MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Piękno umierania. „Demon's Souls Remake” – recenzja gry

Najważniejszym powodem, dla którego kilka lat temu przesiadłem się z Xbox’a na konsolę od Sony, była bogata biblioteka gier na wyłączność. Jednym z takich tytułów był wydany w 2010 roku na Playstation 3 – Demon’s Souls. Nie tak dawno dostaliśmy stworzoną niemalże od zera nową wersję tamtej zabójczo wymagającej produkcji. Czy udało mi się dotrwać do końca, nie tracąc przy tym zmysłów oraz własnej duszy?

Śmierć na każdym kroku

Dzień dobry – nazywam się Michał i przyszedłem tu trochę poumierać. Z tymi słowami w głowie rozpocząłem jakiś czas temu swoją przygodę z produkcją od BluePoint Games. Oryginalna gra wyszła wprawdzie pod szyldem FromSoftware, ale to właśnie twórcy zremasterowanej edycji Shadow of the Colosus otrzymali od Sony zadanie odświeżenia tamtego zabójczego tytułu.

Demon’s Souls od dnia swojej premiery stał się niekwestionowanym hitem, a jednocześnie protoplastą całej serii niezwykle wymagających tytułów określanym nieoficjalnie jako soulsborne. Gry spod tego szyldu znane są z tego, iż stawiają graczom potężne wymagania niemalże na każdym kroku. Nazywając rzecz po imieniu – śmierć jest tu czymś w zasadzie oczywistym i wszechobecnym. Grając w ten tytuł, musimy się oswoić z myślą, iż wszystko będzie chciało nas tu zabić w taki czy inny sposób. Jasne – nie staram się nawet nazywać weteranem, czy chociażby znawcą tego gatunku, jednak mam kilka tych wymagających gier za sobą, więc rozpoczynając swoją przygodę z Demon’s Souls Remake wiedziałem, na co się piszę.

Jeszcze jedna informacja, zanim na dobre się rozpiszę: nie grałem w oryginalną wersję gry, tak więc moje wrażenia będą dotyczyły tylko i wyłącznie wersji odświeżonej. Nie będę opisywał tu tego co i jak się zmieniło, a jedynie moje ostatnie zmagania. Jeśli więc jesteście gotowi na wkroczenie w ten koszmar, to łapcie za miecz i zaczynamy!

Screen z gry Demon's Souls Remake

Bo jak umierać to z głową!

Rozpoczynając swoją przygodę z Demon’s Souls Remake otrzymujemy jedynie krótkie intro wprowadzające nas w opowiadaną historię. Trafiamy więc do krainy Boletaria, która pod władzą Króla Allanta pogrążyła się w chaosie, zaś uśpione przez lata demony powstały, aby szerzyć zniszczenie. Bohaterowie, którzy podjęli się misji ich zniszczenia, zaginęli i to właśnie my jesteśmy ostatnią nadzieją upadającej Boletarii.

Demon’s Souls Remake, jak inne produkcje tego gatunku, nie podaje nam na tacy zbyt wielu informacji fabularnych. To od nas samych zależy, jak wiele tajemnic odkryjemy poprzez naszą dokładną eksplorację, a także wybory, które podejmiemy w trakcie rozgrywki. A nie są one wcale takie oczywiste.

Na start dostajemy do wyboru kilka klas postaci, które pozwalają nam na określenie zestawu umiejętności najlepiej odpowiadającego naszemu stylowi gry. To o czym warto wspomnieć, to fakt, iż nasza początkowa decyzja nie determinuje nas oczywiście do tego, jaki model gry obrać, ponieważ rozdzielając zdobyte punkty doświadczenia, jesteśmy w stanie ukierunkować naszego bohatera w dowolny sposób.

Screen z gry Demon's Souls Remake

Nie myślcie jednak, że wymaksujecie sobie wszystkie umiejętności tak, że będziecie jakimś koksem nie do pokonania biegnącym przez mapę niczym Superman na sterydach. Co to to nie! Zdobywane podczas gry dusze (które swoją drogą bardzo łatwo można stracić) pozwalają nam na podnoszenie poziomu postaci, a co za tym idzie zwiększanie biegłości naszego bohatera w tej czy innej dziedzinie. Nie ma ich jednak na tyle dużo, abyśmy mogli inwestować je we wszystko jak leci. Na rozwój umiejętności trzeba mieć plan. Jeśli zaczniemy bezmyślnie rozdzielać nasze zdobyte dusze, to pod koniec rozgrywki może się okazać, że po prostu nie jesteśmy w stanie podołać rzuconemu  wyzwaniu.

Ja grę przeszedłem Rycerzem, bo chyba zawsze machanie bronią białą w pełnym błyszczącym rynsztunku było mi bliższe niż np. magiczne arkana jednak… Ostatnio rozpocząłem moją podróż przez koszmar po raz drugi, wybierając tym razem postać Maga i bawi mi się bardzo przyjemnie (nawet pokuszę się o stwierdzenie, że nieco łatwiej), tak więc myślę, że każdy jest w stanie w tej produkcji odnaleźć coś dla siebie.

Screen z gry Demon's Souls Remake

Piękne miejsce, by umrzeć

Od strony wizualnej Demon’s Souls Remake to prawdziwe arcydzieło! Magicy z BluePoint Games wykonali kawał świetnej roboty. Jeśli w nazwie nie dostrzegłbym podtytułu Remake, to nie byłbym w stanie sobie wyobrazić, iż oryginalny tytuł ma już ponad 10 lat. Choć w niego nie grałem, to pozwoliłem sobie na zapoznanie się z gameplay’ami, dzięki czemu mogę zaryzykować stwierdzenie, że to, co otrzymaliśmy, to po prostu zupełnie nowa gra bazująca na historii z 2010 roku.

W trakcie rozgrywki mamy okazję zwiedzić kilka lokacji, które skonstruowane są niesamowicie klimatycznie, bazując jednocześnie na kompletnie różnych odczuciach. Ruiny zamku w Boletarii sprawiają, że mamy wrażenie, jakbyśmy trafili do jakiegoś ponurego średniowiecznego fantasy, lokacje Latrii przywodzą na myśl historie z kart powieści Brama Stokera, zaś wędrowanie po Bagnie Smutku, potrafi przejąć ohydą na wskroś.

Screen z gry Demon's Souls Remake

Jeśli dołożymy do tego element wszechobecnego towarzyszącego nam poczucia zagrożenia, to z całą pewnością nie będziemy się w tej grze nudzić. A czyha tu na nas w zasadzie wszystko.

Nie chcę Wam niczego spoilerować, ponieważ to właśnie te różnego rodzaju wyzwania, jakie Demon’s Soul Remake stawia nam na każdym kroku, sprawiają, że jesteśmy nieustanie zaskakiwani. Choć nasza częsta śmierć to coś, do czego należy się przyzwyczaić, to jednocześnie można mieć dziwny pociąg do próbowania swoich sił po raz kolejny i kolejny. Ten tytuł sprawia, że musimy myśleć, kombinować z obieranymi ścieżkami, planować swoje posunięcia i przede wszystkim uczyć się na własnych błędach. To chyba właśnie ta świadomość, że udało mi się przełamać własne słabości i znaleźć często nieszablonowe rozwiązanie, aby przejść dalej, sprawiło, że Demon’s Souls Remake dostarczał mi na każdym kroku tak niesamowitej satysfakcji.

Screen z gry Demon's Souls Remake

Śmierć to dopiero początek

Czy grając w Demon’s Souls Remake umierałem na każdym kroku? TAK! Czy miałem ochotę rzucać padem o ścianę? TAK (a bo to raz…)! Czy zachowałem duszę, docierając do napisów końcowych? TAK (chociaż nie jestem do końca pewien)! Czy wróciłbym do tego świata i polecił innym graczom? Po wielokroć TAK!

Demon’s Souls Remake, jest tytułem niezwykle wymagającym, choć odniosłem wrażenie w trakcie rozrywki, iż jest najbardziej przystępną grą z gatunku soulsborne, w jaką grałem. Nie jest oczywiście produkcją idealną, choć niewiele jej do tej perfekcji brakuje.

Ja ze swojej strony mogę Was z całego serca i całej duszy swojej zachęcić do wejścia w ten często ponury, ale przepiękny świat i zgłębiania jego tajemnic. Czy będziecie umierać i przeklinać ten dzień kiedy postanowiliście to uczynić? Oczywiście, że tak! Ale niech Was to nie powstrzyma! Idźcie dalej i wyzwalajcie Boletarię, bo każde nawet najmniejsze zwycięstwo przyniesie Wam radość i satysfakcję, o jakiej inne tytuły mogą tylko pomarzyć.

Miłego umierania!

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ