REKLAMA

Lumilas – recenzja gry planszowej – Kotki i las pełen duchów

Adam Aleksandrowicz

Opublikowano: 3 kwietnia 2026

Spis treści

Urocze koty, tajemniczy las i kolorowe duszki – Lumilas wygląda jak spokojna planszówka na wieczór. W praktyce okazuje się jednak znacznie bardziej wymagającą łamigłówką, w której każda decyzja ma znaczenie.

 

Kocia ciekawość

Lumilas to planszówka przeznaczona dla 1-4 osób. Gracz wciela się w kota zwabionego do lasu przez różnokolorowe duszki. 

Na początku gry wybieramy jednego z dostępnych kotów – z jednej strony kafelka widzimy całego kota, natomiast na odwrocie jest on ukryty w pieńku i widzimy tylko jego oczy. Umieszczamy go w naszym lesie, który na początku składa się z siatki 4×4. Rozgrywka trwa trzy rundy, w trakcie których gracze rozbudowują swój las. W każdej z nich las powiększa się o jedno pole aż do rozmiaru 6×6. Do zestawu dołączona jest leśna linijka, która ma pomóc kontrolować wielkość lasu. Niby jest pomocna, ale z doświadczenia wiem, że dla niektórych utrzymanie układu lasu może być problematyczne. Jednakże specyfika rozgrywki sprawia, że ciężko byłoby wprowadzić inne rozwiązanie, na przykład plansze czy matę, ponieważ las może rozrastać się we wszystkie kierunki.

REKLAMA

 

Las pełen duchów

W swojej turze gracz dobiera jednego z czterech rodzajów duszków – Dynię, Wiedźmę, Serce albo Ognik, dostępnych wokół sadzawki znajdującej się na środku stołu. Jest to sprytnie przemyślane, gdyż po jednej stronie kafelka znajduje się duszek, a po drugiej drzewo, którym wypełniamy przestrzeń w naszym lesie.

Sadzawka składa się z czterech elementów, które można dowolnie łączyć, co sprawia, że każda rozgrywka jest nieco inna. Po wzięciu duszka wybieramy jeden z dwóch dostępnych kształtów, które znajdują się obok niego na sadzawce. Następnie musimy dołożyć owy kształt do swojego lasu w taki sposób, aby co najmniej jeden kafelek go tworzący znajdował się już obok innego. Pierwszy taki element musimy ułożyć obok kota. Duszek może znajdować się w dowolnym miejscu wybranego układu (resztę uzupełniamy kafelkami drzew), a sam kształt można dowolnie obracać lub ułożyć jego lustrzane odbicie. 

Z początku może wydawać się wyzwaniem układanie lasu, ponieważ musimy brać pod uwagę kilka zmiennych – dostępne duszki, kształty, rozmiar lasu i wyzwania. Każda decyzja wpływa na to, jak w przyszłości będziemy mogli dopasować kolejne fragmenty lasu. Mam wrażenie, że gra nie wybacza pomyłek. Gdy w pierwszej rundzie nie przemyślimy zbyt dobrze układu duszków, w przyszłości będzie ciężko nadrobić punkty, gdyż raz dołożonych duszków nie można przestawiać.

 

Gdy jeden z graczy wypełni swój las w całości, runda się kończy, podliczamy punkty według kart wyzwań i przechodzimy do kolejnej. Jeśli chcemy, możemy przenieść kota na inny kafelek lasu – zauważyłem, że ten manewr przydaje się przy wypełnianiu wyzwań Wiedźm! 

Jednak przed rozpoczęciem kolejnej rundy dzieje się prawdziwa magia – z naszego lasu znikają wszystkie kafelki drzew i zostają jedynie duszki. Od teraz zwiększa się wyzwanie, ponieważ kolejne kształty musimy wpasować między istniejące kafelki w naszym lesie. 

 

Wspominałem już o wyzwaniach kilkukrotnie na przestrzeni całej recenzji, więc w końcu czas wyjaśnić tę sprawę! One w głównej mierze wpływają na regrywalność tytułu. Na początku losujemy pięć kart wyzwań – po jednej dla każdego typu duszka i lasu. W trakcie rozgrywki będziemy skupiać się, aby wypełniać ich założenia, aby zdobyć jak najwięcej punktów. 

Do tego Lumilas wygląda naprawdę ładnie – mroczne kafelki lasu kontrowane są wyrazistymi i kolorowymi kafelkami duchów. Sadzawka, z której dobieramy kolejne duszki, ma w sobie coś mistycznego. Projekty kotów również są naprawdę sympatyczne i różnorodne. To tytuł, który przyciąga uwagę!

Sprawdź też: Calico – recenzja gry planszowej. Niepozorna gra o kotkach.

 

Podsumowanie

Lumilas to z pozoru lekki tytuł, ale szybko pokazuje, że każda decyzja ma znaczenie. Proste do wytłumaczenia zasady łączą się tu z ciekawym planowaniem lasu i rosnącym poziomem w każdej kolejnej rundzie. Idealna pozycja na rozpoczęcie planszówkowego wieczoru!

Sprawdź też: INK – recenzja gry planszowej – Stwórz swój unikalny, abstrakcyjny obraz

ZALETY +

WADY -

Za przekazanie gry planszowej do recenzji dziękujemy wydawnictwu Rebel.
Adam Aleksandrowicz

Urodzony z padem w dłoni. Gdy wszyscy na wsi zagrywali się na Pegazusie, ja grałem na Playstation. W swoim życiu byłem skrytobójcą, superbohaterem, archeolożką, zabójcą bogów, smokiem, hakerem i przetrwałem apokalipsę. W wolnych chwilach buduję miasta i popijam krafciki. Z grubsza tak wygląda moje życie. Z grubsza, bo lubię zjeść.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu – recenzja komiksu – Prawda, która boli

Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu – recenzja komiksu – Prawda, która boli
toxic commando recenzja gry

John Carpenter’s Toxic Commando – recenzja gry. Prawie jak L4D?

John Carpenter’s Toxic Commando – recenzja gry. Prawie jak L4D?

Daredevil: Odrodzenie sezon 2 – recenzja serialu. Diabeł z Hell’s Kitchen powraca.

Daredevil: Odrodzenie sezon 2 – recenzja serialu. Diabeł z Hell’s Kitchen powraca.

Steel Soul Shaper – Pierwsze Wrażenia. Cyberpunkowy skalpel zamiast spluwy

Steel Soul Shaper – Pierwsze Wrażenia. Cyberpunkowy skalpel zamiast spluwy

Avengers. Na zawsze. Tom 12 – recenzja komiksu – Chaos i multiwersum bez kontroli

Avengers. Na zawsze. Tom 12 – recenzja komiksu – Chaos i multiwersum bez kontroli

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19 – recenzja komiksu – Zagłębiając się w historię Sheffield Institute

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19 – recenzja komiksu – Zagłębiając się w historię Sheffield Institute