulator, ale każdy model Hot Wheels prowadzi się zupełnie inaczej i naprawdę to czuć. Pomimo tego, że używamy tylko prawego spustu do jazdy do przodu, a lewego jako hamulca, który na zakrętach wprowadza nas w kontrolowany poślizg to daje to niekończące się pokłady radości. Jednym zdaniem? Czysta przyjemność.

Screen z gry Hot Wheels Unleashed

Porysowane auto - zmora dzieciństwa

Krótko, zwięźle i na temat – graficznie jest bardzo dobrze. Grę napędza Unreal Engine, także możecie liczyć na festiwal ostrych kolorów i przyjemnych dla oka modeli autek. Szczerze? Nie wymigałem i dalej nie wymagam nie wiadomo jak wysokiego poziomu od tego typu produkcji. Miło się zaskoczyłem! Pojazdy w charakterystyczny sposób dla metalowych zabawek zarysowują się. Gra działa stabilnie. Nie uświadczyłem żadnych spadków płynności i błędów. Niestety, muzyka to inna para kaloszy. O ile odgłosy zderzających się resoraków i całego otoczenia są miłe dla ucha, o tyle muzyka została przeze mnie wyciszona. Jest nijaka, płytka i dość typowa. Zastąpiłem ją Spotify. Podcasty Grapodpada/Video Game Soundtracks? Zdecydowanie tak!

Screen z gry Hot Wheels Unleashed

Co za emocje! Bone Shaker wjeżdża na metę!

Grałem sam, grałem z młodzieżą na podzielonym ekranie. Nie obraźcie się, ale nie ruszałem trybu multiplayer. Unleashed ma swoje bolączki, tak jak każdy tytuł. Muzyka to jakieś typowe elektro plumkanie. Sztuczna inteligencja daje radę, a ściganie się po trasach to sama przyjemność.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ