MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Poprzedni
Następny

Harry Potter Hogwarts Battle – recenzja gry planszowej. Hogwart, Hogwart, Pieprzo-Wieprzy Hogwart.

Harry Potter to marka tak rozpoznawalna, że nikogo nie dziwią już ogólnodostępne gadżety ze świata wykreowanego przez J.K. Rowling. Kubki, figurki czy gry planszowe to już chleb powszedni fanowskiego świata i o tych ostatnich będzie ten tekst. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebel w moje ręce trafiła gra Harry Potter-Hogwarts Battle oraz dodatek do niej o podtytule Zaklęcia i Eliksiry. Czy jest to gra warta zakupu? Czy zadowoli fanów “dziecka, które przeżyło”? Zapraszam do lektury.

Harry Potter Hogwarts Battle – recenzja gry planszowej. Hogwart, Hogwart, Pieprzo-Wieprzy Hogwart.

It's leviOsa, not levioSA!

Jeżeli nie wiecie, czym jest Harry Potter-Hogwarts Battle to cały konieczny opis jest na awersie pudełka “Gra kooperacyjna z mechaniką tworzenia talii” ta krótka notka idealnie oddaje charakter planszowki. W rozgrywce musimy współpracować z innymi, aby osiągnąć wspólny cel którym, zazwyczaj, jest pokonanie wszystkich czarnych charakterów z “ tym którego imienia nie można wymawiać ” na czele. W grze wcielamy się w jedną z czterech postaci znanych nam z książek i filmów, Harry’ego, Rona, Hermionę oraz Nevilla i za pomocą talli, którą sukcesywnie rozbudowujemy, poprzez zakup coraz to potężniejszych kart, próbujemy jak najszybciej zlikwidować tych złych.

Gra to typowy deck building polegający na tworzeniu oraz ulepszaniu własnej talii w trakcie rozgrywki. W Hogwarts Battle każdy biorący udział w zabawie startuje z dziesięcioma kartami – siedmioma zaklęciami, dwoma przedmiotami oraz jednym sprzymierzeńcem, którym jest ukochane zwierzątko wybranego przez nas bohatera. Muszę przyznać, że Teodora wielokrotnie ratowała mi życie. Z talii początkowej ciągniemy pięć kart i tak zaczyna się bitwa o naszą, nigdy nie sądziłem, że napiszę te słowa nieironicznie, ukochaną szkołę. Każda z nich daje nam inne korzyści, np. zaklęcie Alohomora umożliwia nam dobranie żetonu wpływu, za który potem kupujemy kolejne karty, wspomniana przeze mnie już Teodora daje nam do wyboru przywrócenie dwóch punktów życia lub jeden żeton ataku, który, jak sama nazwa wskazuje, służy do zadawania obrażeń czarnym charakterom. Z czasem do swojej talli dodajemy karty, które mają więcej efektów niż jeden, co sprawia, że gra nabiera tempa i emocji. Bitwa o Hogwart jest naprawdę dobrym przedstawicielem swojego gatunku, lecz w późniejszych etapach gry bardzo mocno brakowało mi zdolności, które pozwoliłyby nam oddzielić ziarno od plew, nie mogę powiedzieć, że nie ma takich w ogóle, są, ale jest ich za mało, przez co bardzo często w naszej ręce lądują karty bezwartościowe w późniejszej rozgrywce.

Nie możemy zapomnieć o aspekcie kooperacji. Harry Potter – Hogwarts Battle jest grą od dwóch do czerech graczy, dodatek rozszerza rozgrywkę do pięciu, dodając do zabawy Ginny, ale o tym trochę później. W czasie rozgrywki trafią w nasze ręce zaklęcia, przedmioty czy sprzymierzeńcy, którzy swoim działaniem będą mogli wesprzeć również naszych kooperantów, czy to poprzez dobranie karty, dodatnie żetonu lub życia. Jest to bardzo satysfakcjonująca mechanika i często z niej korzystałem w czasie zabawy, pozwalając przetrwać jednemu z moich kompanów, wiedząc, że ten w swojej turze zada potężne obrażenia jednemu z naszych przeciwników. Jak mawiał jeden z siwych, brodatych czarodziejów „Śmierć to tylko kolejna ścieżka, którą wszyscy musimy podążyć. Znika szara, deszczowa zasłona tego świata i wszystko spowija srebrzysty blask”. Ten cytat pasuje do bitwy o Hogwart idealnie, ponieważ koniec punktów życia nie jest równoważny z końcem gry, lecz w zaawansowanym etapie rozgrywki strata żetonów oraz kart potrafi być naprawdę problematyczna, dlatego zawsze pamiętajcie o tym, żeby wspierać swoich kompanów.

Co Ci powiem, to Ci powiem, ale Ci powiem – ładna ta gra!

Jeżeli chodzi o oprawę audiowizualną gry to audio — polecam włączyć sobie soundtrack z filmów, a wizualnie “Harry Potter-Hogwarts Battle“ jest wydany ładnie, prosto, ale ładnie nie ma na nim żadnych skomplikowanych run, nie ma ręcznych grafik, które nasuwają pytanie, co autor miał na myśli. Na kartach znajdujemy ujęcia z filmów o nastoletnim czarodzieju, wiem, że dla wielu może być to droga na skróty, ale dla mnie jest to bardzo trafne i będę bronił tego rozwiązania, bo któż nie utożsamia Harry’ego z twarzą Daniela Radcliffe lub Voldemorta z beznosym obliczem Ralpha Fiennesa. Przykłady można mnożyć i dlatego uważam, że silenie się o autorskie ilustracje postaci oraz miejsc, które są tak mocno zakorzenione w świadomości odbiorców, po prostu nie ma najmniejszego sensu, nie da się wymyślić koła na nowo. Grafiki są schludne, karty ładne a plansza i pudełko wykonane bardzo starannie, ale to, co szczególnie przykuło moją uwagę to dwa elementy. Pierwszy z nich to waga całej gry, na oficjalnej stronie Rebel podaje, że masa podstawowej wersji to dwa kilogramy (dla porównania Monopoly niecały kilogram a Talisman: Magia i Miecz półtora kilograma) i muszę przyznać, że można to poczuć, jak pierwszy raz podnosi się opakowanie z całą zawartością, można odnieść wrażenie, że dźwiga się mały kuferek, pudełko jest tak stylizowane, z jakimiś magicznymi artefaktami. Drugi z elementów to znaczniki mroku, służą one do oznaczenia czy miejsce, którego bronimy w grze, zostało zniszczone czy jeszcze nie, są one metalowe pięknie wykonane z wybitym symbolem czaszki, czyli znakiem śmierciożerców.

Rok po Roku - Krok po Kroku

Tak jak pisałem wyżej w Harry Potter – Hogwarts Battle przyjdzie nam się wcielić w jednego z głównych bohaterów całej sagi i poniekąd samemu przeżyć to, co mogliśmy wyczytać w książkach lub zobaczyć na ekranie. Gra oferuje nam siedem scenariuszy, każdy z nich jest poniekąd odwzorowaniem jednej z części przygód młodego czarodzieja i tak w pierwszym będziemy bronić ulicy pokątnej oraz zwierciadła Ain Eingarp przed np. Kwiryniuszem Quirrellem, tak analogicznie w częsci szóstym przyjdzie nam bronić Wieży astronomicznej (tam zabito Dumbledore’a) czy Nory przed Bellatriks Lestrange, a nawet samym Lordem Voldemortem. Każdy scenariusz, w teorii, jest trudniejszy od poprzedniego, lecz i my z każdą nową rozgrywką stajemy się silniejsi czy to przez doświadczenie, na przykład pierwszy jest w zamyśle samouczkiem, a drugi różni się od niego jedynie o parę kart, czy to przez specjalne zdolności jakie zdobywają nasi bohaterowie w trzecim i wyżej. Dlatego niczym bohaterowie książkowych przygód, którzy na pierwszym roku umieli jedynie sprawić, aby pióro lewitowało bądź nie bo to zaklęcie jednak się ciężko wymawia, tak na kolejnych etapach gry stajemy się silniejszymi i bardziej wprawionymi czarodziejami.

Lub co gorsza, nas wyleją.

Powrót do szkoły zawsze był sprawą sporną, dla niektórych traumatyczny zaś dla innych długo wyczekiwany. W dodatku do Bitwy o Hogwart o podtytule Zaklęci i eliksiry mamy możliwość wzięcia udziału, jak możemy wyczytać na okładce, w czterech coraz to trudniejszych lekcjach. Musimy pamiętać, że nie jest to samodzielna gra, chociaż dokłada nam sporo nowych aspektów do zabawy takie jak choćby granie w pięć osób, udostępniając nam kartę Ginny, co już samo w sobie dość mocno dynamizuje rozgrywkę, dochodzą również tablice czarów, które umożliwiają nam lekką zmianę zasad jak choćby „trwały przylepiec” zaklęcie pozwalające zachować żetony na koniec swojej tury co wcześniej było niemożliwe. Sporo zamieszania narobią również karty spotkań, które są poniekąd wydarzeniami z książek i niosą one ze sobą zawsze jakieś negatywne konsekwencje, lecz za wyjście z opresji obronną ręką zostaniesz wynagrodzony. Dodatek bazuje na szóstym scenariuszu podstawowej wersji gry, co znaczy, że jest on już dla bardziej wprawionych graczy, którym udało się przetrwać w Hogwarcie pięć poprzednich przygód. Osobiście po przejściu wszystkich scenariuszy oraz zawartości dodatkowej pozwoliłem sobie na włączenie Ginny już od samego początku, co dało mi możliwość zagrania w podstawową wersję Hogwarts Battle w piątkę, nie zmieniło to wybitnie rozgrywki, ale zawsze umożliwiło zabawę w większym gronie, co jak dla mnie jest zawsze na duży plus.

Fan pokocha, laik się wciągnie.

Harry Potter – Hogwarts Battle to jedna z najlepszych jak nie najlepsza, gra planszowa osadzona w świecie magi i czarodziejstwa. Dla mnie jako wielkiego fana przygód nastoletniego czarodzieja spędzenie z tym tytułem paru godzin było naprawdę satysfakcjonujące, a dodatek tylko dołożył mi zabawy, świetnie komponując się z całą rozgrywką, odświeżając ją, a nie rewolucjonizując. Podstawowa wersja sama w sobie zapewnia sporą dawkę magii, co pozwala stwierdzić, że na sam początek w zupełności wystarczy, lecz wiem również że zakup kolejnych odsłon to jedynie kwestia czasu, ponieważ po każdym scenariusz chcemy więcej, co jest chyba najlepszą rekomendacją dla tej planszówki. Harry Potter – Hogwarts Battle jest grą kooperacyjną, która uczy nas jak współpracować i pokazuje nam, że razem jesteśmy w stanie zdziałać więcej niż osobno, co pięknie oddaje ducha powieści J.K. Rowling.

Jeżeli sądzisz, że w dobie komputerów sztuka granie w gry planszowe zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś mugolem.

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Rebel.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

UDOSTĘPNIJ
UDOSTĘPNIJ