MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Kangurek Kao (2022) – recenzja gry. Sentymentalny powrót do młodzieńczych lat.

Nie będę ukrywał – jako dziecko bardzo lubiłem Kangurka Kao. Z pierwszą i drugą odsłoną gry spędziłem praktycznie całe swoje dzieciństwo. Cieszę się, że nowe pokolenie graczy będzie mogło, podobnie jak ja, wychowywać się z tym sympatycznym kangurem.

Kangurek Kao (2022) – recenzja gry. Sentymentalny powrót do młodzieńczych lat.

Powrót do przeszłości

W dniu premiery, jak tylko otrzymałem wiadomość, że mogę odebrać grę, pojechałem czym prędzej po swoją kopię. Bardzo miła pani w sklepie, gdy zobaczyła, co kupuję, z uśmiechem powiedziała, że kojarzy Kangurka Kao. Jak widać, duch Kao gdzieś cały czas czuwa w naszych sercach i potrzebował tylko impulsu, żeby wybudzić się ze snu.

Włączyłem grę i znowu poczułem się, jakbym miał 12 lat. Pamiętam, jak zagrywałem się w pierwszą i drugą część. Co prawda, jedynka już wtedy była toporna, ale dwójka… ahh! Jest na Steam, można dorwać bardzo tanio i trzeba przyznać, że po tylu latach wciąż jest niesamowicie grywalna.

Wychowałem się na platformówkach – Rayman, Croc, Spyro, Wormsy czy właśnie Kangurek Kao to było moje dzieciństwo. Moja miłość do tych tytułów nigdy nie wygasła, ale sam gatunek został wyparty przez inne i umarł śmiercią naturalną. Przez to też Tate Multimedia porzuciło pracę nad trzecią odsłoną przygód Kangurka i wypuścili Tajemnicę Wulkanu na szybko i niedokończoną.

Po latach jednak fani się obudzili i wyprosili studio o jeszcze jedną odsłonę kultowej polskiej gry. Jak wyszło?

Tak, Kangurek Kao jest małą grą stworzoną przez niewielkie studio

Nie oczekiwałem od nowej odsłony Kangurka Kao rewolucji w gatunku gier platformowych. Spodziewałem się, że nie będzie to produkcja na poziomie remasteru Spyro, czwartej części Crasha czy Ratcheta i Clanka. Chciałem dostać dobrą grę, przy której miło spędzę weekend i powrócą wspomnienia z czasów, gdy mały Adam wchodził dopiero w świat gier.

Muszę przyznać, że udało się Tate Multimedia obudzić we mnie nostalgię i niesamowicie przyjemnie pokonywało mi się kolejne poziomy. Produkcja wygląda ładnie – uważam, że postawienie na taką stylistykę to strzał w dziesiątkę i tytuł szybko się nie zestarzeje.

Animacje są bardzo płynne. Protagonistą steruje się sympatycznie, choć czasem zdarzało mi się źle wycelować i przeskoczyłem platformę, na którą chciałem wskoczyć.

Chciałem coś napisać o fabule, ale mogę wspomnieć tylko tyle, że jest. Nie jest jakaś angażująca, jest mocno pretekstowa, żeby bohater miał jakiś cel. Czy gram w Kangurka Kao dla fabuły? Nie, ale jednak twórcy w Rundzie drugiej pokazali, że można napisać coś prostego, ale z sensem.

Same cutscenki są dość sztywne i proste, a wszelkie bardziej skomplikowane akcje rozgrywają się poza kadrem, a my widzimy tylko efekt końcowy. Na przykład, przy pierwszym bossie musimy zrzucić żyrandol na oponenta i mamy ujęcie na sufit, przedmiot odrywa się i następnie dostajemy już scenę, jak przeciwnik leży pod spodem. Tak jest w wielu miejscach.

Dialogi też są jakieś drętwe, a same postacie rzucają mocno czerstwymi tekstami.

Design nowego Kao przypadł mi do gustu. Pasuje do całej stylistyki gry. Jednak, jeżeli komuś się nie podoba, to na bardzo wczesnym etapie można odblokować skin starego dobrego Kangurka z drugiej odsłony. Co ciekawe, on też dobrze wpisuje się w świat. W cutscenkach wciąż będziemy jednak widzieć nową odsłonę naszego bohatera, ponieważ nie dostosowują się one do tego, co aktualnie mamy na sobie.

Protagonista, jak w poprzednich odsłonach oraz innych podobnych grach, posiada szereg umiejętności – możemy po prostu atakować, a po naładowaniu paska mocy może użyć potężnego ataku. I w sumie do tej pory nie jestem przekonany do tego spowalniania czasu przy każdym ciosie, jakoś burzy to dynamikę całej potyczki.

Mamy również dostępny atak ogonem, z powietrza, turlanie się czy bujanie na lince. Dodatkowo dzięki zbieraniu żywiołów do naszych rękawic możemy roztapiać lód, który zagradza nam drogę, zamrażać wodę, aby przedostać się przez jezioro itd. Nie będę zdradzał wam od razu wszystkiego. Niby ciekawe, ale nie ma z tego większej frajdy. Zawsze, gdy musimy coś wykonać kulka żywiołu leży kilka kroków obok. Aż się prosiło, żeby zrobić z tego jakieś większe wyzwanie.

Zgadzam się, bardzo przymykam oko na niedociągnięcia

Mocno widać, że Tate Multimedia nie mieli zbytnio pieniędzy i czasu na dogłębne przetestowanie tytułu. Zdarzały się przypadki, że wpadałem między skały i ciężko było się z nich wydostać.

W innym przypadku zablokowałem się w otwieranej skrzyni i nic nie pomagało – turlałem się, skakałem, atakowałem… W tym momencie zdałem sobie sprawę, że brakuje w tej produkcji powrotu do checkpointa, a nie od razu resetowanie całego poziomu.

W jednej z Wiecznych Studni – bonusowych poziomów – przeciwnicy przestali się pojawiać i musiałem uruchomić wyzwanie jeszcze raz. W tym jednak przypadku obyło się bez większego bólu, bo rudny bonusowe trwają zaledwie od jednej do trzech minut.

Z kolei rozmrożonych beczek nie dało się normalnie zniszczyć – dopiero atak z powietrza załatwia sprawę.

W którymś momencie, jak walczyłem z wrogiem, to nagle w trakcie potyczki uruchomiła się animacja przedstawienia tego oponenta.

Nie potrafię się zbytnio gniewać na Kangurka Kao

Wymieniłem sporo błędów i niedociągnięć, jakie napotkałem na swojej drodze. Tylko są to rzeczy, które nie uniemożliwiają ukończenie produkcji. Zakładam też, że większości z tych rzeczy nie wyłapie młodszy gracz. Warto pamiętać o tym, że to przede wszystkim do niego kierowana jest gra, a nie do starych dziadów, które zagrywały się w poprzednie części Kangurka Kao jak miały 10 lat.

Ogólnie jestem zadowolony, bo mimo drobnych problemów grało mi się mega przyjemnie. Nie oczekiwałem rewolucji i nie zawiodłem się. Cieszę się, że kolejne pokolenie graczy będzie mogło się wychowywać na Kangurku Kao.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ